Okres II. od 1775 r. do 1888 r.

Okres drugi zaczynają OO. Bernardyni, którzy mieli sobie poruczoną pieczę nad parafią, mając odjęte bogate uposażenie OO. Jezuitów przez Komisję Edukacyjną.

Zarząd komisyi Edukacyjnej wyznaczył dla proboszcza parafii od wschodniej strony kościoła niewielką przestrzeń gruntu, gdzie założono ogród, postawiono drewnianą plebanię i zabudowania gospodarskie.

W 1775 r. Gabryel Oborowski z konwiktu Warszawskiego został przysłany jako czasowo spełniający czynności parafialne.

W 1776 r. ks. Wojciech Garczyński wikarjusz parafii Okuniew, był administratorem parafii do 1777 r.

Za pozwoleniem ks. Michała Poniatowskiego biskupa Płockiego, do pomocy przysłano mu z Warszawy O. Marcelego Całkę.

Od października 1777 r. do 1778 r. administratorem parafii jest ks. Wiktor Sleszyński.

W d. 21 listopada 1777 r. na uczynioną propozycję przez radę komisyi Edukacyjnej, opiekę nad kościołem po zniesieniu OO. Jezuitów, miała Komisja Edukacyjna.

O. Paschalis a Varasia jenerał zgromadzenia OO. Bernardynów w Rzymie, daje zezwolenie na objęcie parafii i kościoła przez zakonników swojej reguły, prowincyi Małopolskiej; wskutek tego w 1778 r. w d. 25 września stanęła umowa pomiędzy księciem Michałem Grzegorzem Ciołkiem Poniatowskim, biskupem Płockim, a O. Augustynem Matulskim prowincyałem zakonnym OO. Bernardynów prowincyi Małopolskiej. Mocą tej umowy zobowiązał się, rzeczony prowincyał, utrzymywać przy kościele stosowną liczbę kapłanów.

Po zawartej umowie w tymże roku przybył do Kobyłki dziekan Stanisławowski, proboszcz Okuniewski ks. Mateusz Aloizy Zaremba, i reskryptem biskupa Płockiego księcia Michała Grzegorza Ciołka Poniatowskiego, Księcia Pułtuskiego i Siewierskiego, Koadjutora biskupstwa Krakowskiego, oddał w zarząd jak kościół tak i parafię OO. Bernardynom.1

Pierwszym proboszczem z tego zakonu jest O. Bruno Lazarowicz: był nim od 1778 do 1784 r.

W zastępstwie O. Lazarowicza, czynności parafialne sprawowali kolejno: OO. Korneljusz Rykalski, Krescentiusz Hann, Ksawery Szlukalski, Jan Kanty Dorański, Bartłomiej Jankowski, Maryan Zederowski, Wiktor Szteziński, Cyryl Żurawski, Ewaryst Chławacki i Sebastyan Matlikowski.

Od 1784 do 1787 r. O. Apolinary Rydel był proboszczem z kaznodzieją O. Atanazym Szyiudowskim.

Od 1787-1795 r. O. Ambroży Kafka do pomocy miał kolejno przysyłanych jak OO. Probusa Koskowskiego, Agrypina Waltera, Jakuba Wojtanowskiego, Salustiana Czekajskiego i Adrjana Sanlicha.

Od 1794 r. wizytatorem parafii był dziekan Stanisławowski, ks. Kacper Langhangi, kanonik Kapituły Lubelskiej, proboszcz parafii Klembów.

1795-1797 r. O. Łukasz Czada z kaznodzieją O. Urbanem Tomaszewiczem.

W 1795 r. parafię nawiedziło morowe powietrze: w m. styczniu umarło 53 osób, w lutym 41, w marcu 19, w kwietniu 15 i t. d., w m. październiku ustała śmiertelność; ogółem zmarło 164 osób.2

1797-1801 r. parafią zarządza O. Romuald Rychlicki z kaznodzieją O. Krescentiuszem Obrępalskim i O. Tomaszem Dąbrowskim.

1801-1806 r. O. Hipolit Jędrzejowski z kaznodzieją O. Mieczysławem Paszkowskim i O. Mikołajem Gronkowskim.

1806-1811 r. Jakób Kryspin z O. Bonifacym Stalkowskim.

1811-1815 r. O. Walenty Kajsiewicz z O. Józefem Skolimowskim.

1815-1831 r. parafią zarządza O. Szymon Salwiusz Sikorski. W 1816 r. proboszcz ten odnosi się z prośbą o dyspensę Józefa i Anny zostających z sobą w pokrewieństwie, do biskupa Lubelskiego ks. Wojciecha Leszczyca Skarszewskiego.

