Przez 83 lat po wybudowaniu, obecny kościół nie był wcale odnawiany. Pierwszy raz wzięto się do restauracyi w 1822 i 23 roku za O. Salwiusza Sikorskiego. Presbiterium i nawa główna, wówczas nie uległa żadnej zmianie; nawy boczne i kaplice zmieniono i zeszpecono do tego stopnia, że w nich trudno dopatrzeć się stylu pierwotnego barokowego. Mieszkania nad kaplicami i nawami bocznemi zostały zniesione, część od facyaty południowej kościoła utrzymano. Kapliczki Kalwaryjskie po bokach kościoła i cmentarza zupełnie usunięto, zostawiając jedną tytko t. zw. ogrójec Męki Pańskiej. Freski wydostające się z pod warstwy wapna, świadczą, że były tu kaplice.

Restauracya ta kosztowała parafian z górą 30 tysięcy złp.; ocaliła ona kościół od ruiny, ale prowadzona ręką budowniczego nie specyalisty, wiele pozostawiła do życzenia, kościół dużo ucierpiał przez ową restauracyę na swej piękności.

Pomiędzy 1830 a 34 r. nastąpiła druga restauracya świątyni, na którą parafianie dali 8 tysięcy złp. Niewiele i ta zabezpieczyła stan kościoła.

Świątynia przez wadliwą restauracyę, czynioną zawsze przez ludzi niekompetentnych, rujnowała się tak, że po tem nowem ratowaniu okazała się potrzeba gruntownej restauracyi.

W 1846 r. został zrobiony przez Balińskiego, budowniczego gubernii Warszawskiej, kosztorys na 4500 rb. Parafianie, gdy mieli takowy przedstawiony, niezgodzili się na restauracyę swoim kosztem, ale wnieśli do rządu pretensyę, by z dóbr pojezuickich wyznaczono wymaganą sumę; gdy żądania parafian skutku nie odniosły, ówczesny kolator kościoła, Witalis Pieniążek, doczytał się w papierach dawnych, „że w południowej stronie kościoła naprzeciwko ogrójca Męki Pańskiej jest zachowany fundusz na restauracyę kościoła”.

Gorliwie jął się poszukiwania skarbu na cmentarzu we wskazanym punkcie. Daremna to była praca, pieniędzy wówczas nie znaleziono, zatem parafianie, nie mając funduszu postanowili zmniejszyć świątynię o połowę. W tym celu, wnieśli prośbę do rządu, który uwzględniając takową w 1853 r. odpowiedni kosztorys zatwierdził.

W tym czasie z Petersburga przybył do Warszawy członek komitetu ministrów, prezes komisyi kodyfikacyjnej Ignacy Turkułł do wybrania miejsca na plant kolei z Warszawy do Petersburga. Oglądając przestrzeń pod Kobyłką, spostrzegł artystyczną budowę, zaciekawiony tem dojechał na miejsce, a dowiedziawszy się, że kościół ma być o połowę zmniejszony zatem i styl barokowy uszkodzony, wziął do serca opłakany stan budowy, wniósł prośbę do rządu, motywując zachowanie pamiątki architektonicznej. Na prośbę ministra rząd wyznacza fundusz z górą 9000 rb. na odrestaurowanie kościoła z zachowaniem stylu. Fundusz ten podzielony został na dwie raty, roboty przez 1854 i 55 r. prowadził budowniczy gub. Warszawskiej Ludwik Bethier.

Ponieważ południowa strona składała się z trzech facyat, środkowe zostawiono a boczne skasowano; jak również galerye nad kaplicami, zniżając dach i tem kasując baseny, w których było akwarium na ryby. Dach nad kaplicami nawami bocznemi dano nowy z blachy żelaznej, nad presbiterium i nawą główną dachówkę „karpiówkę”. Zakończenie wieży zrujnowanej przez wichry zastąpiono banią miedzianą 30 cali średnicy z krzyżem; drugą wieżę nie dokończoną i nie przykrytą, przepełnioną gruzem, oczyszczono i wierzch pokryto blachą cynkową.

Otwór z kuchni prowadzący na piętra zamurowano. Ołtarze boczne dano nowe, chrzcielnicę, okna górne ponaprawiano, okna zaś niższej kondygnacyi, przez które światło wchodziło na korytarze zakonne, zamurowano.

