Wspomnienie o księdzu Golędzinowskim

Los zdecydował, że autor niniejszego wspomnienia o ks. Janie Golędzinowskim ujrzał światło dzienne na praskim Kamionku. Fakt ten, potwierdzony świadectwem chrztu, spisanym w stareńkim drewnianym kościele, w miejscu gdzie obecnie stoi okazała świątynia pw. Matki Bożej Zwycięskiej, był w latach młodości autora przedmiotem dumy. Niewątpliwie też szczęśliwy los zdecydował, że w maju 1926 r. autor wraz z rodziną zamieszkał w Wołominie i sprawy tego miasta oraz jego mieszkańców stały się dla autora dominującymi.

Pewnego majowego dnia 1928 r., uczeń drugiej klasy Szkoły Powszechnej nr 1 w Wołominie, stanął przed pulpitem egzaminacyjnym ustawionym na dziedzińcu kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Wołominie, twarzą w twarz z ks. Janem Golędzinowskim i asystującą księdzu katechetką – p. Jurgielewicz, repatriantką z dalekiej Mandżurii. Po poprawnej odpowiedzi ucznia w zakresie katechizmu, na pytanie co to jest rachunek sumienia, pani katechetka poprosiła księdza egzaminatora o rezygnację z dalszych pytań, gdyż uczeń był jednym z najlepszych i nie opuścił żadnej lekcji. I to był koniec egzaminu.
Budowa pierwszego wołomińskiego kościoła i wyposażanie jego wnętrza postępowały naprzód. Wkrótce dowiedziałem się z wiarygodnego źródła, w jaki sposób księdzu proboszczowi udawało się zdobywać fundusze na finansowanie zbożnego dzieła. Otóż ks. Golędzinowski podczas obrad Rady Parafialnej wprowadził zwyczaj, że po ustaleniu kosztu kolejnego zadania inwestycyjnego… jako pierwszy z obecnych, z własnej kieszeni, wydobywał część pieniędzy na sfinansowanie uchwalonego zadania. Przykład księdza proboszcza aktywizował członków Rady Rady Parafialnej i skłaniał do naśladownictwa. W tej sprawie radny p. Feliks Koprowicz nigdy nie dał się wyprzedzić innym członkom Rady. Przykłady ofiarności materialnej członków Rady Parafialnej oglądamy do dnia dzisiejszego. Oto one: boczny ołtarz z obrazem Św. Teresy to dowód ofiarności państwa Heleny i Stefana Nesfeterów, zaś drugi ołtarz boczny z obrazem Św. Rodziny – to dar wołomińskiego dziedzica, p. Woyciechowskiego, założyciela miasta.

Zbudowana obok wznoszonej świątyni mała kapliczka wkrótce stała się niewystarczająca dla wciąż rosnącej liczby mieszkańców miasta. Ks. proboszcz Golędzinowski polecił zbudować na północnej, zewnętrznej surowej ścianie świątyni prowizoryczny ołtarz z pni brzozowych. Przy tym ołtarzu w pogodne dni były odprawiane nabożeństwa. Nieodżałowanej pamięci skarbnik Rady Parafialnej, p. Feliks Koprowicz, kultywując zwyczaj ks. proboszcza Golędzinowskiego dawania wiernym dobrego przykładu, podczas niedzielnej zbiórki ofiar, rozpoczynał kwestę od położenia na tacy, „na podkład”, pierwszego datku. Złożona na tacy ofiara nigdy nie była nominałem groszowym. Tak więc, p. Feliks Koprowicz był stałym rekordzistą wsród osób zbierających niedzielną tacę. A oto inne dowody „pączkowania” pozytywnych działań ks. proboszcza Golędzinowskiego. Mając wśród swych parafian protoplastę rodu Wojakowskich, pradziadka obecnego kapelmistrza Miejskiej Orkiestry Dętej w Wołominie, powierzył mu zorganizowanie orkiestry, która uświetniała uroczystości kościelne. To właśnie ta orkiestra, do momentu pojawienia się na wołomińskiej scenie muzycznej artysty wysokiej klasy, p. Franciszka Wodiczki, wytworzyła fundament, na którym została zbudowana orkiestra dęta wołomińskiej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Kolejnym dowodem dbałości księdza o uświetnienie życia kościelnego parafian było utworzenie chóru. Początkowo, przy akompaniamencie dźwięków fisharmonii, chór ten rozpoczął swoją działalność pod kierownictwem nauczycieli śpiewu w Szkole Powszechnej nr 1 w Wołominie. Wkrótce ks. proboszcz dokonał znakomitego wyboru organisty, został nim p. Władysław Bienias, uczestnik powstań śląskich. Od tego momentu nabożenstwa odprawiane w wołomińskim kościele z udziałem chóru, stały się koncertami na chwałę Bożą. Niezwykle trafnym wyborem na stanowisko honorowego prezesa chóru było powołanie p. Zgorzelskiego. W ten sposób proboszcz stał się współautorem sukcesów artystycznych znakomitego zespołu śpiewaczego. Prezes chóru, kochający muzykę, wzbogacił repertuar swego zespołu zamawiając u znanego kompozytora Maklakiewicza wspaniałą pieśń śpiewaną w okresie wielkanocnym. Byłbym wdzięczny panom organistom z wołomińskich kościołów za ponowne włączenie do repertuaru tej właśnie pieśni wielkanocnej.

