Tajne nauczanie w okupowanym Wołominie

Mimo trudnych warunków okupacyjnych w jakich przyszło żyć mieszkańcom Wołomina, obok zbrojnego podziemia rozwijało się też tajne nauczanie. Tę działalność prowadzili członkowie ruchu oporu z narażeniem nie tylko własnego życia. Brało w nim udział wielu nauczycieli.

Okupant uważał, że naród polski pozbawiony oświaty będzie można w szybkim tempie sobie podporządkować i przeznaczyć tylko do ciężkich robót fizycznych. Nauka i wiedza stały się równie groźne dla wroga, jak i działalność zbrojnego podziemia.

Tajne komplety obejmowały zarówno poziom szkoły podstawowej, jak i średniej. Wielu Polaków ukończyło nawet wyższe studia, ponieważ poziom nauczania mimo trudnej sytuacji był wysoki i obejmował taki sam zakres programowy, jak w okresie niepodległej Ojczyzny.

W szkole podstawowej nauczanie objęło historię, geografię i literaturę polską, w szkole średniej realizowano cały program nauczania. W Wołominie i okolicach w tajne nauczanie zaangażowało się około 65 nauczycieli. Lekcje odbywały się w prywatnych mieszkaniach, najczęściej w grupach po trzech lub czterech uczniów. Nie notowano nazwisk ani nie stawiano ocen, ze względu na bezpieczeństwa zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Starano się przede wszystkim, aby młodzież rozumiała sens i znaczenie przekazywanej im wiedzy, a jak przyjdzie czas – wykazała się znajomością przedmiotu.

Młodzież garnęła się do nauki, bo jak to zwykle bywa zakazany owoc zawsze najlepiej smakuje, ale rozumiała też, że nie tylko walka zbrojna osłabia wroga ale nauka też, bo świadomość narodowa to podstawa istnienia każdego narodu. Młodzież sama odczuwała potrzebę zdobywania wiedzy, często zadziwiała pilnością, rozumiała, że przyszły ciężkie chwile, które trzeba przetrwać. Uczniów przybywało.

Nauczyciele każdy dzień mieli wypełniony po brzegi pracą i bieganiem w różne strony Wołomina na tzw. „parcelacje”: Sławek, Górki Mironowskie, Sosnówkę. Trud nauczania nie szedł na marne. Praca z tamtą młodzieżą dawała nadspodziewane wyniki. Już wtedy można było zauważyć, że wielu tych młodych ludzi nie poprzestanie na szkole średniej. I rzeczywiście, większość z nich ukończyła studia wyższe i zajmowała odpowiedzialne stanowiska. Byli wśród nich sędziowie, adwokaci, farmaceuci, inżynierowie, naukowcy.

Od 1940 roku tajne szkolnictwo w Wołominie prowadziło już zorganizowaną działalność w ramach struktury przyjętej z czasów przedwojennych i podporządkowane zostało ofiarnemu organizatorowi tajnego nauczania – Józefowi Czeniakowskiemu, który zachował swą przedwojenną funkcję inspektora szkolnictwa ogólnokształcącego i zawodowego na powiat radzymiński w Kuratorium Warszawskiego Okręgu Szkolnego.

Pracował on w ścisłym kontakcie z doktorem Teofilem Wojeńskim działającym w Warszawie i pełniącym funkcję kuratora warszawskiego tajnego nauczania. W pierwszej fazie nauki wydzielono cztery klasy gimnazjalne. Najliczniejsza była klasa I – było w niej około 30 uczniów.

Zorganizowano nawet punkty klasowe na terenie getta. Likwidacja getta przerwała naukę zdolnej 12-osobowej grupy uczniów, z których niestety nikt nie przeżył okupacji.

Kiedy materiał przewidziany programem nauczania został zrealizowany w danej klasie, wykładowca przeprowadzał repetytorium i sporządzał odpowiednie, skrótowe adnotacje, które miały być podstawą późniejszej weryfikacji. Te tajne protokoły przekazywano do tajnego archiwum.

W okresie okupacji otwarto w Wołominie średnią szkołę handlową, która pod stale zmienianymi na polecenie władz szyldami i profilem mogła skupić garstkę młodzieży spragnionej nauki. Znaczna jej część szukała innej drogi do wiedzy. Okrojony program nauczania, z usunięciem głównych przedmiotów humanistycznych w legalnych szkołach zawodowych i średnich, nie przyciągał zbyt wiele uczniów, którzy pomimo okupacji jednak pragnęli wiedzy prawdziwej i rzetelnej. Ten pęd do nauki wynikał z przeświadczenia, że ten trudny okres okupacji jest przejściowy, a wkrótce przyjdzie wyzwolenie. Nikt jednak nie potrafił ściślej sprecyzować kiedy to nastąpi, uważano powszechnie, że kraje Zachodu ruszą na odsiecz. Z tego też powodu młodzież i rodzice sądzili, że naukę trzeba kontynuować, by nie stracić roku i złożyć egzamin do następnej klasy – może już w wolnej Polsce. Ale jak doskonale wiemy państwa zachodnie na odsiecz nie ruszyły i same zostały pokonane przez wojska niemieckie, oprócz Wielkiej Brytanii, z którą Hitler mimo posiadania nowoczesnego sprzętu wojskowego sobie nie poradził i odłożył plany podboju na późniejszy termin.

Młodzież bardzo poważnie podchodziła do spraw nauki. Nie było żadnego lekceważenia przedmiotu, nie szukało się spłycania tematu czy zagadnienia, z uporem wkuwano zwroty łacińskie i całe partie „Pana Tadeusza”, które były świętością narodową i naprawdę zakazanym owocem. Szlachetna i zdrowa przede wszystkim rywalizacja o wyniki w nauce rozwijała w tej młodzieży najlepsze cechy i ideały: koleżeńskość, solidarność patriotyzm. Przychodzono na lekcje bez książek, ze względów bezpieczeństwa. Podręczniki trzymano w domu. Tajne komplety działały przy znacznej pomocy Szkoły Podstawowej numer 1 w Wołominie. Egzaminy promocyjne odbywały się jednak pod patronatem gimnazjów w Warszawie.

Tylko nieliczni odważyli się na kontynuowanie nauki w Warszawie, tym bardziej, że gimnazja zostały zamknięte lub zamienione na szkoły przysposobienia zawodowego. Jednak dojazdy do stolicy były bardzo ryzykowne wobec systematycznych łapanek na ulicach i dworcach. Zredukowano też do minimum liczbę pociągów. Jak uczeń jechał rano do szkoły, to wracał późną nocą. Jedynie ci, którzy byli w stanie wylegitymować się w razie rewizji odpowiednim dokumentem pracy, albo za wszelką cenę nie chcieli przerwać nauki i zdobyć maturę, odważyli się na dojazdy do Warszawy. Każdy dzień nauki jednak połączony był z ogromnym ryzykiem. Łapanki urządzano na dworcu w Wołominie z chwilą, gdy przyjeżdżał pociąg z Warszawy i wtedy bardzo łatwo już można było znaleźć się w transporcie, który wywoził schwytanych na roboty do Rzeszy. Ale mimo takiego zagrożenia młodzież jednak ryzykowała i kończyła rozpoczętą naukę.

Wieści Podwarszawskie
nr 39/2006

1 Komentarz

  1. Pingback: Tajne nauczanie w okupowanym Wołominie | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.