Założyciel miasta

Henryk Konstanty Woyciechowski herbu Jelita (1851 – 1934)

Rodzina

Henryk Konstanty Woyciechowski urodził się w 1851 r.1 Był synem Aleksandra2 i Bolesławy z domu Sawiczewskiej. O ojcu Henryka Konstantego tak pisze Z. Nałkowska: Wiedziałyśmy o nim, że walczył w powstaniu 1863 roku. Raz opowiadał nam, że dane mu było widzieć Mickiewicza, którego – jeszcze jako młodzieńca – pokazał mu ktoś w wileńskim kościele.3 Nieco więcej wiadomo o rodzinie matki. Bolesława pochodziła ze znakomitej krakowskiej familii. Jej ojciec, późniejszy dziadek Henryka Konstantego, Józef Tomasz Sawiczewski był profesorem farmacji i toksykologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.4 Liczne rodzeństwo Bolesławy otrzymało staranne wykształcenie, przyrodni bracia byli gorącymi patriotami i działaczami niepodległościowymi.5

Henryk Konstanty Woyciechowski

Henryk Konstanty Woyciechowski

O małżeństwie Bolesławy z Aleksandrem Woyciechowskim6 dowiadujemy się z rodzinnych listów jedynie, że „ciocia Bolcia wcale nie szczególnie za mąż wyszła”.7 Z informacji tej oraz dalszych wzmianek w zachowanej korespondencji można przypuszczać, że Woyciechowski nie był dobrym gospodarzem, prawdopodobnie utracił majątek i musiał przenieść się, wraz z żoną, na rządcostwo do Królestwa. Zapewne wówczas dopiero nastąpiła nieznaczna poprawa ich warunków materialnych, o czym czytamy w kolejnych listach pisanych od 1855 r.: „Bolesława mieszka z mężem pod Warszawą, powodzenie iej dzisiejsze iest więcej zaspakaiające”. 8 W 1856 r. Anna i Leon Zienkowiczowie informują siostrzeńca Bolesława Sawiczewskiego: „Mieliśmy też list od Bolki, od roku przynaymniey iakoś się im polepszyło, Mąż iey iest Rządcą w dobrach Pana Dobieckiego pod Warszawą, bardzo się ucieszyłam, że się im lepiey powodzi.” 9

Trzydzieści lat później Woyciechowscy mieszkają w Tomczycach, „tylko pięć godzin jazdy do Radomia”, gdzie Aleksander Hermenegild przypuszczalnie jest rządcą.10Mają już dorosłe dzieci: Henryka Konstantego, Bolesławę i Annę. 11 Wciąż nie najlepiej im się wiedzie. Anna Woyciechowska pisze z goryczą do swej ciotki: „… i pisać nie mam o czym, bo żeby jaka promienniejsza gwiazdka nam zaświeciła, to z pewnością czem prędzej bym kochanej Cioci doniosła, bo jestem przekonaną, by i drogą Ciocię to ucieszyło, ale ciągle jedno i to samo w kółko, to nie warto, nawet o tem mówić, a co dopiero pisać. […] Jaś wraz z nami siedzi na wsi, pomaga Ojcu w gospodarstwie, szkoda go, bo marnuje swoje lata, lepiej by było, by mógł gdzie dostać pomieszczenie jako chemik przy jakiejś fabryce, ale to tak trudno tem więcej nam, bo stosunków żadnych nie mamy.” 12

Autorka cytowanego fragmentu listu, Anna, wkrótce wstąpiła do zakonu, do Zgromadzenia niehabitowego Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny w Nowym Mieście nad Pilicą.13 Jej starsza siostra, Aniela Bolesława,14 nazywana w rodzinie „ciocią Bolcią”, także pozostała niezamężna. Była nauczycielką.

Henryk Konstanty kształcił się w Krakowie. Ukończył Gimnazjum św. Anny.15 Zdobył zawód architekta w Wyższej Szkole Przemysłowej. 16

W okresie pobytu rodziców w Tomczycach pracował i mieszkał z rodziną w Warszawie: „Kostuś nasz, ma tego roku mało roboty, – pisze jego siostra Anna – martwi się tem bardzo, bo prócz swej pensyi nic nie zarobi a w Warszawie życie dość drogie, dzieciaki jego i żona zdrowi są obecnie, a Marynia córeczka jego już od wakacyi uczyć się zaczyna, posyłać ją będą na pensyą.”17 Wspomniana w liście Marynia to córka Henryka Konstantego z jego pierwszego małżeństwa z Zofią z Przyborów.18 Miała 7 lat, kiedy zmarła jej matka. Wówczas wychowaniem Maryni i jej młodszego brata Witolda zajmowała się przez pewien czas Bolesława, która zamieszkała u brata po śmierci jego żony.19

Maria, nazywana przez wszystkich Manią, ukończyła prywatną pensję Anieli Hoene-Przesmyckiej w Warszawie.20 W młodości, zdaje się, przeżyła zawód miłosny. Pisze o tym Z. Nałkowska w „Dziennikach”: „Mania jest głupia, ale bardzo biedna. Jeden z sąsiadów, młody, ładny Wegier, w którym ona kochała się szalenie – ożenił się niedawno. Jest to taki ogrom nieszczęścia, że samo wyobrażeniowe jego pojęcie ? przeraża mię. […] Kiedyś ? pamiętam […] przyszła do nas i grała Na Alpach Langego. Miała na sobie zieloną suknię i biały szalik na szyi, grała patetycznie tę sentymentalną melodię. Za oknem była wielka, biała od śniegu łąka i sosny zielone, i fioletowy pas lasu na widnokręgu. Byliśmy pewni, że nikt nie przyjdzie, że nic się nie stanie, że jesteśmy zupełnie odcięci od życia. A jednak – chociaż mała byłam – wiedziałam, że ta dziewczyna gra z myślą o kimś, że dla kogoś zawiązała na ciemnej swej szyi biały szalik i że mimo to jest nieładna, gra źle i nadaremnie, że nikt przez śnieg ten do niej nie przyjdzie.”21 – Mania poślubiła później Jana Koprowskiego z majątku Lipiny, prezesa Związku Ogrodnictwa i Kwiaciarzy w Warszawie.22 Zmarła przy narodzinach trzeciego dziecka.23

