Wybuch I wojny światowej w 1914 r. stanowił katastrofę gospodarczą dla ziem polskich, przyniósł bowiem straszliwe zniszczenia, dewastację terenu przez walczące armie, masowe przesiedlenia ludności, ogołocenie kraju z żywności, surowców, zadał krwawe straty mieszkańcom. W rezultacie warunki socjalno-bytowe Polaków tragicznie się pogorszyły. Zarazem wojna między solidarnymi dotąd wobec polskich ruchów narodowowyzwoleńczych zaborcami stworzyła nam szanse na odzyskanie niepodległości.

Podczas wojny zaborcy starali się zjednać sobie Polaków, przeciągnąć na swoją stronę militarną miliony potencjalnych żołnierzy walczących w ich armiach lub czekających w rezerwie na powołanie do wojska. Liberalizacja kursu wobec Polaków widoczna była i w Wołominie. Już w 1914 r. władze rosyjskie przywróciły samorząd w mieście. W rezultacie powstał tu Komitet Obywatelski i Straż Obywatelska. W skład Komitetu Obywatelskiego weszli: przewodniczący inż. Henryk Wojciechowski – ostatni dziedzic Wołomina, inż. Mieczysław Czajkowski, nauczyciel Jan Malinowski, aptekarz Czesław Dąbrowski, działacz socjalistyczny, mechanik Wincenty Kowalski. Komendantem Straży Obywatelskiej został Czajkowski, jego zastępcą – Kowalski.

Komitet Obywatelski zorganizował w mieście herbaciarnię, opiekę zdrowotną, założył szpital i ambulatorium, przeprowadzał kontrole sanitarne, szczepienia przeciw ospie, udzielał pomocy charytatywnej sierotom, wdowom po poległych żołnierzach, samotnym matkom borykającym się z losem po zabraniu męża do wojska, chorym, starcom i kalekom. Straż Obywatelska chroniła życie i mienie przed rabusiami i bandytami, pilnowała porządku.

Wybuch wojny wywołał panikę wśród przebywających w Wołominie letników, głównie warszawiaków. Oblegli oni stację kolejową chcąc czym prędzej dotrzeć do swoich domów, tłoczyli się pod jednymi telefonami na poczcie I stacji kolejowej. Tymczasem miasto i najbliższe niego osady zostały praktycznie odcięte od świata, ustał bowiem na kolei ruch pasażerski. Pociągi przewoziły jedynie na zachód żołnierzy, a na wschód – ewakuowane rodziny urzędników i oficerów rosyjskich. Przestała funkcjonować poczta i Inne instytucje państwowe. Dopiero w połowie sierpnia, po dwóch tygodniach powszechnego bałaganu, życie zaczęło się jakoś normalizować. Znowu jeździły zatłoczone pociągi pasażerskie, we wrześniu i w następnych miesiącach przejeżdżały przez miasto transporty z rannymi, chorymi żołnierzami, budzącymi powszechną litość i współczucie. Front z zachodu zbliżył się do Warszawy, z daleka dochodziły do Wołomina odgłosy strzałów armatnich. W drugiej połowie października 1914 r. Niemcy i Austriacy zostali odparci przez Rosjan, życie powoli wróciło do normalności.

Już pierwsze miesiące wojny dały się dotkliwie we znaki mieszkańcom Wołomina. Brak węgla z Zagłębia Dąbrowskiego załamał komunikację kolejową, w mieszkaniach zabrakło opału. Ustał także wyrób drewna, przeznaczonego na potrzeby bliskiego frontu. Z powodu braku paliwa w końcu października stanęła huta szkła „Wołomin”, z braku żeliwa – fabryka maszyn Kona i Dondego. Brak drewna spowodował zmniejszenie produkcji i stanu zatrudnienia w fabryce lasek Dajczgewanda. Przed 1 lutego 1915 r. ustała praca w hucie szkła „Praca”. Ratując się przed bezrobociem i nędzą część robotników zgłosiła się dobrowolnie do pracy przy budowie fortyfikacji na pograniczu Prus Wschodnich. Kryzys pogłębiał się jednak i znaczna część wołominiaków straciła wszelkie środki utrzymania.

Działania wojenne wiosną i latem 1915 r. ominęły szczęśliwie Wołomin, podczas gdy w pobliskim Radzyminie uległy zniszczeniu 32 domy. Od połowy lipca niepowodzenia na froncie zmusiły Rosjan do ewakuacji urzędników, instytucji państwowych i wielu pracowników Z Warszawy. Przez Wołomin znowu kursowały pociągi pełne ludzi wywożonych na wschód. Na początku sierpnia 1915 r. zwycięskie wojska niemieckie wkroczyły do Wołomina.

Rządy nowych okupantów nie przyniosły żadnej poprawy w warunkach życia wołominiaków. Wprawdzie Niemcy zezwolili na działalność samorządu i polonizację szkół, ale w miarę upływu lat i pogarszania się pozycji państw centralnych w toku wojny, rosło jeszcze bardziej bezrobocie i trudności z zaopatrzeniem w podstawowe artykuły żywnościowe. Na kartki można było dostać tylko tzw. chleb „wojenny”, zawierający mieszankę mąki i ziemniaków, innych artykułów spożywczych nie było. Mięso można było dostać od spekulantów po paskarskich cenach, dostępnych tylko dla najbogatszych. Od 1917 r. sklepy przestały sprzedawać odzież, obuwie i inne podstawowe artykuły codziennego użytku. Niemal wszystkie dzieci chodziły boso, robotnicy zakładali do pracy drewniane chodaki. Niedożywienie, głód, choroby powodowały duży wzrost śmiertelności, zwłaszcza że brakowało lekarstw. Na domiar złego szerzył się tyfus, a pod koniec wojny – grypa „hiszpanka”. Epidemia te pochłonęły wiele ofiar śmiertelnych. W rezultacie tych trudnych warunków życia ludność Wołomina spadła z 13 tys. przed wojną do 4-6 tys. Duża część wołominiaków została rozproszona przez wojnę. Opustoszały zupełnie letniska, dewastacja miasta przybrała zastraszające rozmiary. Powszechnie wycinano na opał drzewa w sąsiednich lasach, rozbierano nawet drewniane domy. Wiele domów zupełnie opustoszało. Sytuację ratowało wydobywanie torfu w okolicach, co dawało zatrudnienie części bezrobotnym.