Wizytatorem parafii w 1818 r. był ks. Maciej Gutowski proboszcz parafii Radzymińskiej. Dziekan ów starał się o fundusz na restauracyą kościoła w Kobyłce i takowy uzyskał w ilości 12,308 złp. z procentów funduszowych.

W 1821 r. władza duchowna O. Salwiuszowi chciała dać zarząd innej parafii, wówczas ks. Jan Kanty Matliński kanonik honorowy Łęczycki, proboszcz parafii Dąbrówka i dziekan Stanisławowski na czele z kondekanalnymi proboszczami wnieśli prośbę do ks. Stefana de Hołowczyce Hołowczyca od d. 17 grudnia 1819 r. już arcybiskupa metropolity Warszawskiego o pozostawienie nadal O. Salwiusza Sikorskiego w Kobyłce. Pozostawiony na ich prośbę w parafii w 1822 i 23 r. pierwszy raz po wybudowaniu restauruje kościół.

W 1825 r. udaje się do Warszawy o dyspense ślubną do ks. Wojciecha Leszczyca Skarszewskiego od 11 lipca 1824 r. już arcybiskupa metropolity Warszawskiego, prymasa i senatora Królestwa Polskiego, kawalera orderu Orła Białego i św. Stanisława.3

Po śmierci O. Salwiusza Sikorskiego, parafia dostaje na czas krótki ks. Adama Mokrzańskiego wikarego Kamieńczykowskiego.

W d. 8 sierpnia 1831 r. O. Pius Czarnota, prowincyał zakonu, przysyła na proboszcza O. Ludwika Pieńkowskiego z klasztoru Radomskiego; w d. 13 czerwca 1832 r. odwołuje go prowincyał do klasztoru.

Na jego miejsce posyła O. Augustyna Mierzwickiego, ten przebywa od 1832 r. do 1834 r. Po objęciu parafii udaje się zaraz do Najwyższej komisyi Rządowej Wyznań religijnych i oświecenia publicznego w Król. Polskiem, z prośbą o wydanie procentów ze złożonych funduszów w 1826 r.

W 1833 r. wizytował parafię ks. Stanisław Zawadzki dziekan Stanisławowski, proboszcz Klembowski.

W d. 30 sierpnia 1834 r. O. Antoni Olearski, prowincyał przysyła na proboszcza O. Maksentego Słodzińskiego. Ten w czasie swego dwuletniego pobytu zostaje sparaliżowany i odwieziony z powrotem do klasztoru.

W 1835 r. w dniu odpustu św. Anny na usilne staranie Wincentego Matuszewskiego kolatora kościoła i właściciela Kobyłki, przyjechał jako gość ks. biskup Pawłowski koadjutor biskupstwa Płockiego, który pontyfikalnie celebrował sumę i bierzmował kilka tysięcy ludzi.

W tym roku wizytę parafialną miał ks. Miłkowski proboszcz Pustelnicki, dziekan Stanisławowski.

W d. 31 października 1836 r. prowincyał O. Antoni Olearski mianuje proboszczem Kobyłkowskiej parafii O. Kazimierza Pudłowskiego, lecz i tego z powodu nadwątlonego zdrowia w d. 11 marca 1839 r. zmuszony jest prowincyał odwołać; do przybycia drugiego proboszcza czasowo spełnia obowiązki parafialne ks. Szymborski wikarjusz Radzymiński.

W końcu 1839 r. prowincjał zakonu O. Ignacy Cielenkiewicz przysyła na proboszcza O. Piotra Hanzelkę, ten sprowadza sobie do pomocy znakomitego katechetę O. Romana Michała Kisielewskiego, który był wikarjuszem w parafii do 1849 r., a stąd powołany został na przełożonego klasztoru Krześlińskiego gub. Lubelskiej. O. Hanzelka w czasie swego pobytu, a był do 1845 r., lipy, zdobiące plebanią, wysadzone przez OO. Jezuitów, częścią wyciął, resztę sprzedał.

W d. 17 grudnia 1845 r. O. Salwator Kaczorowski mianowany jest proboszczem, przebywa tu do 1849 r. W tym czasie zostaje powołany na przełożonego klasztoru Wielko-Wolskiego gub. Radomskiej.