Witold był absolwentem gimnazjum w Mitawie.24 Przez kilka lat pracował w banku w Kaliszu. Zmarł na tyfus.25 Z. Nałkowska zapisała: „Wiadomość o śmierci Witolda Woyciechowskiego, dotąd ukrywana przede mną. Jego postać od głębin dzieciństwa związana z Górkami. Ostatnie widzenie zeszłego lata, spacer właśnie na cmentarz. Tyle wspólnych zabaw, jeszcze gra w Indian i strzelanie z łuków.26

Nałkowska w „Dziennikach” opisała także jedno lato 1900 r. spędzone w towarzystwie Witolda. Łączyły ich młodzieńcze gwałtowne uczucia:

Dzisiaj przyszedł do nas Witold Woyciechowski. Przed pięcioma laty, jak tylko tu przyjechaliśmy, istniała między nami bardzo gorąca przyjaźń – łączyły nas różne tragiczne przygody podczas żeglugi na improwizowanych tratwach po sadzawce. Razem strzelaliśmy z łuków, chodziliśmy do lasu etc. Później znienawidziłam go, bo się zupełnie zmieniłam, a i on też się zrobił nieznośny, zarozumiały. Ten ostatni rok przebył w Kurlandii w Mitawie w gimanzjum, ponieważ w warszawskim gimnazjum pozostał w tej samej klasie – i znów uległ metamorfozie na awantaż. Stosunek nasz stał się w części podobnym do dawnego – zresztą mówimy sobie po imieniu, bo on jest prawie moim rówieśnikiem, trochę zaledwie starszy. […] Uczułam w nim budzącego się mężczyznę, w tym wyrostku – strasznie wysokim i cienkim, w zniszczonej gimnazjalnej czapce i brudnej bluzie, o nogach długich jak patyki, beznadziejnie ginących w olbrzymich butach.
(Górki, 27 VI 1900) 27

W niedzielę byliśmy u Woyciechowskich. […] Witold robi się coraz przystojniejszy. Ma rozkoszną czuprynę, […] nadzwyczajnie gęstą i formującą nad czołem czub, jak u koguta. Ma ładne, czarne oczy – tego wieczoru błyszczały mu jak brylanty, z tak wybitnym akcentem dzikości, że po raz pierwszy byłam niezadowolona z mych błękitnych.
(Górki, 25 VII 1900)28

Owdowiały H. K. Woyciechowski wkrótce zawarł małżeństwo z Wiktorią z domu Bożeniec-Jałowiecką.29 Z trójki dzieci z tego związku30 wieku dorosłego dożyła jedynie najmłodsza córka, Wacława.31 Wacława uczyła się w Warszawie, ukończyła pensję Jadwigi Kowalczykówny, uczęszczała do szkoły muzycznej Lucjana Marczewskiego, pobierała lekcje fortepianu u znanej pianistki Katarzyny Jaczynowskiej. Uzyskała też dyplom Wyższych Kursów dla Kobiet Jana Miłkowskiego.32

W Wołominie

18 lutego 1894 r. H. K. Woyciechowski zakupił od Emilii z Bürtümpfelów Ehestädtowej33 dobra wołomińskie za sumę 29 500 rubli.34 Zamieszkał z rodziną w „odległym o jakieś tysiąc kroków od stacji, obszernym, parterowym dworze wołomińskim, typowym dworze wiejskim polskim, krytym gontem, z zielonymi okiennicami w oknach, z wielką, drewnianą werandą na podmurowaniu, do której prowadziły szerokie, oszklone drzwi z salonu, a z której po paru schodkach schodziło się do ogrodu.”35

Nowo nabyty majątek podzielił na dzielnice,36 sporządził plan ulic, nadając im nazwy. Powstały wówczas ulice istniejące do dzisiaj: m. in. Lipińska, Mariańska, Miła, Polna.37 Dwa i pół roku później rozpoczął parcelację ziemi i sprzedaż działek pod budowę domów.

W 1898 r. H. K. Woyciechowski wraz z Wiktorem Herteux,38 przemysłowcem polskim pochodzenia francuskiego, założył cegielnię.39 Wkrótce jednak zaniechali wyrobu cegieł, ponieważ glina w Wołominie okazała się niezdatna do eksploatacji i Woyciechowski przeznaczył te tereny pod parcelację.

W 1908 r. był głównym inicjatorem założenia Ochotniczej Straży Pożarnej i został wybrany pierwszym jej honorowym prezesem. W „Jednodniówce” wydanej przez Obywatelski Komitet uczczenia Obchodu 30-lecia OSP w Wołominie czytamy: „Nieżyjący już dziś prezes H. Woyciechowski, będący stale wielkim miłośnikiem Straży i uznający konieczność wyposażenia jej tak, by mogła egzystować wiecznie i rozwijać się w rozbudowującym się mieście ofiarował na własność Straży plac. Plac ten jest do dziś ostoją i źródłem utrzymania się straży, za co pamięć o ofiarodawcy wiecznie będzie trwać tak w gronie strażaków jak i obywateli miasta i przekazywana z pokolenia na pokolenie.” 40 Mowa tu o położonym w centrum Wołomina Placu Górnośląskim, na którym strażacy założyli targowisko. Dzięki wpływom z opłat targowych szybko mogli zakupić niezbędny sprzęt gaśniczy, wyekwipowali też drużynę w mundury, hełmy, pasy i topory. W 1925 r. zbudowali na Placu Górnośląskim pierwszą wspinalnię ćwiczebną. Wsparcie materialne otrzymywane od H. Woyciechowskiego i innych donatorów pozwoliło strażakom zorganizować własną orkiestrę i ufundować piękny sztandar ze św. Florianem – „pod skrzydłami którego za czasów zaborczych, w jedynej organizacji strażackiej skupiali się wszyscy, którzy pragnęli myśleć i mówić wspólnym językiem ojczystym”. Na placu postawili drewnianą remizę – kinoteatr „Adria”. Dochody z prowadzonej w niej działalności kulturalnej, m. in. z wystawianych amatorskich spektakli teatralnych, odpustowych zabaw, loterii fantowych i seansów filmowych, gromadzili na budowę murowanej strażnicy.

