W pancernym kotle

Teren dawnego powiatu warszawskiego stanowił VII Obwód AK „Obroża” Okręgu Warszawskiego. W jego skład wchodziło osiem rejonów – cztery po prawej i cztery po lewej stronie Wisły oraz kompania sztabowa. Rejon II „Celków” w Markach obejmował miasta i osiedla położone wzdłuż głównej drogi komunikacyjnej Warszawa-Białystok, tj. Zacisze, Marki, Grodzisk, Pustelnik I, Pustelnik II, Strugę, Czarną Strugę i Jaworówkę; wzdłuż linii kolejowej Warszawa-Białystok, tj. Ząbki, Drewnicę, Zielonkę, Kobyłkę oraz okoliczne osiedla i wsie.

Już 30 lipca 1944 r. w godzinach rannych 2 czołgi radzieckie znalazły się w okolicach Strugi. Były to czołgi 3. Korpusu Pancernego Armii Radzieckiej, który przerwał linie obronne niemieckie w rejonie Wiązownej i St. Miłosnej i przez Okuniew przebił się w nocy z 29 na 30 lipca w okolice Wołomina. Jego główne siły zatrzymały się w lasach i wsiach na zachód od Wołomina przecinając linię kolejową.

Znajdująca się w stanie pogotowia (przed wybuchem powstania) miejscowa drużyna plutonu 738 złożona z żołnierzy ze wsi Jaworówka i okolic kościoła w Strudze przeprowadziła te czołgi boczną drogą leśną na skrzyżowaniu szosy Białystok-Warszawa z szosą Zegrze-Rembertów zaskakując całkowicie stacjonujący w Strudze konwój samochodowy niemieckiej dywizji pancerno-desantowej „Hermann Göring”. Niemcy przygotowywali w pośpiechu obsadzenie linii obronnej wzdłuż zakrytego lasami wału morenowego ciągnącego się od St. Miłosnej przez Strugę aż do Zegrza. Linię tę, dobrze znaną z poprzednich wojen, Niemcy wzmocnili betonowymi bunkrami już wcześniej, w latach 1941-43. Ostrzelany i rozbity przez czołgi konwój niemiecki został opanowany przez drużynę plutonu 738. Zginęło kilku Niemców, a dowódca konwoju został wzięty do niewoli i odstawiony do dowódcy czołgów radzieckich znajdujących się we wsi Nadma.

Zdobyto pokaźne ilości broni i amunicji. Ogień z płonących samochodów przerzucił się na sąsiednie budynki Strugi. Huk toczącej się bitwy i olbrzymi pożar zaalarmowały wszystkie oddziały II Rejonu rozmieszczone wzdłuż osi Strugi aż po Zacisze. Dowódca 1. kompanii „Alf”, po porozumieniu się z komendantem Rejonu, wysłał ze Strugi wzdłuż osi rozkaz przeprowadzenia zbiórek alarmowych. Zaalarmowane dwie drużyny z Pustelnika pod dowództwem plut. Józefa Kronenberga i kaprala Janusza Chyczewskiego zajęły szkołę w Pustelniku, gdzie właśnie Niemcy organizowali skład broni. Zdobyte znaczne ilości broni i amunicji oraz granatów przewieziono na plac alarmowy kompanii w Czarnej Strudze koło tartaku.

W czasie przewożenia rozkazu z kwatery dowódcy Rejonu do dowódcy kompanii poległ szer. Henryk Antczak „Wil”. W Czarnej Strudze stawił się płuton 737 z Marek dowodzony przez ppor. Stanisława Dąbrowskiego i sierż. Eugeniusza Bromę („Wir-Wit”), pluton PPS pod dowództwem ppor. Zygmunta Nazarczenko („Zbyszek”) oraz część plutonu z Zacisza Przybył również szef kompanii chorąży Marian Leszczyński („Cietrzew”) oraz lekarz Rejonu II por. lek. Sergiusz Hornowski („Adam”) z oddziałem sanitarnym. Okazało się. że 3. Korpus Pancerny nie miał żadnego wsparcia własnej piechoty, nie miał też dostaw paliwa, amunicji i żywności. W tych warunkach oddziały II rejonu w pierwszych godzinach akcji „Burza” pomogły zająć Strugę oraz sąsiednie miejscowości na szosie od Pustelnika do Radzymina, obsadzić je i umocnić. Poszerzył się w ten sposób do kilkunastu kilometrów wyłom wytworzony w niemieckim froncie na styku 9 i 2 armii niemieckiej. Pluton 738 znający doskonale Strugę i Pustelnik otrzymał zadanie bezpośredniego ubezpieczenia czołgów radzieckich, które zajęły stanowiska w pobliżu skrzyżowania szosy Warszawa-Biatystok z szosą Zegrze-Rembertów. Dowódca plutonu sierż. Jan Janczak („Sosna”) zameldował się na stanowisku d-cy czołgów w celu utrzymania stałej łączności czołgów z oddziałami powstańczymi. Zapewnił również czołgistom radzieckim wyżywienie oraz kwatery na noc. Zastępca dowódcy plutonu kapr. podch. Jerzy Dolewski („Dan”) wysłał patrole rozpoznawcze w kierunku Marek, Legionowa i Zegrza.

