Przyjaciele 8 Pułku Piechoty

Do mieszkańców miasta Wołomina,
Komitet Przyjaciół Żołnierzy

My, miej podpisali żołnierze, podoficerowie i oficerowie jednostki porucznika Brodina dziękujemy Wam serdecznie za pamięć, którą nam okazaliście. Byliśmy szczerze wzruszeni w Wigilię, że Wy nie zapomnieliście o nas.

Po pięciu latach niewoli, odrodzone Wojsko Polskie wraz z sojuszniczą Czerwoną Armią przyniosło wolność dla części ziem naszej ukochanej Ojczyzny.

I wy dzisiaj czujecie się wolni, siadacie do stołu do tak uroczystej kolacji, a nad wami już nie stoi kat hitlerowski i możecie spokojnie w gronie swoich rodzin czekać tak radosnej chwili Narodzenia Chrystusa. A my, żołnierze walczący w wieczór wigilijny przysięgliśmy dla całego Narodu Polskiego i dla swej ukochanej Ojczyzny, że z dniem Narodzenia Chrystusa będziemy bić wroga nie szczędząc swoich sił, do ostatniej kropli krwi. Zapewniamy Was, że przyszłe święta będziemy obchodzić ze swoimi braćmi, którzy jeszcze są pod butem niemieckiego najeźdźcy.

Jeden z bardziej znanych mieszkańców Wołomina, Miron Cichecki, wspomina jak mieszkańcy organizowali w 1944 roku Wigilię dla żołnierzy 8 Pułku Piechoty.

– Zima 1944/1945 roku była wyjątkowo ostra. Letnia i wczesnojesienna potężna ofensywa wojsk sowieckich i I Armii Wojska Polskiego odrzuciły armię hitlerowską poza Wisłę, na której ustabilizował się front walczących wojsk. Jednostki Wojska Polskiego, zgodnie ze strategia dowództwa radzieckiego, zajęły stanowiska wyjściowe do natarcia na prawym brzegu Wisły. W rejonie Jabłonny i Choszczówki rozlokowane były jednostki bojowe III Dywizji im. R. Traugutta, w skład której wchodził 8 Pułk Piechoty. W tym pułku swój żołnierski obowiązek pełniło wielu wołominiaków, a szczególnie byłych żołnierzy Armii Krajowej, którzy w różny sposób zostali wcieleni do jednostki walczącej ze znienawidzonymi hitlerowcami. Ja również byłem żołnierzem 8 Puiku Piechoty. W połowie września 1944 pułk stacjonował w Ząbkach, a ponieważ poniósł dotkliwe straty w ludziach, uzupełniał je mieszkańcami Wołomina i okolic. Stabilizacja frontu i względny na nim spokój sprzyjały odwiedzinom żołnierzy w rodzinnych domach. To właśnie pochodzący z Wołomina żołnierze z 8 PP ich rodziny przyczynili się do powołania w listopadzie 1944 roku Komitetu Przyjaciół Żołnierzy 8 Pułku Piechoty. O wydarzeniach tych pisała w 1951 roku w swoich wspomnieniach moja niezapomniana żona, Wiesława, polonistka Szkoły Podstawowej nr 1, wychowawczyni kilku pokoleń młodzieży. Moja żona była w zarządzie komitetu, trzeba dodać, akceptowanego przez ówczesne władze miasta.

Społeczeństwo Wołomina poparło apel komitetu o zorganizowanie Wigilii dla żołnierzy walczących na pierwszej linii frontu. Ofiarność ciężko dotkniętych wojną obywateli Wołomina przeszła wszelkie oczekiwania. Komitet zebrał wiele żywności, piekarnie ofiarowały chleb i ciasta, obojętni nie pozostali rzeźnicy, którzy dostarczyli mięso i wędliny. Mieszkańcy Wołomina przynosili ciepłą odzież oraz serdeczne listy, do których dołączone były opłatki. Wszystkie zebrane dary z pomocą wojska odtransportowano do jednostki.

W dniu 24 grudnia 1944 roku, w Wigilię Bożego Narodzenia, na zaproszenie zastępcy dowódcy 8 PP do Choszczówki pojechała delegacja Komitetu Przyjaciół Żołnierzy. Major Leon Łustesz przyjął na frontowej, skromnej wieczerzy wigilijnej czworo gości z Wołomina, wśród nich Jana Zycha i Wiesławę Cichecką. Przekazał także list wyrażający wdzięczność i uznanie dla mieszkańców Wołomina. List majora zachowałem w swoich zbiorach.

Długo można opowiadać o Wigilii spędzonej w polowej ziemiance dowódcy, na pierwszej linii frontu. A także o tym, jak wracających do Wołomina przedstawicieli komitetu ostrzelał zwiadowczy samolot niemiecki.

Mam tyko nadzieję, że moje wspomnienia są wartościowe i przyczynią się do opracowania historii Wołomina. Szkoda tylko, że uczestników ważnych zdarzeń historycznych jest między nami coraz mniej.

Wieści Podwarszawskie
nr 51/52 2002

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.