Kupiec warszawski, zarazem właściciel dóbr Fiukały pod Tłuszczem, p. S., pojechał powozem w sąsiedztwo, a nie chcąc powracać nocą końmi młodemi i płochliwemi, wysłał woźnicę na wypożyczonym koniu, aby sprowadził z domu inną parę. Przejeżdżając przez Postoliska, gdzie odbywało się wesele, stangret postanowił zażartować sobie z podchmielonych godowników i powiedział im, że goni rabusiów, którzy jego panu skradli konia i powóz. Już późną nocą p. S. nie doczekawszy się powrotu posłańca, jechał swemi młodemi końmi przez wieś pomienioną. Podchmieleni wieśniacy, poznawszy zaprzęg “dziedzica” i pewni, że mają do czynienia z rabusiem, puścili się w pogoń za powozom i usiłowali odebrać powóz przemocą, z czego wynikło przykre starcie p. S. bowiem, napastowany przez tłum, bronił się zapamiętale. Dopiero po pewnym czasie chłopi poznali poturbowanego p. S.

Kurjer Warszawski
R.78, nr 285 (15 października 1898)