Zakupienie organów i wygodnych ławek – to wyraz troski ks. proboszcza o zdrowie, spełnienie pragnień i zamiłowań muzycznych wołomińskich parafian. Pracy duszpasterskiej stale przybywało i decyzją biskupa diecezjalnego, ks. proboszcz Golędzinowski otrzymał pomocnika w osobie wikariusza i prefekta szkolnego, przemiłego wilnianina ks. Bolesława Jagiełłowicza. Kim był jako człowiek ks. Bolesław, autor niniejszego wspomnienia przypomina potomnym. Wszedłszy pewnego dnia do klasy w Szkole nr 1 w Wołominie, ksiądz prefekt ze zgrozą zauważył, że jeden z uczniów nie posiada butów, mimo że w październiku sypnęło wówczas obfitym śniegiem. Na pytanie księdza, dlaczego uczeń przyszedł do szkoły boso, pomimo panującego zimna i głębokiego śniegu, uczeń wyjaśnił: „Mój tata jest bezrobotny i nie ma pieniędzy na buty dla mnie, ja zaś nie chcę opuszczać lekcji w szkole”. W tej sytuacji ksiądz prefekt przywołał woźnego, p. Sobianka, wręczył mu pieniądze i poprosił aby udał się z bosym chłopcem do sklepu i kupił mu buty oraz pończochy. Tak też się stało. Gdy zdarzenie stało się głośne, pracujący w Szkole nr 1 nauczyciele dokonali przeglądu i ujawnili w klasach obecność kilku bosych uczniów. Zorganizowana przez nauczycieli „zrzutka” przyniosła w rezultacie zakup butów dla wszystkich bosonogich uczniów. Takim mocnym akcentem zakończył się wikariuszowski staż księdza Bolesława, wzorującego się na swoim mistrzu Janie Golędzinowskim. Decyzją księdza biskupa diecezjalnego, ks. Bolesław Jagiełłowicz został awansowany na stanowisko proboszcza w Zielonce i zobowiązany do wybudowania w Zielonce kościoła parafialnego, co też w niedługim czasie stało się faktem.

Potem okazało się, że ks. proboszcz Jan Golędzinowski jest wszechstronnie aktywny w dziedzinie rozwoju kulturalnego miasta i parafii wołomińskiej. Na początek poszło zorganizowanie biblioteki parafialnej, która została wyposażona w pozycje stanowiące perły literatury. Honorową bibliotekarką została członkini KSMŻ, druhna Szczypiorska. Warto zauważyć, że ks. proboszcz Golędzinowski równolegle z budową kościoła parafialnego zajął się odbudową życia parafialnego. Reaktywowano organizacje określane mianem Akcji Katolickiej. Rozpoczęły działanie: Katolickie Stowarzyszenie Kobiet i Mężczyzn, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej i Męskiej, Krucjata Eucharystyczna młodszych dziewcząt, zwielokrotniono liczbę ministrantów, ufundowano kilka chorągwi i feretronów, ufundowano sztandar Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej (zaginął po kilku latach). Syn prezeski Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet p. Popielickiej (z ul. Nowowiejskiej), Wiesław Popielicki, prezes KSMM, późniejszy oficer kawalerii wspólnie ze swymi przyjaciółmi nauczycielami: Stanisławem Wojciechem Balonem, Janem Malikiem, Bolesławem Pławskim i p. Tubielewicz, powołali do życia kursy uzupełniające Szkołę Powszechną nr 1. Celem tej filii oświatowej było umożliwienie licznej grupie osób dorosłych i młodzieży ukończenia 7-miu klas Szkoły Powszechnej. Nauczyciele prowadzący zajęcia lekcyjne nie pobierali za swą dodatkową pracę żadnego wynagrodzenia. Kilkadziesiąt osób uzyskało w ten sposób świadectwo ukończenia Szkoły, co pozwoliło im wystartować w życie.

