Walki o wyzwolenie Wołomina (II)

Walki o wyzwolenie trwały nadal. Po oswobodzeniu Okuniewa, Zabrańca i Marek 1281 pułk piechoty ześrodkował się w lesie w pobliżu drogi. Nie otrzymał konkretnych rozkazów, toteż pozostawało jak zwykle czekać. Na razie wszyscy cieszyli się piękną, letnia pogoda. Taki błogi nastrój, jak to zwykle na wojnie, nie trwa długo. Na motocyklu przybył oficer łącznikowy z rozkazem dowódcy dywizji. O świcie pułk miał wznowić natarcie. Do niego został przydzielony jeszcze pułk artylerii samobieżnej i pułk artylerii ciężkiej. Celem natarcia była miejscowość Krzywica, a następnie Wołomin.

20 sierpnia po krótkim przygotowaniu artyleryjskim pułk wspólnie z oddziałami przydzielonymi przełamał obronę nieprzyjaciela na południe od Krzywicy, opanował ja i rozwinął natarcie w kierunku Wołomina. Doszło do krwawych, zażartych walk, które trwały 12 dni. Dopiero 3 września, po odparciu 20 kontrataków, pułk uchwycił północny skraj Wołomina. Dowództwo dywizji dążyło za wszelka cenę do opanowania pozycji, gdzie znajdowały się transzeje ze stanowiskami łącznikowymi, stanowiskami ogniowymi i schronami. Chciano zdobyć miasto prosto z marszu. Jednakże żołnierze byli śmiertelnie zmęczeni. Potrzebowali jakiegoś moralnego wsparcia i specjalnej zachęty. Po krótkiej naradzie postanowiono, że atak poprowadzą osobiście dowódca pułku i jego zastępca.

Atak z początku przebiegał bardzo pomyślnie. Dość szybko udało się opanować pierwszą transzeję nieprzyjacielskiej pozycji. Teraz trzeba było zdobyć drugą i trzecią, żeby całkowicie złamać opór wroga, lecz niespodziewanie pojawiły się czołgi. Szły na pełnych obrotach. Niemcy przygotowywali się do kontrataku, usiłowali wyrzucić pułk z pierwszej transzei. Jeżeli udałoby się odeprzeć atak i zmusić nieprzyjaciela do odwrotu, była szansa, aby wjechać na hitlerowskich plecach do miasta.

Wydano rozkaz do odparcia czołgów. Wszystkie przeciwpancerne środki miały zająć stanowiska, a pododdział piechoty miał czekać w gotowości bojowej nawet do podjęcia walki wręcz. Dookoła słychać było szczęk odłamków i ostry świst kuł. W końcu atak skończył się pełnym sukcesem. 6 września naciskany z trzech stron nieprzyjaciel musiał opuścić Wołomin, tym razem już na zawsze.

W osiem dni później została wyzwolona Praga. Po wycofaniu się za Wisłę Niemcy dwukrotnie ostrzeliwali jeszcze miasto z ciężkich dział kolejowych – pierwszy raz w październiku, drugi raz 7 listopada – czyniąc znaczne straty wśród ludności i niszcząc wiele budynków. Do wyzwolonego miasta jesienią 1944 roku ewakuowano 2208 mieszkańców z miejscowości przyfrontowych: z Legionowa, Ząbek, Zielonki, Pragi i innych.

Dopiero zimowa ofensywa Armii Radzieckiej w styczniu 1945 r. oddaliła ostatecznie niebezpieczeństwo niemieckie od Wołomina. Zaczął się okres odbudowy i organizowania władzy. Jakiej władzy? Wiadomo – ludowej, Stalin dobrze wszystko sobie zaplanował. Tylko wypalone wraki czołgów przypominały mieszkańcom Wołomina przez kilka następnych lat o wielkiej bitwie pancernej, która została stoczona w dniach od 30 lipca do 6 sierpnia 1944 roku.

Niektórzy wołominiacy walczyli też w szeregach II Armii Ludowego Wojska Polskiego, nad Nysą, pod Budziszynem, o wyzwolenie Czechosłowacji.

Powiat radzymiński poniósł podczas wojny i okupacji duże straty. Niemcy zamordowali około 1400 mieszkańców, aresztowali 1870, wywieźli na roboty przymusowe do Rzeszy około 5575, do obozów koncentracyjnych ponad 3 tysiące (niewielu powróciło). Kontrybucje nałożone na ludność powiatu obejmowały łącznie ponad 3 miliony złotych (przedwojennych). Dane te nie obejmują ludności żydowskiej, którą okupant wyniszczył prawie całkowicie. Wielu ludzi oddało swoje życie, czy to jako ofiary terroru hitlerowskiego, czy to jako ludzie podziemia walczący zbrojnie w mieście i okolicach.

Wołominiacy walczyli również w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, w ruchu partyzanckim na odległych nawet terenach, ginęli na wygnaniu, podczas robót przymusowych w Niemczech i w obozach koncentracyjnych.

Miasto zostało w znacznym stopniu zniszczone, zdewastowane. Ponad 35 procent budynków mieszkalnych uległo zniszczeniu lub uszkodzeniu. Okupant wysadził dworzec kolejowy i kościół, zerwał tory kolejowe, zdewastował zakłady pracy. Zniszczeniu uległo miejska sieć elektryczna, rampa kolejowa, nawierzchnie ulic, wiele budynków użyteczności publicznej.

Wyzwolenie miasta otworzyło nowy rozdział w jego dziejach i wytyczyło nowe zadania jego mieszkańcom. Mimo trudności ruszyły pierwsze zakłady. W Wołominie, dzięki ofiarności robotników, uruchomiono hutę szkła. Stopniowo też uruchamiano szkoły i inne zakłady pracy.

Rok szkolny w wyzwolonym Wołominie rozpoczął się 1 października 1944 roku, jeszcze pod ostrzałem z dział niemieckich. Po raz pierwszy od ponad 20 lat rozpoczęła prace szkoła średnia, Liceum Ogólnokształcące. Naukę rozpoczęło wówczas 140 uczniów w dwóch klasach licealnych i czterech gimnazjalnych. Pierwszym dyrektorem liceum był Józef Czerniakowski, w rok później oddelegowany do Giżycka w celu zorganizowania szkolnictwa średniego na ziemiach odzyskanych. Stanowisko objął po nim mgr inż. Mirosław Toporowski. W czerwcu 1945 roku egzamin dojrzałości zdało 12 maturzystów wołomińskich. 20 marca 1945 r. rozpoczęła działalność Szkoła Handlowa, zlikwidowana przez Niemców przed dwoma laty.

W kwietniu 1945 roku działacze sportowi reaktywowali aktywność klubu sportowego Huragan, którego pierwszym prezesem powojennym został Wiktor Niebyłowski. Powstał też inny klub sportowy pod nazwą Turowianka.

Władze miejskie energicznie zabiegały o poprawę zaopatrzenia ludności w podstawowe artykuły żywnościowe. Wydano surowe zarządzenie w sprawie dostaw mleka.

Tuż po wyzwoleniu terenu radzymińskiego rozpoczęła się tu, podobnie jak w całej Polsce, ostra walka polityczna, bo jak wiadomo AK-owcy nie chcieli dopuścić do objęcia władzy przez komunistów. Wielu z nich musiało opuścić kraj, niektórzy, niestety na zawsze.

Wieści Podwarszawskie, nr 51 2006

1 Komentarz

  1. Pingback: Walki o wyzwolenie Wołomina (II) | WWL Media

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.