Bronisław Sławiński, noszący szereg pseudonimów (Facecik, Franek, Sewer, Seweryn, Stefan) urodził się 13 listopada 1862 r. w Kiejdanach na Litwie, uwiecznionych w „Potopie” Henryka Sienkiewicza, w rodzinie drobnoszlacheckiej. Był synem Aleksandra i Józefy z Bogusławskich. Ok. 1870 r. jego rodzina przeniosła się do Łowicza, gdzie ojciec otrzymał pracę w charakterze nauczyciela matematyki w progimnazjum. Bronisław podjął naukę w Łowiczu, a następnie w gimnazjum w Warszawie. Tutaj jego ojciec otrzymał posadę nauczyciela.W 1881 r. Bronisław podjął studia na Wydziale Przyrodniczym carskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Na uczelni powstały wtedy pierwsze kółka specjalistów polskich, Bronisław podjął w nich działalność. W 1882 r. Ludwik Waryński założył pierwszą na ziemiach polskich rewolucyjną partię robotniczą „Proletariat”, walczącą z caratem o wyzwolenie społeczne. Skupiała ona garść inteligentów i bardziej uświadomionych robotników.

Sławiński skierowany został do prac redakcyjnych i w 1884 r., już po aresztowaniu Waryńskiego przez policję rosyjską, wraz z późniejszym działaczem komunistycznym Feliksem Konem wydrukował w swoim mieszkaniu przy ulicy Złotej nr 5 część egzemplarzy pisma „Proletariat”, podziemnego organu prasowego partii. Po aresztowaniu Waryńskiego kierownictwo „Proletariatu” przejął Ludwik Kunicki, hołdujący metodom walki rewolucyjnej za pomocą terroru.

Sławiński wszedł w skład kierownictwa partii jako agent KC II stopnia. W nocy z 14 na 15 czerwca 1884 r. rozkleił w Warszawie proklamację informującą o zabójstwie w Zgierzu szpiega policyjnego. W przygotowaniu zamachu na niego Sławiński współpracował z Kunickim. Później działał w Żyrardowie, Zgierzu i Łodzi, kierując tamtejszymi organizacjami partyjnymi i przygotowując zamachy na znienawidzonych dygnitarzy carskich, w tym na samego generał-gubernatora Królestwa Polskiego i czołowego rusyfikatora szkół i urzędów Iosifa Hurkę, a także na ppłk. żandarmerii Piotra Siekierzyńskiego i wiceprokuratora Warszawy, Aleksandra Jankulię, prowadzących dochodzenie w sprawie „Proletariatu”. Zamach na generał-gubernatora się nie udał, kilka innych natomiast zakończyło się powodzeniem.

10 lipca 1884 r. następne kierownictwo „Proletariatu” wpadło w ręce policji. 30 lipca ujęty został także Sławiński, odbywający właśnie tajne posiedzenie z udziałem kilku działaczy. Silny i zręczny, zdołał wyrwać się z rąk policjantów i zbiec, po czym zaopatrzony w fałszywy paszport przez współtowarzyszy udał się do Genewy, ówczesnego skupiska socjalistów europejskich. W Szwajcarii utrzymywał się z pracy w fabryce włókienniczej, społecznie zaś jako zecer składał w drukarni partyjnej pisma „Przedświat” i „Walka klas”. Wraz z kilkoma przebywającymi tu socjalistami, w tym przyszłym działaczem PPS Stanisławem Mendelsonem, wydał odezwę do ocalałych z pogromu członków „Proletariatu”, przestrzegającą przed odwetowymi akcjami terrorystycznymi po skazaniu na śmierć i straceniu na stokach Cytadeli Warszawskiej czterech przywódców, w tym Kunickiego. Waryński został skazany na 16 lat ciężkiego więzienia w twierdzy Szlisselburg koło Petersburga, gdzie wkrótce zmarł dotknięty gruźlicą i szkorbutem (1889). Kilkudziesięciu innych członków i działaczy dostało wieloletnie wyroki więzienia lub zesłanie na Sybir.

W 1886 r. genewski ośrodek specjalistów polskich wysłał go do Poznania, by podtrzymał tu działalność socjalistyczną po aresztowaniu przez policję pruską miejscowych działaczy, a także prowadził agitację na rzecz wyboru do Reichstagu kandydata socjaldemokratów. Tutaj niebawem zadenuncjował go pewien kupiec poznański (na mocy ustaw partia socjalistyczna została w Niemczech zdelegalizowana). W marcu 1887 r. Sławiński został aresztowany, a następnie ukarany na 2,5 roku więzienia. Rosja i Niemcy solidarnie zwalczały wtedy polski ruch rewolucyjny i niepodległościowy. Dlatego m.in. policja pruska przekazała Sławińskiego władzom rosyjskim. Postawiony przed Warszawskim Wojskowym Sądem Okręgowym został 17 lutego 1892 r. skazany na karę śmierci.

Podczas procesu zachował się godnie, zaimponował niezwykłym hartem ducha. Z więzienia w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej wystosował ostatnią odezwę do Polaków, w której napisał:

„Żadne więzienia, żadne kajdany nie zdołały złamać we mnie tej wiary i umrzeć potrafię z okrzykiem: Niech żyje wolność!”.

Nie chciał nawet prosić cara Aleksandra III o łaskę. Dopiero sąd zwrócił się w jego sprawie do monarchy, który zamienił mu wyrok śmierci na dożywotnią katorgę. W więzieniu Sławiński ciężko się rozchorował, rozeszły się nawet pogłoski o jego śmierci w drodze na zesłanie. Sławiński przezwyciężył jednak chorobę. W maju 1892 r. został wywieziony z Warszawy do Akatuja koło Nerczyńska nad Bajkałem. Podróż na miejsce zesłania trwała aż ponad 8 miesięcy (nie było wtedy jeszcze kolei transsyberyjskiej). Tutaj pracował w kopalni srebra. Pisywał też w wolnych chwilach wiersze przesycone tęsknotą do ojczystego kraju i do jego lepszej przyszłości. Większość ich wydrukował potem w piśmie „Przedświt”, emigracyjnym organie socjalistów polskich, kolportowanym nielegalnie do kraju. W 1896 r. na mocy manifestu carskiego dożywotnią katorgę skrócono mu do 20 lat. Ponieważ jednak do policji dotarły słuchy, że Sławiński zamierza zbiec, wysłano go jeszcze dalej na Zabajkalu, aż do Zarentuja. Na mocy amnestii carskiej z 1900 r. Sławiński odzyskał wolność i jako wolny osadnik osiadł w Nerczyńsku, gdzie pracował w fabryce. Zbiegł stamtąd w 1903 r. do Chin i przez Japonię dotarł do Stanów Zjednoczonych.

Przebywał w Chicago, a potem w Nowym Jorku. Tutaj dowiedział się o powstaniu Polskiej Partii Socjalistycznej. Natychmiast stał się jej gorącym zwolennikiem. Zgłosił się do oddziału Związku Socjalistów Polskich w Chicago, gdzie uzyskał odpowiednie papiery legalizujące jego pobyt w USA. Niebawem wrócił do Europy i wszedł do redakcji tygodnika „Robotnik”, organu PPS. Na wiadomość o wybuchu rewolucji w Rosji i Królestwie Polskim wezwał Centralny Komitet Robotniczy PPS do ogłoszenia się Rządem Narodowym i podjęcia walki o niepodległość. Jesienią 1905 r. powrócił nielegalnie do Warszawy i podjął działalność socjalistyczną. Aresztowany 29 października na tajnym zebraniu, został na mocy amnestii cara Mikołaja II zwolniony pod warunkiem meldowania się co pewien czas na policji.

W czerwcu 1906 r. Sławiński wszedł w skład Centralnego Komitetu Robotniczego PPS. Po rozłamie w tej partii opowiedział się po stronie PPS – Lewicy. Gdy ta jednak odrzuciła hasło niepodległości Polski (w 1918 r. przyłączyła się do SDKPiL tworząc partię komunistyczną), wycofał się z niej. Zagrożony kolejnym aresztowaniem, wyjechał do Galicji. Pracował we Lwowie w Związku Stowarzyszeń Zarobkowych i Gospodarczych jako instruktor. Po wybuchu I wojny światowej poparł czyn legionowy Józefa Piłsudskiego, a w listopadzie 1918 r., gdy wybuchły walki z Ukraińcami o Lwów, mimo swych 56 lat stanął do walki w obronie polskości miasta. Jak wiadomo, zakończyły się one zwycięstwem i przyłączaniem Lwowa do Polski.