Zaledwie kilka dni po wybuchu I wojny światowej z inicjatywy miejscowych działaczy społecznych w Wołominie rozpoczął pracę Komitet Obywatelski pod przewodnictwem H. K. Woyciechowskiego.41 W piśmie Komitetu z 10 sierpnia 1914 r. czytamy:

Działalność Komitetu obejmuje wyłącznie Wołomin i dzieli się na następujące sekcje: a) żywnościową; b) pośrednictwa pracy; c) opieki nad rodzinami rezerwistów; d) bezpieczeństwa; e) zdrowotnościową. Sekcja żywnościowa – przez cały czas działalności pracuje w kierunku przyjęcia ofiar rzeczowych i rozdawania ich osobom zaopatrzonym w odpowiednie imienne książeczki, wydane przez komitet wpisujący ilość wydanych każdorazowo ofiar. Sekcja pośrednictwa pracy – zbiera informacje o pozbawionych pracy i w miarę zapotrzebowań wysyła do okolicznych wsi i majątków (zapotrzebowań bardzo mało). Sekcja opieki nad rodzinami rezerwistów – zestawiwszy szczegółowe listy rodzin rezerwistów z wyszczególnieniem ilości, wieku dzieci i materialnego stanu każdej rodziny w dalszym ciągu śledzi nad zmianami jakie zajść mogą tak w składzie osobowym, jako też i bytowym tudzież rodzinnym. Sekcja Bezpieczeństwa – wyznacza dyżury nocne, w których udział zgłosili miejscowi obywatele. Sekcja zdrowotnościowa – czuwa nad dobrocią produktów spożywczych, sanitarnym stanem osady, bezpłatnie udziela rodzinom rezerwistów porad lekarskich i lekarstw. 42

Kiedy Niemcy wkroczyli do Wołomina, zlikwidowali Komitet Obywatelski, a na jego miejsce 22 maja 1916 r. powołali Radę Miejscową Opiekuńczą,43 z H. K. Woyciechowskim jako wiceprezesem. Rada zajmowała się przede wszystkim opieką nad dziećmi, prowadziła cztery ochronki, w których opiekę i naukę znalazło 247 dzieci.44

Po pierwszych w niepodległej Polsce wyborach samorządowych, 21 grudnia 1919 r. o godz. 4-tej po południu, w Wołominie zebrała się nowo wybrana Rada Miejska. 71-letniego H. K. Woyciechowskiego wybrano na wiceburmistrza miasta. 45

W grudniu 1929 r. Henryk Konstanty Woyciechowski został honorowym obywatelem Wołomina.46 Zachował się wręczony mu wówczas oryginalny dyplom, wykonany na kremowym kartonie, ozdobiony rysunkami: orła w koronie z krzyżem i herbem Wojciechowskich – Jelita oraz stylizowanymi błękitnymi motywami kwiatowymi. Na pomarańczowym tle czarnym i złotym tuszem wypisany jest adres: „Rada Miasta Wołomin na posiedzeniu dnia 14 grudnia 1929 roku postanowiła jednogłośnie w uznaniu położonych zasług na niwie społecznej oraz przyczynienia się w wielkiej mierze do rozwoju miasta nadać panu Henrykowi Wojciechowskiemu obywatelstwo honorowe tegoż miasta.” Obok pieczęci Magistratu Miasta Wołomina znajdują się podpisy: p.o. burmistrza Kazimierza Majerskiego i ławników miejskich, m. in. Antoniego Bartoszewskiego oraz Szymona Donde.47

U schyłku życia H. K. Woyciechowski dużo spacerował po rozległej „dawnej swojej dziedzinie”. Widywano go często w towarzystwie Jana Lange,48 jak szli, żywo dyskutując, przez pola – „głębokie, grząskie, dojrzałe” albo miedzą – „wąską, wysoką – jak pomost nad przepaściami”, pośród torfowisk, „wśród rzadkich lasów sosnowych”. Zachodził też na Górki, skąd ponad rozrosłymi drzewami sadu, który rósł obok domu Nałkowskich, mógł zobaczyć jeszcze tu i ówdzie „jasnozielone trójkąty łąki”, zalane słońcem. Pod lasem w dali stały kopki siana, a bliżej gdzie „zieleń jest dziwnie równa i gładka”, pasące się krowy. – „Przyszedł i dziś naturalnie osiemdziesięcioletni już pan Woyciechowski, – pisze Z. Nałkowska w „Dziennikach” – bardzo niemądry i nudny, powtarzający niezmiennie swoje prawdy o postępie świata i związku paneuropejskim – ale w jakiś sposób jednak sympatyczny, wiążący z dzieciństwem, z pamięcią ojca.” (Górki, 15 VII 1931)49

Henryk Konstanty Woyciechowski - pogrzeb

Henryk Konstanty Woyciechowski – pogrzeb

H. K. Woyciechowski zmarł w Wołominie 13 czerwca 1934 r. o godz. 5-tej rano, w wieku 83 lat.50 Pogrzeb odbył się dzień później, 14 czerwca, i był bardzo uroczysty i tłumny. Po nabożeństwie żałobnym odprawionym o godz. 11-tej przez księdza kanonika Leona Jackowskiego w kościele w Wołominie, trumnę z ciałem przewieziono na wozie zaprzężonym w konie przez miasto na cmentarz parafialny pw. Świętej Trójcy w Kobyłce. W upalny letni dzień w uroczystym kondukcie pogrzebowym szli strażacy i mieszkańcy Wołomina. Pochód na chwilę zatrzymał się przy strażnicy na Placu Górnośląskim.51 Grób Henryka Konstantego Woyciechowskiego – kamienny krzyż z popiersiem Chrystusa Bolejącego – znajduje się w kwaterze „B” kobyłkowskiego cmentarza.52

Po śmierci dziedzica w majątku ziemskim gospodarowała jego córka Wacława.53 We dworze mieszkała owdowiała Wiktoria Woyciechowska, mająca wtedy już ponad 70 lat. Z zakonu pisała czasem do nich ciotka Anna: „Kochana Waciu! Obiecałaś przyjechać i opowiedzieć mnie szczegóły o ś.p. Bolci, czekałam, ale za parę dni są Twoje imieniny, więc zasyłam Ci życzenia zdrowia duszy i ciała i wszelkiej pomyślności. Artretyzm bardzo mi dokucza, a najwięcej ręce mnie tak bolą, że ledwie piszę. Ściskam Cię serdecznie i pamiętaj o Twej ciotce Annie Woyciechowskiej. Mamusi Twej uszanowanie i pozdrowienia.”54

