Wpisane w kamień i spiż

Wołomin – jest dziś w przeważającej części miastem nowym. Powstały osiedla mieszkaniowe, nowe ulice, ronda, domy; zbudowano gmachy instytucji państwowych i samorządowych, placówki służby zdrowia, kultury, oświaty, stadion, boiska sportowe i inne budowle użyteczności publicznej. Nie zapomniano też o tym, co żyje w naszej pamięci, co tworzy historię, co stanowi pomost między przeszłością a teraźniejszością. Nie zapomniano o umiłowaniu ojczyzny, o bohaterstwie, poświęceniu i cierpieniu ludzi, którzy przed nami tworzyli, pracowali, a także oddali życie w mrocznym czasie wojny i okupacji. Wszystkie wartości bliskie tym, co odeszli i bliskie nam, wpisano w kamień i spiż. Na terenie miasta znajdują się pomniki, głazy i tablice nazwane pamiątkowymi. Spotkać je można na cmentarzach, często w kościołach, na Placu 3 Maja, Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, w miejscach egzekucji, czy na ulicach np. Piaskowej. Różne wyrażają treści, różnym poświęcone są sprawom, ale wszystkie ustawiono lub wmurowano po to, aby świadczyły o naszej tożsamości, były źródłem wiedzy historycznej docierającej do przechodniów. Są dziełami rąk artystów plastyków i architektów. Dziełami zaliczanymi w literaturze fachowej do obiektów małej architektury. Godnie stoją na straży miejsc i zdarzeń, które każde pokolenie pragnie przekazać potomności.

O tych szczególnych miejscach w Wołominie zachowanych w swojej pamięci wspomina profesor Zbigniew Sudolski:

Dość żywa była w mieście tradycja niepodległościowa, która w sposób najbardziej spektakularny objawiła się pomnikiem wzniesionym na skwerze przy torach kolejowych i dworcu, poświęconym „Obrońcom Ojczyzny 1920 r.”, z medalionem Marszałka Piłsudskiego, było to stałe miejsce manifestacji patriotycznych. Ponadto tablica umieszczona na gmachu Banku przy skrzyżowaniu ulic Legionów i Wileńskiej, przypominała 10-lecie odzyskania niepodległości, została później brutalnie wyrwana ze ściany w latach okupacji hitlerowskiej. Niewątpliwie żywe tradycje niepodległościowe przejawiły się również w przemianowaniu ulicy Długiej na Legionów.

Życie kulturalne miasta skupiało się właściwie w jednym kinie „Oaza” mieszczącym się naprzeciw drewnianego dworca kolejowego, przy skwerze z pomnikiem <Obrońcom Ojczyzny 1920 r.”

W latach powojennych nazwę kina zmieniono na „Bałtyk”, następnie „Hel”, później powstał Dom Kultury, a ostatnio filia Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie. Obecnie budynek przy ulicy Ogrodowej 1A, jest własnością m. st. Warszawy, czeka na remont, pozostała tablica pamiątkowa…

Umieszczona po lewej stronie wejścia do dawnej biblioteki tablica jest niemym dowodem pamięci o tych, którzy uczyli polskie dzieci, żyli zarówno w czasie pokoju jak i akcji wyniszczania narodu polskiego. Zapłacili wysoką cenę. A przecież największą wartością był i jest człowiek i jego życie, ale w latach 1939-1944, człowiek ten musiał stworzyć sobie własny świat, aby wierzyć, że istnieją humanitarne zasady i prawa współżycia między ludźmi. W przedwojennej książce do historii IV klasy gimnazjalnej jedna strona poświęcona była komunizmowi a druga faszyzmowi. Jednak ówczesne życie codzienne dostarczało wielostronicowych prawdziwych faktów, jakże odmiennych od tych lakonicznych przekazów. Ludzie chcieli być wolni. Nie mieli wpływu ani udziału w koncepcjach i machinacjach politycznych. Bronili w okupowanym kraju prawa do życia, prawa do polskiego języka, kultury i polskiej historii. Dzięki tym, co nie siedzieli jeszcze w więzieniach i obozach, nie umierali z głodu, mieli polską gazetę konspiracyjną, polską książkę, polską poezję i uczyli w tajnej polskiej szkole. Potem i oni podzielili los więźniów obozów Oświęcima i Majdanka, przesłuchiwani i torturowani w Alei Szucha i na Pawiaku, wyniszczani fizycznie i moralnie nie dali się zniszczyć. Pokonywali trudy, w jakich przyszło im żyć, dopóki „władca-człowiek” nie zdecydował, że żyć już nie powinni…