W d. 18 października 1849 r. na proboszcza przysłano O. Franciszka Czerwińskiego. Ten w d. 21 października 1852 r. pisze do dziekana Stanisławowskiego ks. Rocha Ozimińskiego proboszcza parafii Dąbrówka, przedstawiając smutny stan kościoła. Dziekan w d. 26 października t. r. pisze raport do konsystorza jeneralnego Warszawskiego w te słowa: „gzymsy i dach kościelny opadają na ziemię, a sufit zawaleniem grozi, krótko mówiąc, wszystko spiesznym krokiem zmierza ku zniszczeniu, wyczerpane już są środki zaradzenia złemu. Dozór opuszcza ręce, co większa krąży tu wieść, jakoby było zaprojektowano ogrójec, zakrystyę i całą południową facyatę, najpiękniejszą część kościoła, zwalić; materyały spieniężyć i z nich pokryć koszta naprawy tejże świątyni.”4

Osobiste zabiegi i starania o dobro kościoła jak proboszcza tak i dziekana nie zostają uwieńczone skutkiem. W d. 10 maja 1854 r. prowincyał O. Eustachy Pleśniarowicz powołuje O. Czerwińskiego na przełożonego klasztoru Józefowskiego gub. Lubelskiej, naznaczając w d. 25 czerwca t. r. O. Hieronima Wilamowicza, który przebywa do 1858 r. Za jego bytności przeprowadzono gruntowną restauracyę kościoła w 1854 i 55 r. nie uszkadzając stylu.

W dniu 20 października 1858 r. O. Hieronim Wilamowicz został przeniesiony na przełożonego klasztoru w Lublinie.

Po nim w tymże 1858 r. zamianowany został O. Ubald Żukiewicz. W relacyi o stanie moralnym parafii wskazuje zakorzenione pijaństwo, to samo w d. 10 września 1879 r. potwierdza ks. Stanisław Chromiński proboszcz parafii Radzymińskiej i pierwszy dziekan dekanatu Radzymińskiego. O. Ubald Żukiewicz jest ośmnastym proboszczem zakonu 00. Bernardynów i ostatnim. W 1862 r. wybudował plebanię z cegły palonej, która w d. 3 sierpnia 1890 r. z niewiadomej przyczyny spłonęła. W 1873 r. w m. styczniu przez władzę archidyecezalną O. Ubald Żukiewicz został usunięty z parafii Kobyłkowskiej.

Dziekanem i proboszczem Radzymińskim, odbierającym inwentarz parafialny do ostatniego proboszcza z zakonu OO. Bernardynów prowincyi Małopolskiej, był ks. Stanisław Chromiński.

W 1873 r. zarząd kościoła i parafii powtórnie przechodzi do duchowieństwa świeckiego,

Za rządów OO. Bernardynów parafia pod względem moralnym była opuszczona, a kościół wiele pamiątek utracił.

Pierwszym proboszczem z duchowieństwa świeckiego, mianowany został w dniu 6 lutego 1873 r. ks. Adam Ryttel proboszcz parafii Pustelnickiej; jednakże tu długo nie był, bo w d. 28 kwietnia t. r. z powrotem wraca do Pustelnika. W. d. 30 sierpnia 1873 r. został proboszczem ks. Walenty Kalicki, wikarjusz parafii św. Trójcy w Warszawie, tu pozostaje do 1884 r. Przy swojej instalacyi tak pisze: „Obejmując obowiązki proboszcza parafii zastałem kościół w podupadłym stanie, tak że przy większym cokolwiek deszczu przez źle pokryty dach nad kaplicami, woda dostaje się do kościoła, rujnując sufit pomalowany; dom mieszkalny dla kościelnej służby zwany szpitalem również w jaknajlichszym stanie, jak niemniej i zabudowania plebańskie, które przez czas i niedozór zostały zniszczone, wszystko przedstawia obraz strasznego spustoszenia”.5

Za ks. Kalickiego kościół nic nie zyskuje, owszem traci: cztery duże oryginalne obrazy „alfresco” na ścianie malowane w ołtarzach bocznych naw i kaplic nie zostały odnowione, a tylko zasłonięte nowemi na płótnie ze złoconemi ramami, niestylowemi; zawieszone na dawnych malowidłach, uszkodziły je do reszty. Obrazy nowe kosztowały rs. 5006. Gdyby za tą sumę chociaż jeden z dawnych obrazów był doprowadzony do pierwotnego swego stanu, ks. Kalicki świątyni wielką byłby oddał przysługę.

Pamiątka-narzędzia i trzcionki po dawnej drukarni zostają wywiezione i zpieniężone.

Po nim w d. 6 lutego 1884 r. nastaje ks. Józef Gosk i ten przebywa do śmierci, która nastąpiła w grudniu 1887 r.

W 1886 r. południowa strona kościoła zagrożona przez zarysowanie się fundamentu, została wzmocniona.

W czasie restauracyi, murarze, przez lekkomyślność członków dozoru, znajdują pieniądze zachowane w 1794 r. i przeznaczone na restauracye kościoła, wskazane w danych papierach i uchodzą z nimi.7

W 1886 r. Jego Ekscelencya Ks. Wincenty Teofil Chościak-Popiel od d. 15 marca 1883 r. Arcybiskup Metropolita Warszawski, zjeżdża do parafii z wizytą kanoniczną pasterską, znajdując wszystko w opłakanym stanie,

Ze śmiercią ks. Józefa Goska kończy się okres drugi. Okres ten jest najsmutniejszy w historyi parafii. Do ruiny moralnej i materyalnej w parafii przyczyniają się wielce:

Ustawiczne zamieszki w kraju.