Zachęcony przez ks. proboszcza, ówczesny prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej, Stanisław Koprowicz, syn skarbnika Rady Parafialnej Feliksa Koprowicza, utworzył w Stowarzyszeniu sekcję dramatyczną. Był to strzał w dziesiątkę. Sekcja, prowadzona z poczuciem humoru przez profesjonalistę p. Śnieżkę, wystawiała na wołomińskiej scenie (w sali kinowej OSP Wołomin) utwory ciepło przyjmowane przez publiczność. Sztuka o zabarwieniu patriotycznym pt. „Nasi w Ameryce”, w której główną rolę kreował prezes KSM Stanisław Koprowicz, była wielokrotnie bisowana. Ciekawostką jest fakt, że jedną ze wspaniałych artystek – amatorek występujących w tej sztuce… jest p. Janina Petruczenko, mieszkanka bloku przy ul. Wileńskiej. Autor niniejszego wspomnienia pozwala sobie na przedstawienie czytelnikom tekstu piosenki, która w wołomińskim teatrze zrobiła furorę:

Czy w tobie nic nie budzi dawnych ech
Gdy wspomnisz wioskę, szereg białych strzech
Kościółek schludny i wieżyczki dwie
A krzyż wyciąga ku tobie ramię swe

Bóg dał nam piękny świat
Tak piękny niby raj
Lecz najpiekniejszy
Jest twój piękny kraj.

Ks. proboszcz Jan Golędzinowski bywał na próbach scenicznych parafialnego zespołu teatralnego, co niewątpliwie było zachetą do pracy dla aktorskiej młodzieży.

A oto jeszce jedno wydarzenie, które wprawdzie nie w sposób bezpośredni, zaświadczyło o tym, że przez siewba dokonana przez księdza w Wołominie, po kilku latach przyniosła wspaniałe echo. Późną jesienią 1942 r. w dworku państwa Słaboszewiczów w Nowej Wsi, 2 km od Wołomina, odbył się koncert chopinowski – oczywiście konspiracyjnie. Wykonawcami koncertu byli: prof. Lefeld i wielki pianista, laureat konkursów chopinowskich p. H. Sztompke. Gospodynią koncertu była córka panstwa Słaboszewiczów, przed wojną prezeska Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Wołominie. Dowódcą AK-owskiej grupy ochraniającej występujących w koncercie artystów i całej koncertowej imprezy był Ryszard Bąkowski, solista chóru kościelnego, członek Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej, zastępca drużynowego 64. Męskiej Drużyny Harcerskiej w Wołominie. Patriotycznego koncertu wysłuchała, z ogromnym wzruszeniem, elita miejska w liczbie ponad 40 osób.

W 1932 r., gdy budowa kościoła i odbudowa życia parafialnego były już w Wołominie bardzo zaawansowane, mieszkańcy miasta i okolicy zostali osieroceni. Decyzją władzy kościelnej ks. Jan Golędzinowski został awansowany na proboszcza jednej z dużych parafii północno-praskich. Zadanie główne, które otrzymał proboszcz – to budowa nowej, dużej świątyni przy ul. Tykocińskiej w Warszawie.

2 Komentarzy

  1. Pingback: Wspomnienie o księdzu Golędzinowskim | WWL Media

  2. Anna

    Czy jest gdzieś dostępna informacja do jakiego tekstu skomponował melodię p. Maklakiewicz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.