Nie ludzie, lecz psy okrwawione, i nie żołnierze, lecz kaci
przyszli, by śmiercią porazić was, wasze dzieci i żony;
gazem w komorach wydusić, wapnem w wagonach wytracić
i szydzić z umierających, bezbronnych i przerażonych.
Lecz wyście podnieśli kamień, by cisnąć nim w kanoniera,
który nastawiał działo, by dom wasz zburzyć do szczętu…
Synowie Machabeuszów, i wy potraficie umierać,
podjąć bez cienia nadziei walkę, we wrześniu zaczętą.
Oto, co trzeba wyryć, jak w głazie, w polskiej pamięci:
wspólny dom nam zburzono i krew przelana nas brata,
łączy nas mur egzekucyj, łączy nas Dachau, Oświęcim,
każdy grób bezimienny i każda więzienna krata.
Wł. Broniewski.

Wzruszająca uroczystość

25 października 1985 roku, powyższy wiersz wygłoszony przez Małgosię Marciniewską (Doroszkiewicz) – wówczas uczennicę Liceum Ekonomicznego w Wołominie rozpoczął uroczystość odsłonięcia tablicy na budynku przy ulicy Ogrodowej 1 A, poświęconej nauczycielom Ziemi Wołomińskiej, pomordowanym przez hitlerowskiego okupanta w latach 1939-1945.

Szczególnymi gośćmi byli członkowie rodzin pomordowanych oraz Franciszek Kazimierski, więzień Oświęcimia – kolega pomordowanych, przedstawiciele władz politycznych i administracyjnych miasta, przedstawiciele Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego, Zarządu Okręgu Warszawskiego ZNP, dyrekcja Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej, delegacje miast byłego powiatu wołomińskiego, dyrektorzy placówek oświatowo-wychowawczych, prezesi Ognisk ZNP oraz członkowie Komisji Historycznej ZNP działającej przy Oddziale ZNP w Wołominie, w osobach: przewodniczący – Kazimierz Wierzbicki, członkowie: Mieczysława Abrich – Dzierwajłło, Lucyna Klimek, Maria Łukaszewicz, Leszek Podhorodecki, Feliks Szturo, Anna Wojtkowska i Władysław Złotek.

Przy tablicy o godzinie 10.30 harcerze zaciągnęli wartę. Na hasło prowadzącej uroczystość hm. Teresy Sidwy poczty sztandarowe wprowadziły sztandary: Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, Związku Harcerstwa Polskiego, Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół, Szkoły Podstawowej w Duczkach, Szkoły Podstawowej Nr 4, Szkoły Podstawowej Nr 5 w Wołominie i Technikum Ekonomicznego. Rozległy się słowa hymnu narodowego, dające otuchę żyjącym i zadośćuczynienie zmarłym:

„Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy…”

Otwarcia uroczystości dokonała prezes Oddziału ZNP w Wołominie kol. Anna Wojtkowska. Witając zebranych powiedziała m.in.: „Historia nie zna tak potwornych i bestialskich metod niszczenia narodu, jakie stosowali w Polsce hitlerowscy oprawcy. Tropili oni z największą zajadłością nauczycieli aktywnych społecznie, działaczy kulturalnych, związkowych i politycznych. Listy tych nauczycieli dla gestapo przygotowywali zamieszkali w Polsce volksdeutsche, należący do V kolumny hitlerowskiej (…).”

Aktu odsłonięcia tablicy dokonał były podharcmistrz i komendant hufca radzymińskiego, emerytowany nauczyciel, współtowarzysz pomordowanych, więzień obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu – kol. Franciszek Kazimierski w asyście żon poległych nauczycieli: kol. kol. Zofii Goliszowej, Eleonory Murawskiej i Zofii Wolnej – nauczycielek zasłużonych dla oświaty i ruchu związkowego. Następnie zasłużony działacz oświatowy i związkowy – kol. Kazimierz Wierzbicki odczytał apel poległych:

Szanowni zebrani, nauczyciele i mieszkańcy Ziemi Wołomińskiej, przedstawiciele młodzieży, zaproszeni goście!