W okresie okupacji Niemcy przeprowadzili reformę administracyjną. Wydzielili wtedy (koniec 1916) z gminy Ręczaje osadę miejską Wołomin. Komisarzem jej został Józef Strohmajer. Pierwsze posiedzenie rady Wołomina odbyło się 23 czerwca 1917 r. Szereg następnych w tym roku poświęcone zostało sprawie zaopatrzenia w mąkę, ziemniaki i cukier, wypieku chleba przez 14 miejscowych piekarni, walce z epidemią tyfusu, zorganizowania schroniska dla licznych żebraków, staraniom o budowę elektrowni. W czerwcu 1917 r. rada osady postanowiła uruchomić dwie nowe szkoły, bowiem dotychczasowa szkoła nr 1 już nie wystarczała. 30 października 1917 r. nowym komisarzem gminy został Antoni Przygoda. Z inicjatywy pań Czajkowskiej i Pawęczkowskiej, żon miejscowych działaczy samorządowych, powstało w Wołominie progimnazjum, pierwsza tu szkoła średnia. Pieczę nad nią sprawowała Rada Główna Opiekuńcza urzędująca w Warszawie.

Kapitulacja Niemiec 11 listopada 1918 r. oznaczała dla Polski początek niepodległości. Tego dnia Polska Organizacja Wojskowa przystąpiła do rozbrajania żołnierzy wojsk okupacyjnych, zaś Józef Piłsudski po powrocie z więzienia niemieckiego w Magdeburgu otrzymał od ustępującej Rady Regencyjnej pełnię władzy wojskowej. 14 listopada został naczelnikiem Państwa obdarzonym również władzą cywilną. 24 listopada w niepodległej już Polsce w Urzędzie Gminnym Wołomin powstały wydziały: żywnościowy, szkolny, sanitarny i podatkowy.

4 lutego 1919 r. na mocy dekretu Naczelnika Państwa 150 miejscowości w Polsce zostało podniesionych do rangi miast. Na 127 pozycji wymienionych jest wśród nich Wołomin.

Dotychczasowy wójt Józef Lewański został pierwszym burmistrzem miasta. W tych trudnych czasach dużej pomocy żywnościowej udzieliła Polsce pomoc fundacji Herberta Hoovera, późniejszego prezydenta USA. Skorzystali z niej także mieszkańcy Wołomina. Wojna o granice, a później wojna polsko-bolszewicka uniemożliwiły krajowi szybką odbudowę gospodarki. Tragicznie ciężkie warunki socjalno-bytowe zaczęły się poprawiać od 1921 r. Następne lata przyniosły dynamiczny rozwój Wołomina. W 1923 r. pracowało tu już 11 dużych przedsiębiorstw przemysłowych zatrudniających 560 pracowników, powstał klub sportowy „Huragan”, nabrało tempa życie publiczne. W 1924 r. Wołomin miał już swoją samodzielną parafię rzymsko-katolicką, dwa kina „Oaza” i „Adria”, 4 restauracje, hotel, kawiarnię i dwie piwiarnie. W 1925 r. miasto otrzymało wreszcie światło elektryczne (ale tylko część domów). W tym czasie poziom życia zbliżył się od stanu sprzed I wojny światowej. nadal był jednak dość niski. W 1938 r. na 90 km ulic w mieście tylko 2 km miało bruk. Własną kanalizację i sanitariaty posiadało tylko kilkanaście lub nieco więcej domów. Znaczną większość stanowiła zabudowa drewniana, przeważały też małe domki (1150), w których panowało ogromne zagęszczenie na jedną izbę. W szkołach zdarzały się często omdlenia dzieci z powodu niedożywienia. bułka z jasnej mąki była luksusem dostępnym tylko dla garści zamożnych (piekarze wołomińscy nie mieli na nią zbytu w mieście, toteż białe pieczywo produkowali głównie dla Warszawy). W przedwojennym, prawie 20-tysięcznym Wołominie było zarejestrowanych zaledwie kilkanaście samochodów (w Polsce 1 samochód przypadał wtedy na 1000 mieszkańców, gdy w USA 1 na 6, we Francji 1 na 70, a w Niemczech 1 na 289. Dziś w Polsce mamy 1 na 4 osoby). Musimy jednak sobie zdawać sprawę, że nawet po odbudowie po I wojnie światowej II Rzeczypospolita była państwem biednym. Jej dochód narodowy na mieszkańca wynosił wtedy poniżej 100 dolarów, podczas gdy w USA ponad 500, Wielkiej Brytanii – 465, Niemczech 335, Francji – 260, Czechosłowacji – 185, Węgrzech 167.

Wołomin z racji położenia blisko Warszawy zaliczał się Polski A, tj. jej części bardziej rozwiniętej i uprzemysłowionej. W porównaniu ze wschodnimi regionami Il Rzeczypospolitej poziom życia był tu znacznie wyższy. Podobnie zresztą jest i dzisiaj.

Wieści Podwarszawskie
nr 26, 1998

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.