Wołomiński dwór przetrwał prawie całą II wojnę światową, wiele razy był schronieniem, m. in. dla pań Nałkowskich. W drodze powrotnej z tułaczki wrześniowej w 1939 r. do Warszawy Z. Nałkowska zatrzymała się w Wołominie, gdzie przebywały jej matka i siostra: „Dwór stoi cały i matka żyje. […] Przeżyły tutaj z Hanią w tym życzliwym domu ciężkie chwile, naloty, bomby, ucieczki do schronu i na fermę, i dalej. Z jednej strony wieś wołomińska jest spalona, z drugiej strony, tuż za rozparcelowanym i częściowo zabudowanym ogrodem, parę domów miasteczka zburzonych przez bomby.„(Wołomin, 5 X 1939)55

We wrześniu 1941 r., podczas nocy spędzonej w Wołominie, w oczekiwaniu na pociąg do Warszawy, Z. Nałkowska wspomina: „Te znane od dzieciństwa miejsca, myśl o samych umarłych. Stary, pamiętający Mickiewicza, i „młody” Woyciechowski, „ciocia” Bolcia, Mania, Witold, Niutek – wszystko umarli. […] W krótkich widzeniach z przeszłości oglądam siebie nagle siedzącą w otoczeniu samych umarłych.” (Warszawa, 4 IX 1941)56

Dzisiaj z dawnego folwarku Woyciechowskich pozostały tylko wielkie stare dęby na ul. Powstańców i fragment alei lipowej koło budynku Starostwa powiatowego. Po podpaleniu dworu przez Rosjan w 1944 r., Wacława i Wiktoria Woyciechowskie przeniosły się na ul. Brzozową 12, zabierając z sobą resztki ocalałego dobytku i dębową mozaikową posadzkę.57

Przypisy:

