Wojenne blizny

Wołomin bywa zagadkowy… Jako miasto, które architektonicznie stosunkowo mało ucierpiało z powodu wojennej zawieruchy, jest niesamowicie atrakcyjnym miejscem. Niektóre uliczki nie zmieniły się od lat, a nienaruszone kamienice dalej stoją na swoich miejscach. Z drugiej strony – ciężko tu o wskazówki co do otaczającej nas historii, zaklętej w murach. Wiele miejsc pozostaje anonimowych – przechodzimy koło nich codziennie, nieświadomi bliskości czegoś wyjątkowego.

Nie inaczej jest, jeśli chodzi wołomińskie powojenne blizny. Aby wypatrzeć miejsca, w których zabłąkane odłamki bądź kule odcisnęły swoje piętno na murach, trzeba mieć oczy dookoła głowy. W poszukiwaniu pomagają stare zdjęcia lotnicze, na których widać np. leje po bombach, oraz nieco informacji – na przykład takie, że najczęściej bombardowanymi obiektami są m.in. węzły kolejowe. W końcu, należy pamiętać, że nie każdy odprysk i dziurka w ścianie to relikt wojennej przeszłości. Często okazuje się, że obiecujące miejsce to np. pozostałość po szyldzie albo wywiercony dużo później otwór. Dlatego podczas moich poszukiwań skupiłem się na miejscach, które pozostawiają najmniej wątpliwości.

Pierwszym takim wyjątkowym miejscem, na które zwróciłem uwagę podczas moich spacerów jest stara kamienica na ul. Piłsudskiego 5. Muszę przyznać, że dość późno uświadomiłem sobie, iż jest to budynek przedwojenny. Obiekt jest częściowo odnowiony, a parter zajmują dziś lokale usługowe. Wystarczy jednak unieść nieco głowę, aby nie mieć wątpliwości, że kamienica (wraz z ciągle stojącym nieopodal drewniakiem) stanowi pozostałość dawnej zabudowy Wołomina. Potwierdzają to zdjęcia lotnicze z 1944 roku.

Jeszcze ciekawsze odkrycie czeka na nas na ścianie kamienicy od strony stacji. Wygląda na to, że górna, nieodnowiona część elewacji nosi ślady odłamków. Oczywiście, musiałby się na ten temat wypowiedzieć specjalista, albo jeszcze lepiej – ktoś, kto niegdyś mieszkał w tym miejscu. Widoczny układ ubytków do złudzenia przypomina jednak setki takich jak te, które znaleźć można w np. w Warszawie. Na zdjęciu z okresu wojennego z kamienicą graniczą okopy. Bardzo prawdopodobne, że ślady pozostawione na murze naszej kamienicy są pozostałością po bombardowaniu tych umocnień lub pobliskich torów.

Miejsce to jest tak ruchliwe, że każdy Wołominiak przynajmniej kilka razy w roku mija wojenne blizny. Odkrycie to uświadomiło mi, jak blisko historii czasem jesteśmy. I jak rzadko zdajemy sobie z tego sprawę.

1 Komentarz

  1. Pingback: Wojenne blizny – portal Wołomin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.