Donosiliśmy niedawno, iż powstająca w Markach pod Warszawą angielska przędzalnia pp. Brigs i Posselt postanowiła korzystać przeważnie z pracy miejscowych robotników. W tym celu zarząd przędzalni wysłał do Anglji partję polskich dzieci dla nauki w tamtejszych fabrykach. Obecnie dochodzą nas wiadomości o tych małych robotnikach naszych w przędzalniach angielskich. Nauka idzie szybko, dzieci robią znaczne postępy, a ilościowo dość znaczne ich grono dotąd na szczęście nie uszczupliło się. Można się spodziewać, iż z chwilą otwarcia przędzalni w Markach, dzieci będą mogły powrócić już do kraju, jako zupełnie wykwalifikowani robotnicy. Ta naukowa wycieczka będzie kosztowała przemysłowców kilka tysięcy rubli, które pp. B. i P. tem chętniej ponoszą, iż są przekonani, że za tę cenę zdobędą dobrych robotników krajowych, a więc jeden z najważniejszych warunków pomyślnej przyszłości fabryki. Przędzalnia w Markach będzie zupełnie gotowa w r. p. — w sierpniu zaś r. b. stanie pod dachem większa jej część, która też w grudniu ma być w ruch puszczona. Obok fabryki budują się domy dla robotników, urządzone hygienicznie i uwzględniające wygody mieszkalne. Każdy robotnik otrzyma nadto kawał gruntu. Właściciele fabryki nic nie sprowadzają z zagranicy. Transmisje, kotły, okna żelazne, kolumny i t. d. — wszystko to pochodzi z fabryk krajowych.

Pp. Briggs i Posselt postępują, jak przystało na prawdziwych obywateli kraju, w którym rozpoczynają nową swoją działalność. Przeciwko takim cudzoziemcom, doprawdy, powstawać trudno…

Kurjer Warszawski
R.63, nr 166b, 4 lipca 1883

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.