  1. H. K. Woyciechowski urodził się w Rącznej, w powiecie krakowskim, 3 km na zachód od Krakowa.
  2. Aleksander Hermenegild Woyciechowski (13 kwietnia 1815 – 17 listopada 1903) zmarł w wieku 88 lat, jest pochowany na cmentarzu parafialym pw. Świętej Trójcy w Kobyłce.
  3. Z. Nałkowska, Mój ojciec, Warszawa 1953, s. 48.
  4. Józef Tomasz Sawiczewski (1762-1825) urodził się w Zarzeczu koło Jarosławia, gdzie jego ojciec był dzierżawcą majątku. Studiował w Krakowie, najpierw nauki przyrodnicze w Szkole Głównej Koronnej, a następnie farmację. Był właścicielem dwóch krakowskich aptek: „Pod Słońcem” w Rynku Głównym oraz „ad Salvatorem” na Stradomiu. Nominację na profesora otrzymał w 1811 r. Wykładał farmację, materię medyczną, toksykologię, chemię stosowaną, naukę o środkach spożywczych, higienę i naukę o wodach mineralnych. Zajmował się również technologią chemiczną, pierwszy rozpoczął w Krakowie na szerszą skalę produkcję cukru z krochmalu. Jest uważany za pioniera przemysłu farmaceutycznego, pierwszy w Polsce produkował węglan amonu i siarczan chininy. Był członkiem Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, Towarzystwa Dobroczynności oraz loży wolnomularskiej „Przesąd Zwyciężony”. Napisał m. in. „Historię farmacji” (1825).Był trzykrotnie żonaty i miał 12 dzieci. Pierwsza żona Katarzyna z Kompertowiczów urodziła mu trzech synów: Juliana Józefa, Floriana i Władysława Józefa. Z Teresą z Gorączkiewiczów 1 v. Mirecką miał trzech synów: Adama, Jędrzeja (zm. 1813) i Zygmunta. Z małżeństwa Anielą z Garyckich urodzili się synowie: Ignacy Aleksy, Konstanty, Józef, Władysław oraz dwie córki: Bolesława (później matka H. K. Woyciechowskiego) i Maria. PSB, t. 35 z. 3, s. 354-356.
  5. Julian Józef (1795-1854) – profesor policji lekarskiej, historii medycyny i weterynarii Uniwersytetu Jagiellońskiego, notoryczny spiskowiec, został usunięty z uczelni z powodów politycznych w 1833 r. Florian (1797-1876) – profesor farmacji i chemii na Uniwersytecie Jagiellońskim, postać z rodziny najbardziej znana, literatura na temat jego osiągnięć naukowych i dydaktycznych jest dość obfita. Ignacy Aleksy (1801-1871) -prawnik, żołnierz powstania listopadowego, wzięty do niewoli służył przez ponad 30 lat na Kaukazie jako kapitan artylerii, po wzięciu dymisji osiadł w Sławkowie. Konstanty (1819-1870) ? pseud. „Bój”, członek Stowarzyszenia Ludu Polskiego, Powszechnej Konfederacji Narodu Polskiego, wraz z Gustawem Ehrenbergiem współzałożyciel warszawskiej tajnej organizacji „Świętokrzyżowców”, od 1838 r., przez 20 lat przebywał na Syberii. Dzieje Konstantego – od wyroku śmierci, zamienionego na bezterminową katorgę, poprzez dzielne znoszenie losu, pracę nad jego poprawą po złagodzeniu kary, inicjatywę w prowadzeniu przedsięwzięć handlowych i przemysłowych („kontrolował” handel herbatą Rosji z Chinami, założył wytwórnię oleju z orzeszków cedrowych, a także mydła nie produkowanego dotychczas na Syberii), aż do zakupu na własność jednej z syberyjskich kopalni złota – mogą być przykładem, jak w najgorszych nawet warunkach, człowiek nie upadający na duchu, może osiągnąć sukces. Informacje o rodzinie Sawiczewskich zawdzięczam panu Andrzejowi Sawiczewskiemu. O wymienionych powyżej i innych mężczyznach z rodu Sawiczewskich nieco więcej danych podaje PSB, t. 35 z. 3, s. 359-360.
  6. Bolesława Sawiczewska wyszła za mąż za Aleksandra Woyciechowskiego około 1850 r.
  7. List generałowej Zofii Berskiej-Bontemps, córki gen. Franciszka Berskiego do Stefanii Sawiczewskiej, córki Floriana i Franciszki z Librowskiech. Warszawa [?], przed kwietniem 1850 r. Wszystkie cytowane listy udostępnił Andrzej Sawiczewski.
  8. List Floriana i Franciszki Sawiczewskich do syna Bolesława. Kraków, 28 września 1855 r.
  9. List Anny z Librowskich Zienkowiczowej (siostry Franciszki Florianowej Sawiczewskiej) i Leona Zienkowicza, pisarza i publicysty, działacza emigracyjnego do Bolesława Sawiczewskiego, syna Floriana i Franciszki. Paryż, 7 sierpnia 1856 r. Dobieccy herbu Osoria mieli majątki w Radomskiem i Kieleckiem.
  10. Wieś Tomczyce koło nad rzeką Pilicą w 2 poł. XIX w. należała do rodziny Fredro Bonieckich herbu Bończa.
  11. W listach rodzinnych pojawia się jeszcze syn [?] Jan. W „Dziennikach” Z. Nałkowskiej nie ma o nim żadnej informacji.
  12. List rodziny Woyciechowskich do Marii Bronisławy Sawiczewskiej. Tomczyce [?], po 1886 r.
  13. Anna Woyciechowska (1861-1942) była tzw. świecką zakonnicą. „Sercanki niehabitowe”, jak popularnie jest nazywane Niehabitowe Zgromadzenie Zakonne Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny, powstało 8 grudnia 1885 r. z inicjatywy bł. O. Honorata Koźmińskiego, kapucyna, przy współudziale S. Pauli Maleckiej. Zakonnice zakładały i prowadziły placówki opiekuńczo-wychowawcze: żłobki i przedszkola, szkoły i internaty dla najuboższych dzieci, przytułki dla sierot i uczyły religii. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899-1905, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1975, s. 106; www.sercanki.zakon.opoka.pl
  14. Bolesława Woyciechowska (1859 – 1937), urodziła się w Woli Łokotowskiej, w powiecie piotrkowskim. W Krakowie, gdzie uczęszczała na pensję, a potem do seminarium nauczycielskiego, poznała Annę Šafranek, przyszłą żonę Wacława Nałkowskiego. Zmarła 12 maja 1937 r. w wieku 78 lat. Jest pochowana na kobyłkowskim cmentarzu (kwatera B). Z. Nałkowska, op. cit., s. 103, 106; Ks. K. Konowrocki, M. Balicka, Cmentarz parafii Świętej Trójcy w Kobyłce, Paprotnia 2003, s. 22.
  15. Gimnazjum św. Anny (znane również jako Kolegium Nowodworskiego) w Krakowie jest najstarszą w Polsce szkołą publiczną o charkterze świeckim. Obecnie nosi nazwę I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego.