Częsta zmiana proboszczów.

Bieda wśród ludności parafialnej.

Niesumienne pełnienie obowiązków przez członków dozoru kościelnego.

Nie odbywanie kanonicznych wizyt przez biskupów dyecezalnych.

Rok 1886 jest chwilą upragnioną, bo w tym czasie do parafii zjeżdża Arcybiskup Warszawski Jego Ekscelencya Ksiądz Wincenty Teofil Chościak Popiel, który w działalności swojej główną uwagę zwraca na katechizacyę ludu, świątynie i zabudowania kościelne.

Ustawicznemi niestrudzonemi wizytami po parafiach czyni zwrot ku lepszemu w całej Archidyecezyi, owoce niestrudzonej działalności Jego Ekscelencyi to dziesiątki nowopowstałych murowanych kościołów, plebanij i zabudowań kościelnych, a w ludzie, w najbardziej oddalonych parafiach, coraz większa znajomość wiary św., umoralnienie i wzrost cnót chrześcijańskich.

J. E., widząc smutny stan parafii Kobyłkowskiej, wziął do serca zaniedbaną ludność, tak piękną, a zrujnowaną świątynie, i po śmierci ks Józefa Goska naznacza na owe ciężkie chwile, proboszcza najodpowiedniejszego i tem otwiera dla parafii okres „Odrodzenia.”

Kościół parafialny Świętej Trójcy w Kobyłce pod Warszawą
przez Ks. Marcelego Weissa
z ilustracjami
1901


  1. Akta parafialne.
  2. Akta parafialne.
  3. Dokument z 1825 r.
  4. Akta.
  5. Akta parafialne.
  6. Akta parafialne.
  7. Dozór kościelny to samo znaczy co plenipotent w majątku, z tą różnicą, że w dobrach ma się do czynienia z panem, który wynagradza pieniężnie, a przy kościele służy się Panu Bogu dbając o Jego honor darmo czyli honorowo, dla przyszłej większej nagrody w niebie. Parafianie w imieniu swojem wybierają na członków z prezesem na czele i ci odpowiadają przed Panem Bogiem i parafią za całość własności kościelnej. Ich pieczy pozostaje: kościół, cmentarze, plebania, zabudodowania i. grunt kościelny. Jeżeli wymagana jest jaka naprawa, dozór zawiadamia o tem parafian i stara się o fundusz odpowiedni.
    Dozór kościelny powinien mieć zwróconą uwagę najwięcej na pamiątki znajdujące się w kościele i strzedz, by nikt nie przyswoił ich sobie, bo na tem traci wiele samo miejsce, które ogołocone z pamiątek, chociażby najstarsze, pozbawia się właściwego znaczenia. Przy restauracyach kościoła zwracać uwagę ma na to, by stylu nie zatracać. Przy sprowadzaniu sprzętów kościelnych również mieć ma wzgląd na styl kościoła i w takim nowe rzeczy nabywać. Dzieje się zazwyczaj, że sprzyjającą okolicznością, daje się kupić tanio jaką rzecz do kościoła, dozór bez wielkiego zastanowienia kupuje takowa; w końcu okazuje się, że rzecz, ładna nie ma wartości, bo nie zastosowana do struktury danej świątyni.
    Parafianie winni wybierać na członków dozoru kościelnego ludzi pobożnych, roztropnych, przywiązanych jak do swojego kościoła tak i pamiątek, znajdujących się przy nim, bezinteresownych, charakteru stałego a nie lękliwego, co się obawia lub niechce narazić wówczas, gdy dobro ogólne tego wymaga, i ludzi znających swe prawa.
    Dzisiaj, jak patrzę się na to, parafianie na członków obierają po większej części ludzi, bogatych, z imienia katolików, nie. dbających zupełnie o obowiązki obywatelskie, a o czynności swojej, jako członków, nie mających pojęcia.
    Wielu przyjmuje tę godność dla schlebiania swej ambicyi, nie myśląc o dobru ogólnem, dla tego mamy kościoły ogołocone z rzeczy stanowiących ich metrykę.
    Zarzut czyni się niesłuszny i odpowiedzialność składa się na proboszczów. Ksiądz przy parafii lub kościele filialnym niema obowiązku czuwania nad pamiątkami, bo jest, niekiedy, gościem w danej miejscowości, ale członkowie dozoru, jako stale zamieszkujący, mają obowiązek sumienia baczyć, żeby świątynia i zabudowania kościelne z postępem czasu ciągle upiększały się, a nie były obdzierane i do ruiny doprowadzane

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.