W czasie uzupełniania oddziałów i sprawdzania zdobytej broni nadeszła wiadomość, że w Rościszewie i Pustelniku II patrole niemieckie przeprowadzają rewizje domów, znęcają się nad ludnością i zabierają mężczyzn. Wysłano natychmiast silny patrol dla ochrony ludności i sprawdzenia sytuacji. Patrol zaskoczył Niemców, którzy kolejno dobijali się do domów i przeprowadzali łapankę. W wyniku krótkiej walki zginęło kilku Niemców, trzech zostało wziętych do niewoli, zdobyto samochód ciężarowy, który przez 2 dni – dopóki starczyło benzyny – służył kompanii do przewożenia sprzętu, granatów i żywności. Uwolniona ludność rozeszła się do swych domów, kilku mężczyzn zgłosiło się z prośbą o zaprzysiężenie i włączenie ich do naszych oddziałów walczących z Niemcami. Akcja patrolu uniemożliwiła dokończenie łapanki i przetransportowanie pojmanych do wąwozu „Na Kruczku” w okolicach między Pustelnikiem a Zielonką. Jak się później okazało, w wąwozie tym dokonali SS-mani masowej egzekucji kilkudziesięciu osób spędzonych z okolicznych osiedli Zielonki i Pustelnika. Wzięci jeńcy zeznali, że są żołnierzami dywizji pancerno-desantowej „Hermann Göring”, a na terenie szkoły w Pustelniku znajduje się oddział kilku czołgów i innych pojazdów frontowych.

Pierwsze powodzenia bojowe podniosły na duchu wszystkich żołnierzy. Noc spędziła kompania w lasach Czarnej Strugi pod nękającym ogniem artylerii niemieckiej. Na odprawie dowódców zrodził się ambitny zamiar zaatakowania czołgów niemieckich stacjonujących w szkole w Pustelniku, jednakże atak przeprowadzony o świcie siłami całej kompanii załamał się w zmasowanym ogniu broni maszynowej przeciwnika. Patrole przyniosły wiadomość o zbliżaniu się zwiadowczych pojazdów niemieckich szosą od Legionowa i Zegrza.

W tej sytuacji w przewidywaniu okrążenia, dowódca kompanii podjął decyzje realizacji głównego zadania przewidzianego wcześniejszymi rozkazami na godzinę „W”, a mianowicie całkowitego zaryglowania szosy prowadzącej z Modlina i Zegrza oraz głównej arterii komunikacyjnej z Białegostoku. Pluton PPS zbudował zaporę przeciwczołgową na szosie z Zegrza w lasach między wzgórzami w odległości 1,5 km na północny-zachód od Strugi, umocnił i zajął stanowiska ogniowe w tym rejonie.

Pluton 737 zajął stanowiska na górze św. Antoniego w umocnieniach zbudowanych wcześniej przez Niemców na szosie głównej z Białegostoku do Warszawy, około 1 km na północ od Strugi i zbudował zaporę przeciwczołgową na szosie. Pluton 738 stanowił zasadniczą grupę uderzeniową w ręku d-cy. Obserwując przez lornetki szosę w kierunku Warszawy, rozpoznano 2 czołgi niemieckie zamaskowane w krzewach na poboczach szosy na skraju Strugi. Na stanowiskach tych trwały od godzin nocnych kontrolując szosę wzdłuż Strugi i panując nad sytuacją wzdłuż „osi” w kierunku Radzymina. Wspólnie ustalono plan. Wysłano patrol złożony z żołnierzy plutonu 738 doskonale znających okolicę. Dowódcą patrolu był kapral, Henryk Nawrocki („Młot”). W skład patrolu wchodzili m.in. pchor. Jerzy Dolewski („Dan”), Janusz Chyczewski („Czarny”), Jan Penzioł („Motor”) i inni. Patrol ten, dobrze uzbrojony w broń automatyczną i granaty, podciągnął niepostrzeżenie przez zabudowania gospodarcze, podwórka, ogrody i zagajniki w bezpośrednie sąsiedztwo czołgów niemieckich. Czołgi miały otwarte włazy, a żołnierze ich załóg leżeli na trawie skarp obserwując przez lornetki szosę w kierunku Radzymina. Serie z broni maszynowej oraz granaty zaskoczyły Niemców, uniemożliwiając im wejście do czołgów. Kilku z nich poległo na miejscu, reszta rozproszyła się w sąsiednich zabudowaniach. Dowódca patrolu, trzymając cały czas czołgi pod ogniem z broni maszynowej, przysłał do dowódcy kompanii meldunek o rozproszeniu załóg niemieckich.

Jeden z czołgów radzieckich wytoczył się wówczas bezpiecznie zza muru kościelnego na środek szosy i dwoma celnymi strzałami zniszczył obydwa czołgi niemieckie.

