Obudziły nas strzały na Radzyminie (?) Nie możemy zrozumieć jak to się stało. Czy okrążają Warszawę od Prus Wschodnich? Jechał jakiś samochód wojskowy z literami KPK i wozy. Pożary dookoła i naloty. Poszłam z Cieślakową do kościoła i Komunii Świętej. Wracając, w drodze przetrzymałyśmy nalot, to pod parkanem, to pod drzewem. Po południu nalot na Wołomin. Uciekliśmy do schronu. Krążył tak nisko nad nami, że zdawało się, że zawadzi o gruszę. Strzelał: ta-tatata karabinem maszynowym i zawracał i znów. Wszyscy modliliśmy się głośno, widząc śmierć blisko. Coraz było słychać huk bomby, a niebo aż warczało od bombowców. Wreszcie odleciał ten „nasz” – rzucił bombę na łąki dalej za nami. Matka Boska okryła nas swym płaszczem. Ocaleliśmy! Pali się Wołomin, mieszkanie Skrobacza przy młynie. Podobno dużo domów i dużo ofiar w ludziach.

10 września 1939

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.