Cicha wiejska parafijka, dekanatu radzymińskiego, Postoliska, obchodziła w dniu 12 b.m. niezwykłą uroczystość — złotych godów kapłańskich proboszcza swego, ks. Romualda Ignacego Batogowskicgo, o. zakonu Benedyktynów, proboszcza, który przez lat 35 zarządzając jedną i tąż samą parafią, trzy pokolenia już wychował, chrzcił i w pieczy kapłańskiej trzymał. Oto parę szczegółów biograficznych sędziwego jubilata.

Urodzony d. 28 grudnia 1820 r. w Batogowie, wsi dawniej pułtuskiego obecnie makowskiego powiatu, po otrzymaniu święceń kapłańskich, jako wychowaniec gimnazyum Pułtuskiego w r. 1850 wstąpił do Benedyktynów, gdzie w charakterze prokuratora zgromadzenia był aż do chwili skasowania zakonu t. j. do r. 1864. Wówczas jako kapłan świecki po paromiesięcznym pobycie w parafii Kamieńczyk, osiadł na probostwie w Postoliskach, z którem się już aż do tej pory nie rozstawał, jednając sobie szlachetnym charakterem, dbałością o dobro dusz powierzonych i wyrozumiałością na biedy ludzkie powszechną miłość i szacunek.

Rozrzewniający też był widok tego tłumu, co w dniu uroczystości zbiegł się z życzeniami do sędziwego kapłana. Starce i dzieci, kobiety i mężczyźni otoczyli wiankiem plebana, prosząc o błogosławieństwo na dalszą życia wędrówkę. Kiedy jubilat rozpoczął celebrować sumę w asyście ks. prałata Grabowskiego z Pułtuska, ks. Jędrkiewicza i Depleskiego, tysiączna rzesza zaległa na kolanach cmentarzyk kościelny, gdyż w samym kościele niepodobna się było pomieścić. Wyszedł więc kapłan sędziwy i błogosławił ludowi pod jesiennem, pogodnem niebem zebranemu, poczem całe pogłowie odprowadziło swego ojca duchownego, sypiąc kwieciem do niewielkiej plebanijki, która niebawem zapełniła się orszakiem życzliwych, przyjaciół i tych wszystkich, co zapragnęli oddać hold cichej zasłudze. Byli więc prócz całego kleru z dekanatu radzymińskiego z dziekanem ks. Kużowskim na czele, prócz kolegi z ławy misyonarskiej prałata Grabowskiego, ks. oficyał Brudzyński, i kanonik Taylor z Kielc, ks. regens Hakowski, ks. Jungoweki i Dembnicki z Warszawy i dziesiątek innych kapłanów. Z osób świeckich: najbliższa rodzina mecenastwo; Batogowscy, sędzia Moliński z Mokrej wsi, pp. Karscy z Chrzęsnego, pp. Strzyżewscy z Fiukał i cale grono inteligencyi miejscowej i zamiejscowej, a między innymi byli parafianie pp. Piotr i Julian Maszyńscy z Warszawy.

Zapanował nastrój serdeczny, dziekan Kużowski odczytał pismo arcybiskupie w gorących słowach podnosząco zasługi jubilata, poczem znowu posypały przemówienia i życzenia, czem rozrzewniony jubilat wśród łez w krótkiej przemowie złożył podziękowanie wszystkim, co przybyli uczcić szatę kapłańską. Zgromadzony lud wydawał głośne z serca idące okrzyki, za każdem ukazaniem się ukochanego plebana. Zebranie przeciągnęło się do późnego wieczora, pozostawiając po sobie jaknajmilsze wspomnienie. Dodać jeszcze należy, że po świetnie wygłoszonem, a podniosłem przemówieniu ks. Skowrońskiego z Jadowa, doręczono jubilatowi cenne dary, jak kielich srebrny artystycznej wartości od duchowieństwa, drugi od obywateli, śliczny ornat, dwie dalmatyki i bogaty mszał od parafian.

Wędrowiec
R.3, nr 388 (22 września 1900)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.