Udaną akcję uczczono resztą piwa, którą z zadymionej menażki pod mostem betonowym na rzece Strudze poczęstował dowódca czołgów kolejno, dowódcę patrolu i dowódcę kompanii. Zakurzono również „fajkę pokoju” krupczatką radziecką zawiniętą w gazetę. Tymczasem w górze nad nami rozszalał się ogień huraganowy artylerii niemieckiej skoncentrowany na krzyżówkę szos i umocnienia na górze św. Antoniego. Poległo kilku żołnierzy: pluł. podch. Bolesław Borecki („Orda”), Robert Oleszkiewicz, Zbigniew Szczepański, Józef Wojda i Marian Wysocki.

Zgodnie z rozkazem Komendanta Rejonu II po kilku dniach ochronę czołgów radzieckich w Strudze i obsadę barykad przejął dobrze wyszkolony pluton dywersji bojowej pod dowództwem por. Stanisława Maciejewskiego („Róg”) oraz jego zastępcę kapr. podch. Henrykiem Pakułą („Pąk”). Kompania przeniosła się w rejon Wołomina.

Przemarsz ulicami Wołomina wywołał radość ludności. Żołnierzy obdarowywano nie tylko kwiatami, lecz żywnością, której tak brakowało. Tu nastąpiło spotkanie Alfa z d-cą Rejonu mjr „Bielem”. Ustalono, że w dniu następnym oddział zajmie Kobyłkę, tam odbędzie się odprawa d-ców i zostaną wydane dalsze rozkazy. Oddział przeszedł na nocleg do Nowej Wsi, gdzie jak się okazało, stacjonowała główna siła uderzeniowa 3. Korpusu czołgów radzieckich wraz z jej dowódcą w stopniu generała. Po rozdzieleniu kwater i wystawieniu ubezpieczeń, dowódca kompanii por. „Alf” udał się do kwatery dowództwa wojsk radzieckich i zameldował swój oddział. Generał interesował się uzbrojeniem oddziału, stanem liczebnym i planem dalszego działania. Por. „Alf” poinformował generała, że jutro rano kompania ma zająć Kobyłkę i przeprowadzić rozpoznanie w kierunku na Zielonkę. Generał akceptował ten plan z zadowoleniem i oznajmił, że przydzieli dla wykonania tego zadania 2 czołgi. Zaufanie generała wynikało z dotychczasowego naszego współdziałania z czołgami w Strudze, o czym był wcześniej poinformowany. W kolacji z gorącego mleka i paczek żywnościowych od wołominianek wzięli również udział żołnierze z sąsiadujących czołgów radzieckich.

Następnego dnia rano kompania wraz z 2 czołgami radzieckimi zajęła Kobyłkę. Na naradzie u „Bila”, w której uczestniczyli oficerowie całego Rejonu, dokonano oceny sytuacji. Wraz z czołgami radzieckimi byliśmy otaczani przez przeważające siły pancerne nieprzyjaciela Z południa od Rembertowa, Zielonki i Pustelnika oraz z zachodu od Legionowa i Zegrza przez dywizję pancerno-desantową „Hermann Göring”, z północy od Radzymina i Tłuszcza przez 19. dywizję pancerną „Wiking”. Podjęto decyzję współdziałać dalej z czołgami radzieckimi i jak najszybciej przedrzeć się na północny wschód, wsiąkać w lasy i po przebiciu się przez front wschodni włączyć się do nacierających oddziałów polskich. Dowództwo nad całością objął mjr Henryk Okinczyc „Bil”. Wkrótce okazało się, że nasze rozpoznanie nie było pełne. Front wschodni był jeszcze dość daleko, a od wschodu zamykała kocioł wokół 3. Korpusu pancernego Armii Radzieckiej 3. dywizja pancerna „Totenkopf”. Po 2 dniach walk opóźniających z przednimi strażami nacierającej dywizji „Hermann Göring”, po zmniejszeniu i rozbiciu oddziału, wyrwaliśmy się z kotła pancernego i zatrzymaliśmy się dla złapania oddechu we wsi Ręczaje.

Wieczorem i w nocy zaczęli napływać do nas żołnierze z rozbitych czołgów radzieckich. Odstępowaliśmy im ciepłe kwatery w ubezpieczonej wsi, u gospodarzy – z których wielu należało do organizacji podziemnej – zamówiliśmy dobry posiłek, a lekarz rejonu 11 por. dr Sergiusz Hornowski z patrolem sanitarnym udzielał pierwszej pomocy rannym. Kilku zdrowszych włączyło się do nas i w mniejszych oddziałach prowadziliśmy walki partyzanckie z oddziałami dywizji „Wiking” w lasach okuniewskich. Po ukryciu broni i rozwiązaniu oddziału, wróciliśmy pojedynczo do swych rodzin. Potem długo przeżywaliśmy gorycz porażki w więzieniach, w obozach. Wielu nie wróciło, lecz większość dożywszy sędziwego wieku, przeżywa obecnie w ramach organizacji Środowiska Żołnierzy VII Obwodu AK „Obroża” wspomnienia tych wspaniałych „górnych i chmurnych” dni naszej młodości.

Albin Furczak „Alf”
Stolica, 1985 nr 36 08.09 s. 21

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.