Tłuszcz. Letnisko nie letnisko, ale raczej punkt zborny. Bo choć i w samym Tłuszczu wygodne domki położone w pięknym ogrodzie folwarcznym z roku na rok posiadają niemal stałych lokatorów płci obojej — lecz właściwy proceder letniczy promieniuje dużo dalej, sięgając z jednej strony po Wyszków, z drugiej po Stanisławów. Dla całej tej okolicy Tłuszcz — dzięki podwójnej linji kolejowej (petersburska i nadnarwiańska), stacji pocztowej, kilku spożywczych sklepów i targów co wtorek, jest poniekąd — jak już powyżej nadmieniłem — punktem zbornym, osią kilkomilowego w promieuiu środowiska letniego. To też na miejscowym dworcu mimo braku bufetu:

Spotkać możesz od wiosny, w dni zwykłe, niedziele,
Jadące do Wyszkowa Marynie, Gabrjele,
Cały wyraj piękności do urlańskich lasów!
Bukiet mam, co w Zieleńcu pragną użyć wczasów!
Słyszysz szept słodkich słówek, szelest wiotkich szatek,
Widzisz bluzki panieńskie, matynki mężatek
I nieraz masz wrażenia na tej stacji w Tłuszczu,
Że się nagle ożywił jakiś numer Bluszczu
I aby redakcyjne powiększyć dochody,
Ruszył w świat, na prowincję krzewić gust i mody!

Część tego pięknego bagażu pozostaje w parnym Tłuszczu i najbliższej okolicy. Więc w Chrzęsnem, w uroczych leśniczówkach wśród iglastych lasów majątku, więc w poblizkiej Wólce-Kozłowskiej, więc w Ulasku, więc w słynnej z pięknego położenia, wód i ryb Kołbieli. Część osiada pod gościnnym dachem Miąsego, część rusza do Lipki, gdzie do nowo utworzonej kolonji letniczej przeniósł w tym roku swoje lary i penaty p. Miłosz Kotarbiński, a część udaje się do własnych letnich rezydencji. Bo… od lat kilku coraz częściej ludzie z miasta nabywają tu szmat ziemi na własność i osiadają na letni – wypoczynek. Tak zamieszkał (prawie na stałe) p. Michał Orłowski z rodziną w ślicznej Jasienicy, tak adwokat p. Gałecki w Zuzance, tak adwokat Wiślicki w Szymonce, tak wreszcie dyrektorstwo Barylscy, nabywając historyczne Dębinki, ze wspaniałą po Sobieskich rezydencją.

I dobrze tu jakoś ludziskom. Okolica zdrowa, sucha, życie towarzyskie kwitnie, pokarmu umysłowego dostarcza poczta tłuszczańska i pociągi mężowskie (7 razy dziennie), kurcząt i furmanek poczciwe kmiotki — tylko z mięsem krucho. Zdałaby się trzecia jatka… Czterysta do pięciuset funtów mięsa pewnego zbytu, toć przecie interes nawet dla warszawskiego bydłobójcy!

I jeszcze jedna pięta Achillesa: przekupnie, zjawiający się na wtorkowych targach o świcie! I… nim letniczki otworzą piękne oczy — wykupujący wszystko na wywóz do „Warsiawy…” Jest podobno jakaś policyjna klauzula, zabraniająca tego rodzaju osobistościom kupna przed godziną dziewiątą rano — jest… ale strażnik mieszka w… Klembowie. Zresztą wszystko dobrze. W winta grywamy po kopiejce, a Kurjera mamy na drugi dzień rano.

El

Kurjer Warszawski
R.84, nr 206, 27 lipca 1904

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.