List z pow. Radzymińskiego.

Różne się dzieją rzeczy w polityce, ale to, co teraz zaczyna robić „sanacja moralna”, to istne cuda. Cudowny to naród i czarodzieje nielada. W dniu 25 maja r. b. „sanacyjny” poseł Kielak z wiernymi sobie po kieliszku „kumami” i przy pomocy też cudownego „tamkowego” związku młodzieży wiejskiej — urządzili w lesie koło Tłuszcza tak zwiane „święto wiosny”. A jakże! Wielkie to było święto „radosnej twórczości”. Ho, ho! Dużo różności „sanacja” pokazywała, ale już najciekawsze to było „palenie ciemnoty”. Panowie ci zwykli żartować, więc wypchali worek słomą, ustroili bałwana, który miał przedstawiać niby ciemnotę i dalejże go palić. Rozpalili ogień i „spalili ciemnotę”.

I wiesz co, czytelniku? — istne cuda… Pomogło! Za dwa dni później, to jest w dniu 27 maja b. r. odbyło się ogólne zebranie spółdzielni rolniczo – handlowej w Tłuszcza, której Kielak był prezesem, a jego zły duch p. Tarczyński — kierownikiem, a poczciwi „kumowie” wchodzili w znacznej większości do Zarządu i Rady Nadzorczej. Jak tam d panowie gospodarowali w tej spółdzielni — pisał o tem nie będę. Wystarczy tylko nadmienić, że niektórych towarów brakowało w dość znacznych ilościach, zysku spółdzielnia w roku 1929 dała tylko 1400 złotych, lecz sam rejent za protestowanie chłopskich weksli zarobił około 3500 zł., a komornik kilka razy więcej. Panowie władcy wyznaczali sobie pensje bardzo wysokie i t.p. Więc chłopi pracowiali na pp. urzędników.

Ale to jeszcze nie wszystko. Przecież to tylko odbicie na niewielkim terenie tego, co dziś sanacja w całym kraju robi. A ponieważ tam tym dużym „waletom” uchodzi, to i tym waletkom byłoby się upiekło, gdyby nie ta nieszczęsna „ciemnota”. Kielak dwa dni temu ciemnotę spalił, więc chłopy pozbyli się jej i przejrzeli na oczy, no i ma się rozumieć Kielaka z całą spółką z zarządu i Rady spółdzielni wyrzucili. Nic nie pomogło, że Kielak wił się jak piskorz i kręcił jak lisi. Nie trzeba było palić „ciemnoty” — powiadają. Teraz wszystko widzimy i wszystko wiemy. Wynoś się Kielaku!

A może tak teraz „sanacyjny” Kielak na mocy własnego doświadczenia namówi największego sanacyjnego „waleta”, aby urządził taką dużą dla całej sanacji „ciemnotę” i spalił ją… Kto wie… możeby też pomogło.

Ten nie „ciemny”

Wyzwolenie – dawniej Polska Ludowa
pismo tygodniowe ludu polskiego, polityczne, oświatowe, gospodarcze i społeczne
R.17 [i.e.15] , nr 28 (6 lipca 1930)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.