Zebraliśmy się tu dziś przed lokalem Biblioteki Pedagogicznej w Wołominie, aby z okazji 46. rocznicy napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę i 80. rocznicy Związku Nauczycielstwa Polskiego, złożyć hołd i uczcić pamięć PATRIOTÓW – BOHATERÓW – NAUCZYCIELI z naszego terenu okrutnie katowanych i pomordowanych przez hitlerowskiego okupanta.

Niech ta, przed chwilą odsłonięta tablica zachowa po wszystkie czasy ich nazwiska w naszej i przyszłych pokoleń wdzięcznej pamięci. A oto nazwiska uwiecznione na tablicy, nazwiska bojowników o niepodległość naszej Ojczyzny, o wolność i godność człowieka.

Głęboko i przejmująco brzmiały słowa:

„Nauczyciele z terenu byłego powiatu radzymińskiego, zamordowani przez hitlerowskich okupantów – WZYWAM WAS DO APELU!”

Zofia Brzozowska – urodzona 22 maja 1877 r. w Sędziszewie, emerytowana nauczycielka Szkoły Powszechnej w Kozienicach. Zamieszkała w Kobyłce i tu rozstrzelana 1 września 1943 r.za ukrywanie rodziny żydowskiej.

Cześć Jej pamięci.

Franciszek Chróścielewski – nauczyciel Szkoły Powszechnej w Anastazewie (były powiat radzymiński). Zamordowany przez gestapo 22 maja 1944 r. w Alei Szucha w Warszawie.

Cześć Jego pamięci.

Zygmunt Gała – nauczyciel Szkoły Powszechnej w Urlach. Żołnierz Armii Krajowej. Zginął śmiercią męczeńską 2 listopada 1942 r. w obozie zagłady w Oświęcimiu.

Cześć Jego pamięci.

Stanisław Giełżycki – urodzony w 1900 r. nauczyciel Szkoły Powszechnej w Krawcowiźnie(były powiat radzymiński). Zamordowany 28 kwietnia 1944 r. w Alei Szucha w Warszawie.

Cześć Jego pamięci.

Wacław Golisz – urodzony 10 stycznia 1911 r. w Wilnie, nauczyciel Szkoły Powszechnej w Zabrodziu, aktywny działacz ruchu oporu. Aresztowany z 4 na 5 lipca 1940 r. zamordowany w obozie zagłady w Oświęcimiu 7 lutego 1941 r.

Cześć Jego pamięci.

Stanisław Kucharski – urodzony 14 sierpnia 1910 r. w Warszawie, nauczyciel Szkoły Powszechnej w Kukawkach (były powiat radzymiński), zatrzymany w lipcu 1940 r. Zginął śmiercią męczeńską w Oświęcimiu.

Cześć Jego pamięci.

Antoni Maliszewski – urodzony 17 stycznia 1903 r. Nauczyciel Szkoły Powszechnej w Dębinkach(były powiat radzymiński). Aresztowany w lipcu 1940 r. Zginął śmiercią męczeńską w Oświęcimiu.

Cześć Jego pamięci.

Czesław Murawski – urodzony 22 listopada1903 r. w Warszawie, kierownik Szkoły Powszechnej w Kobyłce. Aktywny działacz społeczny i niepodległościowy. Członek Armii Krajowej i Tajnej Organizacji Nauczycielskiej. Aresztowany 29 września 1940 r. Zamordowany 14 sierpnia 1941 r. w obozie zagłady w Oświęcimiu.

Cześć Jego pamięci.

Michał Wawrzynowski – urodzony 1 września 1898 r. w Rabie Wyżnej, profesor w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Zamieszkały w Małej Czarnej koło Wołomina. Bojownik ruchu oporu, żołnierz Armii Krajowej. Aresztowany przez gestapo 15 grudnia 1942 r. Zamordowany 10 kwietnia 1943 r. w obozie zagłady na Majdanku.

Cześć Jego pamięci.

