Byłam w Wołominie. Aż dziw bierze czemu te najuboższe domy spalone. Przy torze takie sobie biedne domki, można jeszcze tłumaczyć tym, że chciał trafić w tor i nie trafił. Ale na wsi Wołomin w bok Długiej? Z dala od toru, od miasta i szosy, nic pojąć nie można! Żałosne zgliszcza. Poszłyśmy i do kościoła. Wybite szyby i zniszczony witraż św. Barbary. Na Kościelnej spalone domy Szwarca i Garbolewskiego, i jeszcze jakiś. Strasznie wygląda dom rozwalony. Leżą w nim podobno ludzie. Podobno zabitych wiele osób.

Poszłam do szpitala. Zaimprowizowany w szkole na parcelach. Leży tam 61 chorych, tj. rannych od nalotów. Pytam czego brak? Bielizny, pościeli, a właściwie wszystkiego. Na boisku szkolnym jakaś pani bawi dziecko z obandażowaną główką.

12 września 1939, wtorek

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.