We wsi Łosie, w parafii Radzymińskiej młodzież urządza sobie nocne schadzki, sprowadza wódkę, piwo i tak tym przeklętym alkoholem się upija. Młodzież wspomnianej wsi urządza te niecne schadzki bardzo często; toteż urządziła i dnia drugiego grudnia. Przy takiej zabawce doszło do bójki, a bójki strasznej, bo już się bili nie pięściami, ale poprostu, jak jaka dzicz, kłóli się nożami tak, że pokłótych musiano odwieźć do szpitala. Wstyd i hańba wam, młodzieży ze wsi Losie! Wiedzcie o tem, że na młodzieży polega przyszłość narodu — ale na młodzieży tej, która się garnie do oświaty, do wiedzy, ale nie na takiej, jak wy. Młodzież taka jest zgnilizną każącą młodsze pokolenia Polskie!Czytaj dalej

Z parafii Cygowskiej. Wiadomo nam, że zakrystya przy kościele powinna służyć tylko dla kapłanów; niewłaściwie więc postępują ci, co przez zakrystyę wchodzą do kościoła. