Sybirak

Bolesław Mielnicki (1911-1975)

Niewielką fotografię Bolesława Mielnickiego przyniosła do Muzeum w Wołominie jego córka, Maria Sobolewska. Na zdjęciu Bolesław Mielnicki, w mundurze strażaka Zawodowej Straży Pożarnej, siedzi przy centralce telefonicznej w Straży Pożarnej w Wołominie. To jedyna pamiątka po ojcu, jaką pani Maria przechowała. Rodzinna relikwia.

Bolesław Mielnicki urodził się w 31 lipca 1911 r. w Wiźnie, małej wsi w gminie Bożejewo, położonej 20 km na wschód od Łomży. Był synem Konstantego i Zofii Słonickiej. Szkołę podstawową ukończył w rodzinnej Wiźnie w 1925 r. Pracował w gospodarstwie, zajmował się uprawą ziemi i szewstwem, terminował jako czeladnik u ślusarza. W 1934 r. ożenił się z Eugenią Janczewską (ur. 30.12.1915). Mieli czworo dzieci: Zofię (ur. 01.04.1935), Tadeusza (ur. 02.06.1937), Jadwigę (ur. 12.08.1939) i Mariannę (ur. 01.08.1940). Do wybuchu II wojny światowej Mielniccy wiedli spokojne i pracowite życie.

7 września 1939 r. na Ziemię Wiską wkroczyli Niemcy. Rozpoczęła się pierwsza okupacja hitlerowska wyludnionej z powodu walk gminy, która trwała do 27 września 1939 r. Tego dnia do Wizny weszli Rosjanie. Region łomżyński włączono do tzw. zachodniej Białorusi. Rozpoczęto kolektywizację od organizowania w polskich wsiach kołchozów. Pierwsze aresztowania Polaków w Wiźnie nastąpiły już jesienią 1939 r. Prześladowano szczególnie tych włościan, którzy posiadali większe gospodarstwa, „kułaków”, i nie poddawali się namowom przystąpienia do kołchozu. Wkrótce represje nasiliły się. Sowieci niszczyli narodowe pomniki, walczyli z kościołem. Przygotowywali „charakterystyki” i listy rodzin przeznaczonych do aresztowania i wywiezienia w głąb Związku Sowieckiego. Wywózki zaczęły się w lutym 1940 r. Wiele osób, w tym całe rodziny, musiało się ukrywać. Tak było do 22 czerwca 1941 r. do wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej. Potem wróciła okupacja niemiecka.

Tuż przed ponownym wkroczeniem Niemców, rodzinę Mielnickich, wraz z 55 innymi wiźnieńskimi rodzinami, wywieziono do Kazachstanu. Była to czwarta, ostatnia wielka deportacja ludności polskiej, jaką udało się Rosjanom zrealizować.1 Naoczny świadek i uczestnik tamtych wydarzeń przejmująco zrelacjonował chwile grozy: „W nocy z 19 na 20 czerwca 1941 r. kilkadziesiąt rodzin w Wiźnie i okolicznych wsiach zbudziło głośne łomotanie do drzwi i okien. Ponaglający krzyk w języku rosyjskim nie pozostawiał żadnych złudzeń – NKWD przyszło po swoje ofiary. Przyszli z gotowym wyrokiem, sporządzonym w oparciu o pojemny paragraf 58 k.k. Całe rodziny „wrogów” skazano na zesłanie. Dalej wszystko odbywało się według sprawdzonych sowieckich wzorów. Zastraszonych i poniżonych spędzano do jednej izby, gdzie musieli klęczeć odwróceni twarzą do ściany. W międzyczasie trwało przesłuchanie oraz rewizja w mieszkaniu i budynkach gospodarczych, […] pozwolono spakować tylko najniezbędniejsze rzeczy, które razem z rodzinami załadowano na podstawione podwody. Nie oszczędzono ani małych dzieci, ani osób starych i chorych. Pod eskortą odstawiono wszystkich do stacji kolejowej w Łomży. Do wagonów towarowych ładowano po 40 i więcej osób. Bicie, popychanie, jęki, krzyk, płacz i lament mieszały się z modlitwą i przekleństwami. Istne piekło w wagonach i wokół otoczonego kordonem wojska pociągu.”2

W pewnej chwili, korzystając ze straszliwego zamętu, Mielniccy uratowali troje starszych dzieci, podając je przez okno sąsiadom. Nieoczekiwanymi sierotami zaopiekowała się ciocia Zofia, starsza siostra Eugenii Mielnickiej. Reszta rodziny: Bolesław i Eugenia Mielniccy, maleńka córeczka Maria, bracia Bolesława ? Aleksander i Konstanty oraz ich matka – Zofia Mielnicka, załadowani na furmankę zostali przewiezieni do Łomży. Stamtąd, w bydlęcych wagonach, wywieziono ich do Kazachstanu.

Wieczorem 21 czerwca (sobota) ruszył pociąg w nieznane. – zapisał naoczny świadek – W nocy zatrzymał się w bombardowanym Białymstoku. W zamkniętych wagonach byli zabici i ranni. Wezwania o pomoc zostały bez odpowiedzi. Czyżby wojna? Na chwilę zawitała otucha. Pociąg ruszył i rozwiały się wszelkie nadzieje. Wołkowysk przywitał zesłańców ogromnym pożarem dworca i stojących na nim pociągów z rodzinami wojskowych. Widać ludzi palących się żywcem. Ciemno, gorąco i duszno w zamkniętych i zaryglowanych wagonach. Na wołanie i płacz duszących się ludzi nikt nie reagował. Mężczyźni chwycili za siekiery. Przez wyrąbane otwory można było zaczerpnąć odrobinę powietrza. W stronę wyglądających padły strzały. […] Eskortujący żołnierze byli bezwzględni i nie pozwalali nikomu podchodzić do wagonów. Na oczach wielu ludzi zastrzelili polskiego kolejarza, który prosił o otwarcie wagonów. W bombardowanej Zelwie pożar i przymusowy postój na moście. Przez wyrąbane otwory zesłańcy wywiesili prześcieradła, co prawdopodobnie uchroniło pociąg przed bombardowaniem przez hitlerowskie samoloty. Mińsk i Orsza witały polskich zesłańców łunami ogromnych pożarów i zgliszcz, spalonymi dworcami i setkami trupów na peronach. Jazda w nieznane w zamkniętych wagonach, w ciągłym zagrożeniu, bez świeżego powietrza i wody, w okropnych warunkach sanitarnych, nie da się dziś po tylu latach opisać nawet tym, którzy ją przeżyli.

Podczas podróży malutka Maria Sobolewska umarła z głodu i zimna. Zmarłych w drodze nie grzebano. Kiedy transport zwalniał, zwłoki wyrzucano z wagonów i Maria także została wyrzucona w śnieg. Eszelon ponownie przyspieszył, wtedy ktoś zauważył, że niemowlę poruszyło rączką. Przeraźliwe krzyki pasażerów spowodowały, że strażnicy zatrzymali pociąg i dziecko zostało wciągnięte do środka. Prawie cudem udało się ocalić je przed śmiercią.

Przeznaczeniem przymusowo deportowanych okazała się ciężka praca w kołchozie, położonym gdzieś pośród bezkresnych stepów Kazachstanu. Zamieszkali we wsi Gieorgiewka, w obł. Kustanajsk w rejonie Siergiejewska. Zostali przydzieleni do pracy w polu, w kołchozie. Przez cały czas pobytu towarzyszyły im nędza, głód i represje. Wokoło widzieli osłabionych ludzi, nienawykłych do życia w tak złych warunkach klimatycznych, których dziesiątkowały choroby. Codziennością stał się widok śmierci sąsiadów. Tęsknili za domem rodzinnym i ojczyzną. Wszyscy pracowali ponad siły, w atmosferze moralnego terroru, który odmawiał im prawa do własnej narodowości, religii, cywilizacji.3

Po kilku miesiącach życia w poniżeniu i udręce, strachu i tęsknocie do zesłańców dotarła wiadomość o tworzeniu się polskiego wojska, która wlała im w serca otuchę do walki i nadzieję na odzyskanie wolności.4

11 lutego 1942 r. Bolesław Mielnicki wstąpił do Armii generała Władysława Andersa.5 W tym czasie Armia Polska została przemieszczona do azjatyckich republik Związku sowieckiego. W południowym Kazachstanie w miejscowości Ługowaja rozmieszczono 10 dywizję piechoty, do której zaciągnął się Bolesław Mielnicki. Został wcielony do 27 pułku piechoty. 23 kwietnia 1942 r. ze swoim pułkiem przybył do Palestyny. Tu złożył wojskową przysięgę. W ten sposób rozpoczęła się jego droga do wolności, która wiodła przez Środkowy Wschód (gdzie w latach 1942 – 1943 służył w Iranie, Iraku, Palestynie oraz w Egipcie), a potem, w latach 1943 – 1946, przez Italię. W 1946 r. wyjechał do Wielkiej Brytanii, gdzie nastąpiła stopniowa demobilizacja Polskich Sił Zbrojnych.

Po reorganizacji Armii Polskiej na Wschodzie, 6 maja 1942 r. Bolesław Mielnicki został przeniesiony do 2 Korpusu Polskiego, do 3 Dywizji Strzelców Karpackich i przydzielony do 6 Batalionu 2 Brygady Strzelców Karpackich. 16 sierpnia 1942 r. otrzymał przydział do 2 Kompanii Warsztatowej w 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Jego dowódcami byli kapitan Karol Angerman, a potem kapitan inż. Tadeusz Mickiewicz.6

Od 13 grudnia 1943 r. do 2 maja 1945 r. walczył w Kampanii Włoskiej.7 Wraz z 2 Korpusem Polskim uczestniczył najpierw w walkach o przełamanie Linii Gustawa, systemu niemieckich umocnień, które przecinały środkową część Półwyspu Apenińskiego, wzdłuż rzek Liri, Rapido i Sangro. W maju 1944 r. zdobywał wzgórze Monte Cassino, które było kluczowym bastionem Linii Gustawa. Potem brał udział w przełamaniu następnego pasa obrony niemieckiej, tzw. Linii Hitlera. 18 lipca 1944 r. zdobywał Ankonę. W kwietniu 1945 r. wziął udział w forsowaniu Linii Gotów, wielkiego systemu niemieckich umocnień, które osłaniały dolinę Padu, od Pesaro nad Morzem Adriatyckim, do Massa nad Morzem Liguryjskim. Przeszedł północne Apeniny, rzekę Senio, aż do Bolonii na południu Niziny Padańskiej, która została zdobyta 21 kwietnia 1945 r. Dotarł na Nizinę Lombardii w północnych Włoszech. Kilkakrotnie przebywał w szpitalu z powodu odniesionych ran.

Na pielgrzymim szlaku do wolności w Armii generała Andersa obok ożywionej działalności literackiej, artystycznej i naukowej prowadzono także szeroką akcję edukacyjną. Żołnierze mogli podnosić kwalifikacje i uzupełniać wykształcenie. W czerwcu 1942 r. Bolesław Mielnicki był odkomenderowany na kurs młodszych majstrów wojskowych, a w 1946 r. ukończył szkołę powszechną III stopnia.

W lutym 1947 r., wraz z polskim wojskiem, znalazł się na terytorium Anglii, w High Ash Camp koło miasta Thetford w hrabstwie Norfolk, na południowym wschodzie wyspy.

1 września 1947 r. starszy strzelec Bolesław Mielnicki został honorowo zwolniony z obowiązku pełnienia służby wojskowej. Tego samego roku jesienią powrócił do ojczyzny.

Prześladowany przez Urząd Bezpieczeństwa i zmuszony do ucieczki z rodzinnej Łomży, przez kilka lat tułał się po kraju. Pracował jako kierowca, m.in. w Warszawie i w Osowcu. W końcu osiedlił się w Wołominie, gdzie niemal na przeciwko domu Zofii Nałkowskiej mieszkała już jego rodzina.

Rok wcześniej do Polski przyjechały żona i córka Bolesława Mielnickiego. Kiedy w 1942 r. nastąpiła ewakuacja Armii Polskiej na Bliski Wschód, nie mogły opuścić Rosji wraz z wojskiem i ludnością cywilną.8 Były poważnie chore i pozostały na terenie ZSRR. Pobyt w kołchozie i praca ponad siły spowodowały, że Eugenia Mielnicka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Maria, z powodu niedożywienia, traciła wzrok. Przeżyły dzięki pomocy Czerwonego Krzyża, który na skutek zabiegów Bolesława Mielnickiego odszukał je i wysłał w zorganizowanym przez 3 Dywizję Strzelców Karpackich transporcie do wschodniej Afryki. Mieszkały tam w osadzie Koja, odległej o 50 km stolicy Ugandy, Kampali. Eugenia Mielnicka pracowała w kawiarni. Jej córka rozpoczęła naukę, należała do drużyny zuchów, tzw. „Muchomorków”.

18 listopada 1957 r. Bolesław Mielnicki został zatrudniony w Powiatowej Komendzie Straży Pożarnych w Wołominie. Był kierowcą i obsługiwał radiostację w straży. W styczniu 1962 r. awansował, otrzymał nominację na stopień sekcyjnego w Korpusie Technicznym Pożarnictwa. Odszedł ze służby 25 czerwca 1962 r.

Zmarł 17 września 1974 roku i został pochowany na cmentarzu w Wołominie. Był odznaczony: Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino (w 1945 r.)9, Gwiazdą za Wojnę 1939 – 1945 (w 1945 r.), Gwiazdą Italii (w 1945 r.), Gwiazdą Afryki (w 1945 r.), Medalem Wojska (w 1946 r.), Krzyżem Walecznych (w 1946 r.), Brytyjskim Medalem Wojny (w 1946 r.).

Sybiracy w Wołominie

Koło Związku Sybiraków w Wołominie powołano 13 października 1989 r. z inicjatywy Jerzego Cichockiego, Kazimierza Kalisiaka, Ireny Łazarskiej i Jerzego Świrczaka. Pierwszym prezesem Koła został wybrany Jerzy Cichocki.10 W maju 1994 r. w kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski na ulicy Kurkowej w Wołominie wmurowano tablicę epitafijną, aby uczcić pomordowanych i zmarłych na Syberii. W 1997 r. został ufundowany i poświęcony sztandar wołomińskich sybiraków. Dławiona przez wiele powojennych lat potrzeba mówienia o Polakach, którzy po agresji 17 września 1939 r. znaleźli się pod radziecką okupacją spowodowała, że Sybiracy w Wołominie niewiele opowiadają o losie swoim i swoich rodzin.11

Niespełna 20 lat po śmierci ojca, w 1993 r. Maria Mielnicka – Sobolewska została prezesem Związku Sybiraków w Wołominie.

Przypisy:

  1. Sowieci zrealizowali cztery wielkie deportacje (9/10 lutego 1940 r., 13 kwietnia 1940 r., 28/29 czerwca 1940 r. oraz na przełomie maja i czerwca 1941 r.), podczas których w głąb Rosji zesłano setki tysięcy Polaków. S. Kalbarczyk, Sowieckie wysiedlenia, deportacje, przesiedlenia i wysiedlenia obywateli polskich w latach II wojny światowej, „Biuletyn Informacyjny Armii Krajowej”, 2004 nr 10 – 11.
  2. S. Gawrychowski, Na placówce AK (1939 – 1945), Łomża 1997, s. 65-67.
  3. W. Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939 – 1946, Lublin 1995, s. 99.
  4. Mobilizację do Armii Polskiej na Wschodzie ogłoszono w 1941 r. Armia powstała na mocy umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem ZSRR, zawartej w Londynie 30 lipca 1941 r. i umowy wojskowej pomiędzy polskim Naczelnym Dowództwem a Naczelnym Dowództwem ZSRR, podpisanej w Moskwie 14 sierpnia 1941 r. Dowódcą mianowany został zwolniony z Łubianki generał Władysław Anders. Polskie jednostki formowane były na terenie Rosji, w Buzułuku i Tockoje, w rejonie południowego Uralu oraz w Tatiszczewie na Powołżu.
  5. Do wojska wstąpił także młodszy brat Bolesława Mielnickiego, Konstanty. Po II wojnie światowej Konstanty wyjechał do Argentyny. Tam też mieszkają obecnie jego dzieci. R. Pazio, Takie historie się zdarzają, „Fakty”, 2007 nr 13.
  6. W 1943 r. z Armii Polskiej na Wschodzie utworzono w północnym Iraku, a później w Palestynie 2 Korpus Polski (w skład którego weszła także 3 Dywizja Strzelców Karpackich). Na jego czele generał Władysław Anders wyruszył do Italii. Punktem centralnym kampanii włoskiej stała się bitwa o Monte Cassino. Służba wojskowa Bolesława Mielnickiego została udokumentowana w: Trzecia Dywizja Strzelców Karpackich 1942 – 1987, pod red. W. Maciejczyka, t. 2, Londyn 1991, s. 516.
  7. Wojenne losy Bolesława Mielnickiego zostały opracowane na podstawie informacji uzyskanych od jego wnuka Dariusza Szymanowskiego. Dariusz Szymanowski mieszka w Wołominie, pracuje jako rzeczoznawca majątkowy i jest prezesem Stowarzyszenia „Wizna 1939 r.”. Jest synem średniej córki Bolesława – Jadwigi. Najmłodsza ciocia – Maria Sobolewska – jest jego chrzestną matką. Wyraźnie wzruszony i dumny ze swojego dziadka, opowiedział jak dzięki osobistej pomocy ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie, Ryszarda Kaczorowskiego, w archiwach brytyjskiego Ministerstwa Obrony, odszukano dokumenty i zdjęcia dziadka, dzięki którym zdołał odtworzyć koleje losu Bolesława Mielnickiego.
  8. Ewakuacja Armii Polskiej na Bliski Wschód nastąpiła w 1942 r. W dwóch ewakuacjach wraz z wojskiem opuściło Rosję kilkadziesiąt tysięcy ludności cywilnej (w tym rodziny żołnierzy). O losie dzieci, którym nie zostały oszczędzone okrucieństwa sowieckiej niewoli i dla których ratunkiem była opieka polskiego wojska pisała: H. Ordonówna, Tułacze dzieci, Warszawa 1990.
  9. Prawo do posiadania odznaki mają m.in. żołnierze, którzy brali udział w bitwie o Monte Cassino od 27.04.1944 r. do 28.05.1944 r. i byli ranni w działaniach wojennych.
  10. Biografia Jerzego Cichockiego została opracowana w artykule pt. „Wspomnienie o Jerzym Cichockim (1922-2008)”.
  11. A. Bochenek, My, Sybiracy, „Wieści Podwarszawskie”, 1999 nr 41; A. Bochenek, Myśmy wszystko zapomnieli, „Wieści Podwarszawskie”, 2004 nr 8; A. Bochenek, Planeta Białej Śmierci, „Wieści Podwarszawskie”, 2004 nr 8.

1 Komentarz

  1. Pingback: Sybirak | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.