Na łamach naszej prasy lokalnej ukazało się kilka artykułów poświęconych 60. rocznicy napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę. W żadnym z nich nie znalazłem opisu wydarzeń Września 1939 r. W naszym regionie. Uzupełniając tę lukę pragnę ukazać tragiczny rok 1939 r. na obszarze prawego brzegu Wisły. Tutaj wojna zaczęła się 1 września po godzinie 6.30 rano, gdy fali 100 samolotów niemieckich lecących nad Warszawę przeciwstawiły się polskie myśliwce startujące z lotnisk podwarszawskich, w tym z Zielonki.

Polacy spotkali Niemców nad Nieporętem. Por. pilot Aleksander Gabszewicz jako pierwszy strącił bombowiec niemiecki typu Heinkel-111. Samoloty Luftwaffe odpowiedziały ogniem i rozproszyły się zrzucając na oślep bomby przeznaczone dla Warszawy. Bitwa powietrzna trwała około 50 minut na rozległej przestrzeni między Warszawą, Jabłonną, Zegrzem i Radzyminem. Osłaniające bombowce samoloty myśliwskie podjęły walkę z naszymi myśliwcami z Brygady Pościgowej, nie osiągnęły jednak sukcesu. Walka przeniosła się aż w okolice Wyszkowa, gdzie ppor. Jerzy Palusiński strącił jednego Dorniera-17, a drugiego uszkodził. Sam też został trafiony, ale lekko ranny szczęśliwie wylądował awaryjnie pod Kobyłką. W tej pierwszej, wielkiej bitwie powietrznej II wojny światowej zginęło 7 polskich pilotów i nieco więcej Niemców.

Około godziny 12.00 nastąpił drugi nalot na Warszawę, po południu – trzeci. Znowu doszło do walk powietrznych, tym razem na północ i na południe od stolicy. Tylko pojedyncze klucze niemieckie zdołały przedrzeć się nad Warszawę i rzucić bomby.

Pod Radzyminem Messerschmidt-110 zestrzelił samolot pchor. Antoniego Danka, który niedawno posłał na ziemię niemiecki bombowiec. Ciężko ranny pilot uratował się skacząc ze spadochronem. Leczony długo w szpitalach, zmarł jednak w marcu 1940 r. W czasie popołudniowej bitwy powietrznej dowódca Brygady Pościgowej, ppłk Leopold Pamuła, strącił dwa bombowce nieprzyjaciela, a następnie staranował trzeci. Sam wylądował szczęśliwie na spadochronie pod Wołominem.

2 września Brygada Pościgowa miała jedynie 20 sprawnych samolotów, bowiem 10 zostało strąconych w pierwszym dniu walki, a 24 uszkodzono.

Przed południem Niemcy nadlecieli na Warszawę od strony Węgrowa. Nasze myśliwce wystartowały do walki, jednak Niemcy mając przewagę szybkości oblecieli je i dotarli do stolicy.

3 września walki powietrznej przeniosły się na północ od stolicy. 4 września, po naprawie części uszkodzonych maszyn, do walki z wrogiem wystartowały 34 myśliwce. Tym razem walki toczyły się nad Wołominem, Babicami i Błoniem. Jeden z samolotów niemieckich został wtedy strącony pod Wołominem. Jego załoga zginęła. 5 września stan Brygady Pościgowej zmalał do 25 maszyn. Tego dnia walki powietrzne toczyły się nad Wyszkowem i na zachód od stolicy. 6 września Polacy mieli już tylko 21 samolotów. Toczyli wówczas boje nad Zegrzem, Serockiem, Górą Kalwarią i Warszawą. Następnego dnia resztki Brygady Pościgowej zostały ewakuowane w rejon Lublina. Stolica została bez osłony powietrznej. Walczyły tylko nowoczesne bombowce typu Łoś, atakujące kolumny niemieckie maszerujące na Warszawę z północnego wschodu. Trzy z nich strącili Niemcy pod Radzyminem, wszystkie załogi zginęły.

Po 7 września Luftwaffe bezkarnie już bombardowała Warszawę, słaba polska artyleria przeciwlotnicza niewiele bowiem mogła zdziałać. 10 września zbombardowany został Wołomin, bomby spadły też na Radzymin. W sumie Brygada Pościgowa broniąca rejonu Warszawy zestrzeliła 43 samoloty wroga, 9 innych prawdopodobnie, uszkodziła zaś 20 samolotów. Sama straciła 38 maszyn, tj. 70 procent całego stanu posiadania. Lotnictwo niemieckie straciło we wrześniu 285 samolotów strąconych i 279 uszkodzonych. Zważywszy, że niemiecka produkcja samolotów bojowych wynosiła 700 miesięcznie, straty te były niewielkie. Natomiast Polska straci ła 83 procent swego lotnictwa, niedobitki jego zostały internowane w Rumunii. Część sprzętu lotniczego zdobyli Sowieci po 17 września 1939 r.

Szybki postęp Wehrmachtu w kampanii 1939 r. spowodował rychło przeniesienie działań wojennych w głąb Polski. Już w południe 8 września Niemcy dotarli pod Warszawę. Tego dnia wieczorem czołówka 1 Dywizji Pancernej wroga pojawiła się nad Wisłą koło mostu Świdry Małe i ostrzelała zza rzeki pobliskich Karczew. W nocy Niemcy usiłowali sforsować Wisłę na łodziach pontonowych, powstrzymał ich jednak skuteczny ogień piechurów polskich. Prawego brzegu Wisły broniły tu kompanie 44 Dywizji Piechoty. W walce wyróżniła się zwłaszcza 5 kompania kpt. Władysława Przybyłowicza.