  16. Z. Nałkowska, op. cit., s. 103. Wyższa Szkoła Przemysłowa (wcześniej Instytut Techniczny, C. K. Instytut Techniczno-Przemysłowy, C. K. Akademia Przemysłowo-Techniczna) powstała w 1829 r. dzięki fundacji Szczepana Humberta. Szkoła była pionierem wiedzy technicznej na ziemiach polskich. Obejmowała całość nauk technicznych (wydziały budownictwa, mechaniki i chemii) oraz naukę malarstwa i rzeźby.
  17. List rodziny Woyciechowskich do Marii Bronisławy Sawiczewskiej. Tomczyce [?], po 1886 r.
  18. Zachowany nekrolog podaje: „Ś.P. Zofja Wojciechowska córka w Bogu spoczywającego Hektora Przybory i żyjącej Wiktorji z Kieniewiczów, Obywateli Guberni Mińskiej, po długich cierpieniach przeniosła się do wieczności opatrzona Św. Sakramentami, przeżywszy lat 28. Pozostały Mąż z Matką, Siostrą i Dziećmi, zaprasza Krewnych, Przyjaciół i Znajomych na żałobne nabożeństwo w sobotę 5-go lutego r.b. o godzinie 10-ej rano w kościele św. Barbary na Koszykach i na wyprowadzenie zwłok z tegoż kościoła w Niedzielę o godzinie 4-tej po południu na cmentarz Powązkowski.” Było to w lutym 1886 r. Nekrolog w zbiorach Andrzeja Sawiczewskiego.
  19. Z. Nałkowska, op. cit., s. 106.
  20. Aniela Hoene-Przesmycka założyła pensję w 1886 r. przy ul. Mazowieckiej 4 w Warszawie. Wykładał tam m. in. Wacław Nałkowski.
  21. Z. Nałkowska, op. cit., s. 105-106, 252, 403.
  22. W latach 80. XIX w. rodzina Koprowskich nabyła majątek (około 25 ha) na terenie dóbr Lipiny i Lipinki, w gminie Ręczaje w powiecie radzymińskim. Z tych dóbr wydzielono grunty pod nazwą hipoteczną „Kolonia Gródek” włączone później do miasta Wołomin. Właścicielem poprzednim części dóbr kupionych przez Koprowskich był Zdzisław hrabia Zamoyski. Senior rodu Koprowskich, Dionizy, ożeniony z Barbarą Wasilewską, pochodził z Wołynia. Ich syn – Jan (ur. w Grodnie – zm. 1920 w Warszawie) poślubił Marię z Szymanowskich i miał z nią czworo dzieci: Jana (męża Marii Woyciechowskiej) i Mariana, którzy byli ogrodnikami, Stanisławę (po mężu Franciszkową Ciechomską) – także ogrodniczkę i Barbarę (żonę Adama Lacha Szymańskiego, literata i księgarza). Byli oni pierwszymi właścicielami „Kolonii Gródek. Relacje Andrzeja Ciechomskiego, wnuka Stanisławy oraz Andrzeja Koprowskiego, wnuka Mariana.
  23. Maria Woyciechowska (1879 ? 1915) została pochowana we wspólnym grobie z ciocią Bolesławą Woyciechowską. Na cmentarzu w Kobyłce znajduje się nagrobek z czerwonego piaskowca, napis na nim głosi: „Śp. Marja z Woyciechowskich Koprowska, żyła lat 36, zm. dn. 10 listopada 1915 r.”. Z. Nałkowska, op. cit., s. 106; Ks. K. Konowrocki, M. Balicka, op. cit., s. 21.
  24. Gimnazjum („Academia Petrina”) w Mitawie w Kurlandii (obecnie Łotwa) zostało utworzone z inicjatywy Piotra Birona w 1772 r. Po włączeniu Kurlandii do Rosji w 1795 r. car Paweł I przekształcił szkołę w uniwersytet, jednak później Aleksander I obniżył jej rangę do gimnazjum oświeconego – „Gimnazjum Illustre”. Od 1838 r. szkoła była głównym gimnazjum guberni kurlandzkiej. Po likwidacji podobnych placówek na ziemiach zabranych Rzeczypospolitej przez Rosję, Mitawa była jedną z głównych placówek, w którek kształcili się polscy i litewscy gimnazjaliści z terenów byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wikipedia, wolna encyklopedia.
  25. Witold Woyciechowski (1882 ? listopad 1909) zmarł mając zaledwie 27 lat. Z. Nałkowska, op. cit., s. 103.
  26. Z. Nałkowska, Dzienniki 1909-1917, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1976, s. 147.
  27. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899-1905, s. 102.
  28. Tamże, s. 120-121.
  29. Wiktoria Aleksandra Agnieszka Bożeniec-Jałowiecka (1861-1955) była córką Aleksandra i Agnieszki, urodziła się na dalekiej Syberii, w Kirowie, położonym nad rzeką Wiatką, dopływem Wołgi, około 1000 km na północny wschód od Moskwy. Niegdyś Wiatka była „celem podróży” dla tysięcy polskich zesłańców. Rok urodzenia Wiktorii Woyciechowskiej – 1861 jest podany w „Dziennikach” Z. Nałkowskiej, natomiast w akcie zgonu znajdującym się w USC w Wołominie podano datę 24 stycznia 1859 r. Jest pochowana na cmentarzu parafialnym w Kobyłce.
  30. Dwóch synów Henryka Konstantego i Wiktorii: Stefan i Henryk („Niutek”) zmarło w dzieciństwie. Stefan umarł jako 3-letnie dziecko, a Henryk (25.06.1891/2-16.09.1904/5), prawdopodobnie na szkarlatynę, której epidemia panowała wtedy wśród dzieci w Wołominie. Henryk jest pochowany w grobie rodzinnym w Kobyłce. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899-1905, s. 103; Relacja Krystyny Kwapiszewskiej.
  31. Otrzymała imię na cześć Wacława Nałkowskiego.
  32. Prywatna szkoła dla dziewcząt Jadwigi Kowalczykówny i Jadwigi Jawurkówny mieściła się przy ul. Wiejskiej 5. Na Kursy pedagogiczne Miłkowskiego Wacława chodziła razem z Hanną Nałkowską. Słuchały tam wykładów m. in. prof. Władysława Tatarkiewicza. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899-1905, s. 147.
  33. Małżonkowie Emilia z domu Bürtümpfel i Albert Ehestädtowie byli poprzednimi właścicielami dworu i majątku w Wołominie. Albert Ehestädt był Niemcem, w Wołominie zajmował się ogrodnictwem. W Warszawie miał piekarnię i wytwórnię pierników. Zajęty interesami w stolicy, dzierżawił wołomiński majątek swojemu zięciowi Gustawowi Granzowowi. Bürtümpfelowie posiadali w Warszawie przy ul. Senatorskiej 10 (nr hipoteczny 460) Fabrykę Guzików Metalowych, Herbowych i Wojskowych „Fryderyk Bürtümpfel i Syn”. Fabryka działała w latach 1832-1869. F. Bürtümpfel był brązownikiem, starszym Cechu Brązowników i Mosiężników.
  34. Data nabycia majątku została ustalona na podstawie zapisu w Księdze Wieczystej Dóbr Ziemskich Wołumin i Krępe, T. 1, s. 13. Dotychczas podawana data – 20 marca 1896 r. – jest błędna (!) i dotyczy jedynie późniejszego wydzielenia Henrykowa oraz Wiktoryna z dóbr Wołomin oraz założenia dla tych dzielnic odrębnej księgi wieczystej.
