Wrażenia z obozu OMP w Urlach

Zielone Święta należy bezapelacyjnie spędzić na „zielonej trawce”. Żeby było… do koloru i aby stało się zadość tradycji. Tylko dokąd wyjechać? Napływające do redakcji ogłoszenia „wycieczkowe” i „tu nęcą i tam zapraszają”. Okazuje się nagle, że Warszawa wcale nie jest uboga w miejscowości „wypoczynkowe”, że z roku na rok przybywa terenów weekendowych i coraz sprawniejsza staje się z niemi komunikacja. Podobno przyczynił się do tego kryzys. Ludziska poszli po „rozum do głowy” i postanowili coś niecoś zarobić na eksploatacji zielonych łączek i świeżego powietrza.

LIST Z OMPU

Był więc kłopot nielada jaką wybrać miejscowość na zielonoświąteczny wypoczynek. Wybawcą z tego kłopotu okazała się niespodziewanie …Organizacja Młodzieży Pracującej. Oto w wigilję Zielonych Świąt nadeszło do redakcji zaproszenie, w którem okręg stoleczny OMP‘u zawiadamiał, że organizuje dwudniowy obóz dla swych członków i członkiń w lesistych Urlach nad Liwcem, na który zaprasza do siebie.

JEDZIEMY DO URLI

Tak miłemu zaproszeniu odmówić niesposób! Tembardziej, iż OMP należy do tych organizacyj młodzieżowych, które zdobyły sobie sympatję całego społeczeństwa dzięki metodom swej pracy i atmosterze, w jakiej jest ona prowadzona. Zaledwie w ciągu trzech lat swego istnienia potrafiła cały kraj pokryć siecią swych ognisk i kół, w których zaniedbaną i opuszczoną doniedawna młodzież robotniczą urabia na zdrowych moralnie i fizycznie, pełnowartościowych obywateli Rzplitej. Rezultaty trzechletniej pracy OMP nad młodzieżą warszawską łatwo było zaobserwować na obozie w Urlach, do których dostała się paczka dziennikarzy nie bez licznych przygód jak np. zagubienie teczek, walizek, które jednak odzyskano dzięki zaradności i uczynności naszych dzielnych kolejarzy i uprzejmości zarówno kasjerki w Urlach, jak i zawiadowcy stacji w Łochowie.

OBÓZ WITAŁ

Obóz w Urlach rozłożył się za Liwcem, którego piaszczyste brzegi obsiadły gromadki młodzieży obojga płci (obóz jest koedukacyjny) kąpiąc się w płytkiej wodzie szeroko rozlanej rzeki, kajakując śród wesołego gwaru, napełniającego pobliskie lasy echem radości życia. Na szerokiej polanie ustawione w dwurząd namioty przypominają obóz wojskowy, a marsowa postawa „służbowych” przyodzianych w niebieskie mundury podkreśla wyraźnie, że wyszkolenie wojskowe w OMP-ie pielęgnowane jest starannie. Na nasze spotkanie wychodzi komendant okręgu warszawskiego p. Zaleski; jeden z najczynniejszych działaczy młodzieżowych w stolicy. Jego energji i pełnej po święcenia pracy zawdzięcza OMP warszawski przodujące stanowisko w kraju i ten dorobek, jaki w ciągu dwu dni dane nam było oceniać i podziwiać.

OMPIACY PRZY PRACY I ZABAWIE

Wesoły gwar zabawy przerywa ostry głos komendy! Następuje momentalnie przekształcenie całego obozu. Znikają rozbawione gromadki, w ciągu kilku minut pręży się „po wojskowemu” dwuszereg niebieskich mundurów. Ompiacka młodzież może być „pokazową”! Znać po niej kilkuletnią zaprawę fizyczną. Ciała wysportowane, wygimnastykowane… twarze ogorzałe. Ci młodzi chłopcy i dziewczęta jakże bardzo są niepodobni do swych kolegów i koleżanek, do tego licznego tłumu młodzieży, bezcelowo wałęsającego się po ulicach Warszawy, nie ujętego w karby organizacji a przez to pozbawionego rozkoszy życia zespołowego i tych wszystkich licznych korzyści jakie ona daje. Jesteśmy świadkami uroczystego przyrzeczenia składanego przez nowoprzyjętych do organizacji „obywateli” i „obywatelki”, oraz nadania kilku dawnym członkom i członkiniom wyższych stopni organizacyjnych. Podziwiamy później pracę instruktorek ompackich, rekrutujących się również z tejże samej młodzieży robotniczej. Budzi w naszej gromadce pełne uznanie ich uprzejmość, takt, znajomość psychiki swych młodszych koleżanek i kolegów oraz szczere zamiłowanie do pracy społecznej. Bierzemy udział w grach sportowych z radością przekonywując się, że nawet spustoszenia, jakie w organizacjach młodzieży powodują najbardziej niesprzyjające warunki bytu i pracy można usunąć przez wytrwałą zaprawę cielesną umiejętnie kultywowaną przez organizacje do tego powołane.

MŁODZIEŻ ROBOTNICZA NA WŁAŚCIWEJ DRODZE

Gdyśmy po dwudniowym pobycie opuszczali gwarny, wesoły, pełen życia obóz ompiacki nad Liwcem, wywoziliśmy z niego przeświadczenie, że warszawska młodzież robotnicza odnalazła już właściwą drogę swego życia społecznego i że w szeregach własnej organizacji zdobywa to, czego jej społeczeństwo dać nie mgło, czy też nie umiało.

L. R-ch

Dzień Dobry
R.6, nr 154 (4 czerwca 1936)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.