Główną atrakcją każdego programu sympatycznego cafe-dancingu „Paradis” jest od trzech blisko lat utalentowana pieśniarka, Wiera Gran. Trudno powiedzieć o Wierze, że jest kabaretową śpiewaczką. Raczej z kabaretem ma bardzo, bardzo niewiele wspólnego. Występuje wprawdzie w nocnym lokalu, ale łatwiej wyobrazić ją sobie w Konserwatorium, czy Filharmonii, niż właśnie w „Paradisie”… A jednak…

Milknie gwar na zapowiedź jej występu, nocny lokal zmienia się w świątynię rzewnej, miłosnej piosenki, którą Wiera Gran potrafi podać z kulturą, umiarem i jej tylko właściwym wdziękiem. Genre tej pieśniarki jest całkowicie indywidualny, a wraz z rosnącą popularnością znalazł wiele nieudolnych naśladownictw. Ale Wiera Gran jest jedyna w swoim rodzaju. W jej piosenkach niesposób by się doszukać pornografii, lub choćby trywialności. Wiera sama sprawuje urząd cenzora, i to srogiego senzora, który nie zaśpiewa piosenki, nieodpowiedniej — w jej, oczywiście, rozumieniu. A można na niej całkowicie polegać. Niedawno chciano „porwać” nam uroczą pieśniarkę za granicę. Nie zgodziła się na to ani Wiera, ani dyr. „Paradisu”, p. dr Waksmacher, nie pozwoliłaby na to zresztą i publiczność. Wierze dobrze w „Paradisie”. „Paradisowi” dobrze z Wierą, która potrafi wytworzyć w nim taki nastrój, by publiczności było dobrze z „Paradis‘em“ i z nią samą. I dziwne się tylko wydaje, że Wierą Gran nie zainteresował się dotąd żaden z polskich filmowców…

Kino dla Wszystkich i Teatr – ilustrowany tygodnik filmowy
R. 12, nr 21 (25 grudnia 1936)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.