W całej restauracyi starano się zachować dawny charakter, co się do pewnego stopnia udało.

Tak więc dzięki miłośnikowi sztuki ministrowi Turkułłowi uratowano od zagłady dawny kościół, lecz dawnej świetności mu nie przywrócono.

Po takiej restauracyi okazała się wkrótce inna niezbędna. Od strony południowej kościoła zarysował się fundament. Parafianie, po wielu naradach, zabrali się do wzmocnienia fundamentów, jak również dachu zrujnowanego w 1885 r., kosztem parafian. Mając znakomitą o wielkich kwadratach cegłę, którą była wyłożona posadzka w podziemiach kościelnych, uradzono zastosować takową do wzmocnienia fundamentu. Przy zdejmowaniu posadzki murarze sprowadzeni z Prus, nie mając nad sobą postawionego dozoru kościelnego, jęli poszukiwać skarbów; po wielu próbach natrafili w południowej stronie kościoła na pieniądze, zachowane w 1794 r. a wskazane w papierach; był to kocioł dużych rozmiarów, obłożony słomą, napełniony dukatami i talarami holenderskimi. Prusacy cichaczem umknęli ze skarbem za granicę, od pozostałych robotników odebrano tylko 18 talarów, które, drogą licytacji, dostały się do rąk parafian na pamiątkę.

Ksiądz Kanonik Franciszek Ksawery Marmo, proboszcz parafii Kobyłka
Ksiądz Kanonik Franciszek Ksawery Marmo, proboszcz parafii Kobyłka

W tym samym roku do parafii z wizytą kanoniczną zjechał J. E. Arcybiskup-Metropolita Warszawski Ks. Wincenty Teofil Chościak-Popiel, a widząc smutny stan kościoła i zabudowań, jako znawca sztuki, dla podźwignięcia na dobre świątyni i zabezpieczenia jej od ruiny, po śmierci ks. Józefa Goska, mianował proboszczem ks. Franciszka Ksawerego Marmo.

Ten obudził z uśpienia parafian, wynalazł dobrodziei, wziął się do restauracyi i przyprowadzenia kościoła jeżeli nie do pierwotnego, to do świetnego stanu. Od pierwszej chwili swego pobytu czynnie bierze się do dzieła, i tak: dał nową cementową posadzkę w całym kościele, wszystkie okna jak kolorowe z wizerunkami śśw. Pańskich, tak ze szkła przezroczystego w ramy żelazne oprawne, trzy organy, cztery ołtarze, wielki ołtarz połamany odrestaurował, do wszystkich ołtarzy sprawił portatyle z kararyjskiego marmuru, konsekrowane przez J. E. Ks Biskupa Berisseńskicgo Kazimierza Ruszkiewicza, Sufragana archidjecezji Metropolii Warszawskiej, Doktora św. teologii, Dziekana kapituły, Oficyała, proboszcza parafii św. Krzyża w Warszawie.

Kaplice i nawy boczne klejową farbą tymczasowo odświeżył, żyrandol wielki nowy sprawił, cały cmentarz kościelny murem oprowadził, zakrystyę wzbogacił nowemi aparatami i bielizną. W stronie wschodniej kościoła była murowana plebania, ta w 1890 roku z niewiadomej przyczyny spłonęła; na miejsce tej wzniósł wspaniałą murowaną plebanię piętrową z balkonem, piwnicami, werendą i tarasem od frontu z żelazną kratą w około niego. Postawił wszystkie zabudowania murowane, dom dla służby jak również dla księdza wikarego; opasał parkanem z cegły z trwałym daszkiem ogród i kilka morgów gruntu kościelnego; w ogrodzie proboszczowskim pozasadzał drzewa owocowe, w końcu ogrodził cmentarz grzebalny.

Zamiarów wraz z dobrymi i ofiarnymi parafianami ks. proboszcz ma wiele; oby Pan Bóg nie przestał błogosławić w dalszym ciągu, to wszystko przywdziałoby, wkrótce, świetną pierwotną szatę.

Kościół parafialny Świętej Trójcy w Kobyłce pod Warszawą
przez Ks. Marcelego Weissa
z ilustracjami
1901

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.