  35. Opis dworu zamieścił w swoim pamiętniku zatytułowanym „Dom rodzicielski” Ferdynand Józef Hoesick (1867-1941) literat, historyk literatury, księgarz i wydawca, syn Ferdynanda Wilhelma (1835-1900), znanego warszawskiego księgarza i wydawcy. Hoesick jako dziecko przyjeżdżał z rodzicami do Wołomina do Granzowów na letnie wakacje (w 1879, 1880, 1882, 1885 r.). Jego matka Maria Matylda Hoesickowa (1848-1889) była siostrą Gustawa Granzowa. F. Hoesick, Powieść mojego życia. Dom rodzicielski, t. 1, Wrocław, Kraków, 1959, s. 252-263, 340-342.
  36. W zbiorach MZiWN znajdują się dwa plany Wołomina z początku XX w.: plan z 1911 r. z legendą w języku rosyjskim oraz „Plan dóbr Wołomin – Krempe powiatu Radzymińskiego z wykazaniem oddzielnych hipotek.”, wykonany w 1929 r. przez mierniczego przysięgłego kl. II – Józefa Pokrzywnickiego na podstawie „planu sporządzonego w r. 1911 przez geometrę kl. 2-ej Grochowickiego”. Plan ten obejmuje następujące dzielnice Wołomina (z naniesionymi nazwami już istniejących ulic): „Wołomin – Dwór”, „Wołomin – Krempe”, „Wiktoryn”, „Wołomin Las”, „Zosin”, „Cegielnię Wołomin”, „Nowy Henryków”, „Górki” oraz leżące pośrodku – „Grunty wsi Wołomin”. Razem: 502 morgi i 59 prętów [1 morga = 300 prętów kw. = 0,5 ha]. Na północy rozciągają się – „Grunty Kolei Żelaznej”, na wschodzie – „Grunty włościan wsi Lipiny”, na zachodzie – „Osada Sosnówka”. Niektóre dzielnice otrzymały nazwy na cześć członków rodziny H. K. Woyciechowskiego: Zosin (od imienia Zofii, pierwszej żony), Henryków (na pamiątkę Henryka, zmarłego najmłodszego syna), Wiktoryn (na cześć Wiktorii, drugiej żony).
  37. J. Stryjek, Rozwój przestrzenny Wołomina (w:) Rocznik Wołomiński t. 2, s. 11-12.
  38. Prof. Hanna Kirchner w przypisach do „Dzienników” Z. Nałkowskiej przytacza fragment felietonu Jerzego Kasprzyckiego, który pisał: „W roku 1883 przemysłowiec polski pochodzenia francuskiego,Wiktor Herteux, kupił tę niedawno zbudowaną willę od Stefana Norblina, z którym wspólnie prowadził znane przedsiębiorstwo architektoniczno-kamieniarskie. Właśnie tu, na Srebrnej ? warsztaty sąsiadowały z willą [stojącą do dziś pod nrem 12] – wykonano z granitu śląskiego kosztem 24 tysięcy rubli nową kolumnę Zygmunta na miejsce bardzo już zwietrzałego, sidemnastowicznego oryginału z marmuru chęcińskiego.”
    W „Dziennikach” Z. Nałkowskiej znajduje się także reprodukcja zdjęcia wykonanego przez W. Herteux w sierpniu 1900 r. podczas pikniku dziecięcego w ogrodzie Woyciechowskich: „Było olbrzymie zebranie dzieciarni z całej okolicy, rodzaj wieczoru pożegnalnego. […] Siedzieliśmy przy dwóch stołach pod kasztanem, przed dworem, przy podwieczorku.” Jest to jedna z nielicznych zachowanych fotografii, na której widać fragment wołomińskiego dworu.
    W. Herteux miał pięć córek, najstarsza z nich – Halina wyszła za mąż za Jana Koprowskiego, wdowca po Marii Woyciechowskiej. Z relacji Andrzeja Koprowskiego wynika jednak, że po śmierci Marii Jan ożenił się powtórnie z Ireną Kacicką. Z. Nałkowska w „Dziennikach” raz wspomina o tych Kacickich: „W lesie byli rodzice Kacickich” (Górki, 27 VIII 1900), tzn. o Marii i Hipolicie Kacickich, rodzicach pięciu córek: Ireny, Jadwigi (Haliny), Zofii, Wandy i Bogumiły. Z. Nałkowska, Dzienniki 1899-1905, s. 96/97, 141-142, 145-147.
  39. Cegielnia nazywała się „Dyonizy” i znajdowała się na terenie obecnego WKS „Huragan”. J. Stryjek, Kalendarium Wołomina do 1939 r., Wołomin 2004, s. 10.
  40. Jednodniówka z okazji 30-letniego Jubileuszu Stowarzyszenia Straży Pożarnej w Wołominie, Wołomin 1938, s. 14.
  41. W zarządzie Komitetu oprócz H. K. Woyciechowskiego zasiadali: Mieczysław Czajkowski (wiceprezes), Jan Malinowski (sekretarz) i Wincenty Kowalski (kasjer). W zebraniach Komitetu uczestniczyła także Z. Nałkowska, która 23 sierpnia 1914 r. zapisała: „Nie mogłam być dziś na zebraniu Komitetu Obywatelskiego – i żałuję. Sprowadzono cały zastęp nowych osób i odrzucono w głosowaniu udział stowarzyszenia żydowskiego w działalności Komitetu.” J. Stryjek, Kalendarium Wołomina do 1939 r., s. 12; Z. Nałkowska, Dzienniki 1909-1917, s. 343.
  42. J. Stryjek, Kalendarium Wołomina do 1939 r., s. 12.
  43. Radzie Miejskiej Opiekuńczej przewodził ks. proboszcz Antoni Zagańczyk, w skład Rady weszli: Wincenty Kowalski i Józef Szulborski (członkowie Zarządu), Paweł Cytowski, dr Stanisław Czaplicki, Wacław Kwapiszewski, Bronisław Pawęczkowski (członkowie Rady).
  44. J. Stryjek, Rozwój przestrzenny Wołomina, s. 12-13.
  45. W skład tej pierwszej rady weszli: burmistrz Józefa Lewański, Franciszek Mioduchowski, Feliks Koprowicz, Szymon Donde, Mieczysław Czajkowski, Hersz Radzymiński, Jakób Sygałow, Nisen Wagman, Aleksander Burakowski, Abram Mandelberg, Srul Tejblum, dr Stanisław Czaplicki, Bronisław Rojewski, Dawid Goldsztejn, Juljan Garbolewski, Szmul Płatkowski, Jan Rekliński, Antoni Gogut, Tomasz Michalski, Josek Cukiert, Józef Strzałkowski, Jan Rebandel, Josek Laskowski, Franciszek Leśniewski, Aleksander Piekarski. Kadencja Rady trwała do 1926 r.
  46. Udokumentowane są ponadto dwa inne akty nadania Honorowego Obywatelstwa Wołomina w niepodległej Polsce. 14 kwietnia 1926 r. na posiedzeniu Rady Miejskiej m. Wołomina podjęto uchwałę o nadaniu tytułu Honorowego Obywatela miasta Wołomina pierwszemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu. Jednak „wyciąg z protokułu posiedzenia Rady” z wyrażoną prośbą o przyjęcie przez pierwszego Marszałka Polski tego tytułu, burmistrz m. Wołomina skierował do Pana Starosty w Radzyminie dopiero 3 listopada 1928 r. W czerwcu 1931 r. delegacja Miasta Wołomina udała się do Warszawy i wręczyła dyplom Honorowego Obywatela Wołomina Władysławowi Korsakowi (1890-1949), pierwszemu staroście Powiatu Radzymińskiego.