Jan Piotr Wolny – urodzony 22 czerwca 1907 r. w Drobnicach (były powiat Wieluń), kierownik Szkoły Powszechnej w Ossowie. Aktywista społeczny i niepodległościowy. Aresztowany przez gestapo 29 września 1940 r. Zamordowany 10 października 1941 r. w obozie zagłady w Oświęcimiu.

Cześć Jego pamięci.

Aleksandra Zawadzka – aresztowana przez gestapo 24 sierpnia 1943 r. w Wołominie w związku z działalnością konspiracyjną męża – Bronisława. 5 października 1943 r. wywieziona do Oświęcimia i w tym samym roku 26 grudnia zamordowana.

Cześć Jej pamięci.

Bronisław Zawadzki – urodzony 7 grudnia 1900 r. w Kociszewie, nauczyciel 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 3 (żydowskiej) z polskim językiem nauczania w Wołominie, Publicznej Szkoły Powszechnej stopnia III Nr 1, Nr 2 i Nr 4 w Wołominie.

Aktywny działacz społeczny i niepodległościowy. Żołnierz Armii Krajowej, aresztowany 10 października 1943 r. w Budziskach koło Łochowa, wywieziony do Sokołowa Podlaskiego i tam rozstrzelany 27 października 1943 r.

Cześć Jego pamięci.

Łoskot werbli harcerskich zamykał odczytane nazwiska dwunastu osób. Pod tablicą, rodziny pomordowanych oraz delegacje młodzieży i dorosłych złożyły biało – czerwone kwiaty. Odśpiewano „Warszawiankę” z pięknymi słowami:

„Leć nasz Orle w górnym pędzie,
Sławie, Polsce, światu służ!
Kto przeżyje wolnym będzie,
Kto umiera wolny już” , kończąc tę część uroczystości.

Od pamiętnego dnia odsłonięcia tablicy minęło 26 lat, od tamtych tragicznych wydarzeń ponad 72. Pamięć trwa: we wspomnieniach, w modlitwie najbliższych, w kwiatach podarowanych na Dzień Nauczyciela i w świeczce zapalonej na Dzień Wszystkich Świętych.

Niektórzy mają groby symboliczne, które są znakiem Polski Walczącej, cząstką Ich Polski, do której przychodzą rodziny Czesława Murawskiego, Jana Wolnego, Aleksandry i Bronisława Zawadzkich i innych wymienionych na tablicy.

Podróż w jedną stronę, dla nielicznych w obie…

Dziś gwizdek konduktora, tablica świetlna lub jednostajny głos z megafonu ogłaszają na różnych dworcach odjazd pociągów do Oświęcimia, Majdanka, Stutthofu. Przed laty pociągi były zupełnie inne. Wsiadający do nich „pasażerowie” tak naprawdę nie wiedzieli, co ich czeka. Jechali bez biletu, dowodu osobistego, paszportu – za to z cztero, pięcio, sześciocyfrowym numerem obozowym dla transportu. Powrotną drogę przebyli tylko nieliczni, m.in. nauczyciel Bolesław Bohusz, przesłuchiwany w Alei Szucha, więzień Pawiaka, Majdanka i obozu w Buchenwaldzie oraz Franciszek Kazimierski – honorowy gość uroczystości, który do księgi pamiątkowej wpisał:

Składam serdeczne podziękowanie za zaproszenie na tak piękną uroczystość. Jako były Oświęcimiak serdecznie dziękuję za ufundowanie pamiątkowej tablicy pomordowanym kolegom, z którymi dzieliłem tragiczne losy więzienia Pawiaka i Oświęcimia. Niech ta tablica będzie przestrogą dla przyszłych pokoleń by nie przeżywały tego, co sądzone było przeżywać naszemu pokoleniu.

Alina Hutna, córka Czesława Murawskiego, dodaje:

Franciszek Kazimierski miał to szczęście, że dostał się do pracy przy koniach, gdzie mógł się trochę ogrzać i ukradkiem zjeść odrobinę zwierzęcego pokarmu. Cały czas po powrocie marzył i starał się, aby powstała tablica upamiętniająca tamte wydarzenia. Były czasy, w których to było niemożliwe. Doczekał jednak jej powstania i dopiero odszedł z tego świata.

Rocznik Wołomiński
tom VII
2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.