Wczoraj gdzieś zarekwirowali wieprza. Zapłacili 50 marek, według tego co niejaki Sobota, fachman od wieprza powiedział. Od rana istny film. Zabił i rozebrał wieprza, jakby to na każdym postoju robił. Jak wiatr, raz dwa uprzątnął, potem jedli, jedli, jedli. Jakby od początku roku wieprza nie widzieli. Była i wódka po kieliszku na osobę, do której pożyczałam kieliszka. Na szczęście gotuję u Augustyniaków. Byłam u pani Kuklowej. U niej stoi wielu, a ona sama jedna. Jeden młodzik jak dziecko. Mają ślicznego psa, zdaje się Borys.

Wieczorem łuna na Warszawie. Dębski przyszedł z wiadomością, że będzie tu protektorat, więc nie bolszewicy. Leciało znów moc bombowców.

29 września 1939

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.