  47. Dyplom w zbiorach MZiWN.
  48. W 1905 r. Jan Lange kupił od H. K. Woyciechowskiego 1 ha ziemi, wydzielony z folwarku Krempe, pod budowę domu, który został postawiony z cegły pochodzącej z cegielni „Dyonizy”. Znajomość nawiązana przy okazji kupna ziemi przerodziła się w przyjaźń. H. Woyciechowski i jego córka Wacława często byli gośćmi w domu Bronisławy i Jana Langów. Natomiast w wołomińskim dworze Langowie widywali Zofię Nałkowską. Syn Langów – Stanisław (1898-1960) pełnił funkcję wiceburmistrza w Zarządzie Miasta Wołomin w latach 1929-1932. Relacja Piotra Lange, wnuka Jana.
  49. Z. Nałkowska, Dzienniki 1930-1939, cz. 2, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1988, s. 281-282. Ruch Paneuropejski, ruch na rzecz zjednoczenia Europy, stworzył w 1923 r. Austriak, hrabia Richard Nicolas Coudenhove-Kalergi. Program i cele ruchu opisał w książce „Paneuropa”, podając jako wzór dla przyszłych wspólnot m. in. Stany Zjednoczone. Kilka lat później także francuski minister spraw zagranicznych A. Briand, popierający dążenia zjednoczeniowe państw europejskich, zaproponował z trybuny Ligi Narodów połączenie krajów europejskich „więzami federacyjnymi”. Około 1930 r. Ruch Paneuropejski zaczął tracić swoje znaczenie i wpływy.
  50. „Wykaz wypadków śmierci przeznaczony dla Urzędu Skarbowego w Radzyminie za I i II kwartał 1934 roku?. Broszura w zbiorach MZiWN. Zgon zgłosili strażak Teofil Grzesiak i Władysław Bienias, którzy podali omyłkowo, że H. K. Woyciechowski urodził się w Ręcznej.
  51. W zbiorach Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie zachowały się fotografie z pogrzebu.
  52. Konowrocki, M. Balicka, op. cit., s. 20.
  53. Z. Nałkowska, Dzienniki 1939-1944, oprac., wstęp i komentarz H. Kirchner, Warszawa 1996, s. 31.
  54. Karta pocztowa Anny Woyciechowskiej „Do Wacławy Mossakowskiej w Wołominie (dwór) – Województwo Warszawskie – Wołomin – stacja drogi żelaznej – Warszawa – Wilno”. Nowe Miasto nad Pilicą w Ziemi Piotrkowskiej, 24 września 1937 r. W zbiorach MZiWN.
  55. Z. Nałkowska, Dzienniki 1939-1944, s. 123-124.
  56. Tamże, s. 314. Ta serdeczna przyjaźń jaka łączyła dzieci H. K. Woyciechowskiego z córkami W. Nałkowskiego została zachwiana już po śmierci ich ojców, kiedy panie Nałkowskie postanowiły sprzedać „Dom nad Łąkami”: „W związku ze sprzedażą Górek (co za smutek!) wynikła beze mnie powzięta decyzja (i złożona w tym sensie obietnica) umieszczenia całej ruchomej gotówki (12000 tysięcy złotych, gdy jeszcze sześć ich pozostaje na hipotece) na rozparcelowanym niemal doszczętnie majątku Woyciechowskich, owym pełnym urazów, kompleksów i melancholii Wołominie dzieciństwa. Szwagier objaśnił mi to w ten sposób, że on „ma zaufanie do pani Mossakowskiej” (Waci z Woyciechowskich). Powiedziałam, że ponieważ ja tego zaufania nie mam, więc zakładam veto w zakresie sumy, prawnie mi należnej (t.j. trzech tysięcy odziedziczonych po ojcu plus dwa, gotówką wyłożone na remont domu), z której to sumy, którą wycofam dla siebie, będę mamie wypłacała procent w tej wysokości, jaką uzyskałaby od Mossakowskiej. Och – dużo mię kosztował ten akt woli i odwagi, przez mamę zresztą – o dziwo – całkiem zaakceptowany i jakby zrozumiany. Już później Bogusław, teraz znów nie chcący za żadne skarby wtrącać się w te sprawy, zgodził się wreszcie pójść i obejrzeć księgę hipoteczną Wołomina, który ma obciążonych kilka numerów i ślady niewypłaceń procentów i rat w postaci kaucji. To wszystko nie podziałało zupełnie na mamę, rozanieloną dwutygodniową swoją gościną w Wołominie, gdzie wszyscy koło niej skakali, a Wacia była „idealnie dobra”. (Nie żyje już niestety jedyna cenna osoba spod tamtego dachu, niezapomniana „ciocia Bolcia”). Dwa tysiące jednak tam umieścili, otrzymując w zamian dwa weksle z podpisem owej Waci, gdy właścicielką Wołomina jest jej matka. Dopiero gdy zapytany przez mamę adwokat (też dawny Gucio Beylin) powiedział, że to jest „szaleństwo”, że te dwa tysiące trzeba uważać za stracone, ale pozostałych strzec od tego – uwierzyła. […] Więc pomimo zdemaskowanej owej hipoteki i bezwartościowych obu weksli, i miarodajnej opinii mamy adwokata, że „tamte dwa tysiące uważać trzeba za przepadłe” ? jednak poprzednie projekty odżywają. „Wacia nigdy by mnie nie skrzywdziła” – te słowa mamy, ich niezmiernie wstydliwa kategoria, jakąż sprawiły mi przykrość! Z bliższej analizy wynikało to, że nie idzie już naprawdę tak bardzo o ten wyższy procent, który oni ofiarowali ? ale raczej o wyświadczenie przysługi tym ludziom, od lat kilkudziesięciu zawsze – poprzez wszystkie epoki życia na Górkach ? bogatszym, krępującym poprzez swój wyższy poziom życia, przyjęcia, ubrania, konie, a ostatnio samochód. Ludziom nigdy nie traktowanym jak przyjaciele, o których w najcięższych chwilach życia nie pomyślało się nigdy jako o możliwej pomocy, ludziom najdalszym, a ponadto niezmiernie nudnym i niemądrym (poza ową jedną „Bolcią”, istniejącą tam jako uboga krewna). Miękkość Bicków i matki jest tu niedobrej kategorii, jest niejako szlachetnym odwetem uboższych sąsiadów.” (Warszawa 9 X 1937, 17 XI 1937). Z. Nałkowska, Dzienniki 1930-1939, cz. 2, s. 261-262, 266.
  57. Z. Nałkowska, Dzienniki czasu wojny, oprac., wstęp, oprac. i przypisy H. Kirchner, Warszawa 1972, s. 416; Relacja doktora Zbigniewa Mossakowskiego, wnuka Kazimierza.

Marzena Kubacz

6 Komentarzy

  1. Pingback: Obywatele honorowi | dawny Wołomin

  2. Pingback: Wiceburmistrz | dawny Wołomin

  3. Pingback: Profesor Jan Mateusz Mossakowski | dawny Wołomin

  4. Pingback: Geograf – dokumentalista nieistniejącego na mapie kraju | dawny Wołomin

  5. Pingback: Ksiądz Jan Ignacy Golędzinowski | dawny Wołomin

  6. Pingback: Imię dla kamienia | codziennik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.