Wołomińskie huty szkła w pierwszych latach po wojnie

Nareszcie do opustoszałego z jego mieszkańców, zrujnowanego i okaleczonego miasta, ogołoconego i okradzionego z mienia, zaczynają wracać jego mieszkańcy wierni swojemu grodowi. Z obozów, więzień, zsyłek, miejsc ukrywania, z partyzantki itd. przybywają wycieńczeni okupacją. Już są, chcą szybko odbudowywać swoje miasto i zapewnić ocalałym swoim dzieciom, rodzinom, bliskim w miarę przynależny byt. Starzy hutniczy wyjadacze znani z przedwojennych strajków i przewodzenia nimi z ramienia związków zawodowych czy lewicowych partii nareszcie są uznawani przez nowych wyzwolicieli i nowe władze państwowe czy lokalne przybyłe w większości zza wschodniej granicy. Zaczynają działać legalnie w komórkach przewodniej partii komunistycznej i władzach miasta, co nie wszystkim się podoba – ale tak to było. Najważniejsze to stworzyć podstawy do życia miasta, czyli zapewnienie zaopatrzenia w żywność, opał i odzież oraz uruchomienie zakładów produkcyjnych.

 

Autor książki „Wołomin. Huta, ludzie i miasto” Mieczysław Zakrzewski na podstawie źródeł wymienił 40% zniszczenia wojenne w hutach. Niestety – pieniążków nie było i tylko przygotowywano uruchomienie hut za przydział żywności. Niestety brak węgla uniemożliwiał uruchomienie huty, w dodatku w wyniku pośpiesznego remontu samego budynku wykonywanego przez niefachowców runął dach nad halą produkcyjną, co spowodowało przesunięcie gotowości do produkcji o dalsze trzy miesiące. 25 sierpnia 1945 r. to podporządkowanie huty „Vitrum” Warszawskiej Dyrekcji Państwowego Przemysłu Miejscowego i zarazem jej upaństwowienie, co pozwoliło na pierwsze dostawy węgla i od 24 września 1945 r. huta „Vitrum” ruszyła z produkcją.

W powiecie radzymińskim, później od 1952 r. w powiecie wołomińskim istniały trzy huty szkła. Ta trzecia to huta szkła „Przyszłość” w Tłuszczu, która ruszyła najwcześniej, bo 1 lipca 1945 r. (wspominam o niej, bo niebawem będzie należała do hut wołomińskich), a huta „Praca” mimo, że było gotowa do uruchomienia w drugiej połowie 1945 r. dopiero wystartowała we wrześniu 1946 r., oczywiście z uwagi na brak przydziałów węgla. Te obydwie huty jeszcze nie podlegały upaństwowieniu i działały jako spółki udziałowe.

Pierwszym dyrektorem upaństwowionej huty „Vitrum” został Adam Warmiński. Huta produkowała butelki monopolowe, a od lipca 1946 r., po uruchomieniu drugiego pieca, podjęto produkcję izolatorów szklanych tak potrzebnych wówczas do akcji odbudowy kraju i elektryfikacji miast i wsi. Oczywiście rozbudowywano aparat urzędniczy, ale i zwiększono produkcję w tych w/w wyrobach. 1948 r. to uruchomienie nowej produkcji w hucie „Vitrum” –  ozdoby choinkowe, popularne bombki i zarazem zapoczątkowanie od 1949 r. produkcji eksportowej do Stanów Zjednoczonych, Kanady i krajów Europy zachodniej. Bazą do wytwarzania ozdób choinkowych były cienkościenne rurki szklane, które dostarczała druga wołomińska huta szkła „Praca”.

Zmniejszające się zapotrzebowanie na izolatory oraz niedobór hutników ręcznego formowania spowodował szukanie nowych możliwości wykorzystywania wolnych mocy produkcyjnych, co zaowocowało w końcu 1950 r. zakupieniem półautomatów do produkcji butelek monopolowych. Próby uruchomienia trwały długo z uwagi na brak fachowców.

Huta „Praca” działająca jako spółka prywatna z pewnością była bolączką dla władz miasta i branży. Jako prywatna miała znacznie większe trudności w pozyskiwaniu surowców i opału, co powodowało większe przerwy w produkcji i była rzucaniem „kłód pod nogi” właścicielom i nie zachęcała do rozwoju produkcji, jak wszystkim wówczas zakładom w Polsce tego typu. Przypuszczalnie wytypowane rozrabiające jednostki przy poparciu rozwijających się PRL-owskich związków zawodowych wzniecały konflikty, by poprzez ostrą wymianę zdań i sporów zwrócić uwagę władz, a zarazem by jak najszybciej zakończyć ich prywatną działalność. Usiłowano wszelkimi sposobami wszystkie zakłady w Polsce upaństwowić. Wreszcie hutę upaństwowiono 24 kwietnia 1948 r. Niestety – jeszcze zanim znaleziono wspólny mianownik dla intensywnej produkcji dla obydwu hut minął jakiś czas i wówczas zdecydowano o połączeniu obydwu hut w jeden organizm.

Należy dodać, że hutnicy w ramach pracy społecznej i kulturalno-oświatowej udzielali się w różnych pracach dla dobra miasta i jego mieszkańców. np. ochotniczy wyręb drewna w lesie dla ogrzewania sal lekcyjnych w szkole, udział w załadunku i przywozach zbóż z różnych miejsc Mazowsza do wypieku chleba w miejscowych piekarniach, utworzenie do dziś istniejącego ogródka czy skweru parkowego przy zbiegu ulic Legionów i Moniuszki, itd. Kółko teatralne, walka z analfabetyzmem, większy dostęp do taniej książki, czasopism i gwałtowny rozwój bibliotekarstwa to również rozwój hutników, pracowników i ich rodzin. Działalność do 1951 r. w partii PPR czy PZPR przypisywano jako wielkie wyróżnienie, również w przybudówkach czyli w organizacjach młodzieżowych czy Radach Zakładowych, Lidze Kobiet i w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Rada zakładowa to organ związków zawodowych, czyli nowa forma powojenna przy współgospodarzeniu, zarządzaniu i decydowaniu o wszystkim w hucie była niejako reprezentantem załogi – niestety, jak wszędzie, była zbiurokratyzowana, podporządkowana aparatowi nomenklatury PZPR i niestety nie wypełniała podstawowej funkcji jako obrońcy interesów pracowników przy zbyt nadmiernym upolitycznieniu w działalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.