W innym miejscu, pod Karczewem, Niemcom udało się tej nocy przeprawić przez Wisłę, zostali jednak zmuszeni do ucieczki po polskim kontrataku. Przez następne dwa dni w rejonie Karczewa trwały tylko niewielkie starcia.

10 września w rejon Otwocka i Karczewa przybyły pododdziały 10 Dywizji Piechoty i Kresowej Brygady Kawalerii, mocno wykrwawione w poprzednich walkach. Wzmocniły one wydatnie polską obronę. Jednak Niemcom udało się wreszcie sforsować Wisłę. 12 września Kresowa Brygada Kawalerii wsparta 9 lekkimi czołgami zaatakowała przeciwnika, nie udało się jej jednak wyprzeć Niemców za Wisłę.

Równocześnie walki objęły północną część naszego regionu. W nocy z 6 na 7 września broniąca przedmościa nad Narwią 20 Dywizja Piechoty wycofała się przez most koło Zegrza na południe. Następnie saperzy zniszczyli most. Odcinka Zegrze-Dębe broniły batalion 26 pułku piechoty płk. Józefa Hoszowskiego, batalion Warszawskiej Brygady Obrony Narodowej, część dywizjonu artylerii ciężkiej, pluton artylerii lekkiej i pluton saperów. Za nimi, w rejonie Radzymina, zajęła pozycje Mazowiecka Brygada Kawalerii płk. Jana Korcza. 20 Dywizja Piechoty zgrupowała się w Beniaminowie i Legionowie, oddział płk. Ludwika de Levaus – koło Zielonki, Słupna i Ciemnego, artyleria Grupy Operacyjnej gen. Juliusza Zulaufa – pod Zielonką i Markami. Dowódca tej grupy zajął miejsce w Białołęce Dworskiej, między Markami i Pragą.

11 września Niemcy pod osłoną silnego ognia artylerii sforsowali Narew i opanowali Rynię. Kontratak 20 Dywizji Piechoty z Beniaminowa przez las na Rynię skończył się niepowodzeniem. Kleszcze niemieckie wokół Warszawy zacieśniły się i od wschodu, bowiem nieprzyjaciel opanował po zaciętej walce Kałuszyn i ruszył na Radzymin i Tłuszcz. W tej sytuacji dowódca Armii Warszawa, gen. Juliusz Rommel, rozkazał Grupie Operacyjnej Zulaufa podjąć rankiem 13 września natarcie po osi Radzymin-Tłuszcz. Inne jednostki miały uderzyć na Mińsk Mazowiecki, Kałuszyn i Małkinię. Zużyte i osłabione w dotychczasowych niepomyślnych walkach oddziały polskie, pozbawione lotnictwa, czołgów i sprawnej łączności, nie były zdolne do przeprowadzenia skoordynowanej akcji. Tylko grupa kawalerii gen. Władysława Andersa zaatakowała Kałuszyn i Mińsk Mazowiecki, została jednak szybko odparta. Niewielki sukces taktyczny osiągnęła jedynie 20 Dywizja Piechoty wypierając przeciwnika z lasu majątku Zegrze.

Tymczasem rankiem 13 września Niemcy sforsowali Narew pod Dębem i ruszyli na Wieliszew i Poniatów. Tutaj zaatakowały ich dwa bataliony polskie ze zgrupowania płk. Laveaux. Niemcy odparli je silnym ogniem z dział. Wieczorem uderzyło na Wieliszew kolejne 5 batalionów polskich na czele z mjr. Arnoldem Jaskowskim, mjr. Juliuszem Levittoux, mjr. Bronisławem Surewiczem, mjr. Wiktorem Pikulskim i mjr. Kazimierzem Bunclerem. Mimo ogromnego poświęcenia, natarcie załamało się pod silnym ogniem artylerii niemieckiej. Pod Wieliszewem padło 30 polskich żołnierzy, w tym 13 oficerów. Niemcy też ponieśli dotkliwe straty, zwłaszcza od ognia artylerii.

Po niepowodzeniach kontrataków polskich gen. Rommel wycofał Grupę Operacyjną Zulaufa na Pragę, a kawalerię Andersa na południe. Nie przyniósł też sukcesu kontratak załogi twierdzy Modlin na Dębe. W rezultacie Niemcy 14-15 września opanowali cały nasz region i przystąpili do natarcia na Pragę. Otoczona zewsząd stolica poddała się po dzielnym oporze 27 września. Następnego dnia skapitulował Modlin. Zaczęły się czarne dni okupacji hitlerowskiej.

Po walkach w naszym regionie pozostały cmentarze obrońców Ojczyzny. W Karczewie na cmentarzu parafialnym w kwaterze wojennej spoczywa 30 żołnierzy, w tym 5 oficerów i podchorążych. Na cmentarzu parafialnym w Poświętnem znajduje się grób lotników z eskadry bombowej zestrzelonych 7 września nad wsią Grabie Nowe. W Radzyminie na cmentarzu Obrońców Ojczyzny, obok bohaterów z bitwy 1920 r. spoczęło 127 żołnierzy września, w tym 117 nieznanych. Wśród nich znajdują się załogi trzech Łosi. W Wieliszewie na cmentarzu parafialnym w kwaterze wojennej spoczywa 300 żołnierzy, w tym 13 oficerów i podchorążych. Większość z nich nie została zidentyfikowana. Na cmentarzu parafialnym w Ząbkach w kwaterze wojennej spoczywa 80 żołnierzy, w tym 2 oficerów. Nieznaczne straty poniosła też ludność cywilna naszego regionu.

Wieści Podwarszawskie nr 40/1999

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.