Na początku 1919 r. wrócił do Warszawy. Pracował tu w Ministerstwie Aprowizacji, a po jego zlikwidowaniu – w firmach prywatnych. W 1928 r. objął posadę w Okręgowym Związku Kasy Chorych. Równocześnie działał w warszawskiej organizacji PPS, a także w Stowarzyszeniu Byłych Więźniów Politycznych. Był gorącym zwolennikiem demokracji parlamentarnej, dlatego publicznie potępił zamach majowy 1926 r. Józefa Piłsudskiego. Po podpisaniu w 1930 r. protestu przeciw aresztowaniu i osadzeniu w twierdzy brzeskiej przywódców opozycyjnego wobec sanacji Centrolewu naraził się na represje i został zwolniony z pracy w Kasie Chorych.

Ponieważ był schorowany po tak ciężkich przeżyciach, za radą przyjaciół przeniósł się w 1930 r. do znanego wówczas z walorów uzdrowiskowych Wołomina. Tutaj zajął się pracą pisarską. Napisał cenne wspomnienia zawierające opis czasów gimnazjalnych, działalność rewolucyjną, w tym zamach na gubernatora Hurkę, katorgę na Syberii, warunki życia zesłańców. Wspomnienia te znajdują się obecnie w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, niewielki fragment z opisem zamachu na Hurkę został opublikowany. W Wołominie mieszkał aż do śmierci (2 kwietnia 1936). Pośmiertnie nadano mu Krzyż Niepodległości z Mieczami. Zasłużył na niego całym swym życiem, godnym fabuły filmu sensacyjnego, ale też i patriotycznego.

Należy pamiętać, że zdyskredytowane dzisiaj słowo „socjalizm” oznaczało w tamtych czasach walkę o prawa i godziwe warunki życia robotnika, a także o niepodległość Polski. Socjalistami byli przecież na początku swej działalności Józef Piłsudski i późniejsi czołowi politycy II Rzeczypospolitej (jak Ignacy Daszyński, Ignacy Mościcki czy Jędrzej Moraczewski) oraz podziemnego państwa polskiego w okresie okupacji niemieckiej (jak przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak, sądzony w moskiewskim procesie 16 przywódców polskich, zmarły w więzieniu polskim w okresie stalinowskim). Podczas sześcioletniego pobytu w Wołominie Bronisław Sławiński należał do najwybitniejszych mieszkańców miasta, najbardziej znanych w historii.

Po powrocie z katorgi Sławiński ożenił się z nieznaną nam bliżej dentystką, z którą miał córkę Halinę Dorotę (1901-1940), zamordowaną przez hitlerowców w obozie w Ravensbruck. Bardziej znana jest jego druga żona, Eugenia w Polakowskich, córka ziemian spod Gostynina, urodzona w 1887 r., zmarła po 1945 r. w Warszawie. W młodości nauczała potajemnie dzieci wiejskie, uruchomiła bibliotekę ludową. Podczas rewolucji 1905-1907 r. współpracowała z PPS, przechowywała w swoim dworze broń i amunicję, ukrywała bojowników płockich. Aresztowana jesienią 1906 r., została skazana na katorgę, ale dzięki wstawiennictwu swego adwokata uzyskała zgodę na wyjazd za granicę. Studiowała w Paryżu, potem pracowała we Lwowie. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wstąpiła do pracy w dyplomacji, była sekretarką w konsulacie polskim w Tbilisi, w sowieckiej Gruzji (w. l. 1935-1937). Za zasługi otrzymała w 1938 r. Krzyż Niepodległości.

Na podstawie biogramu Alicji Pacholczykowej w PSB, z. 159 z 1998 r. opracował Leszek Podhorodecki

Wieści Podwarszawskie nr 5/2000

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.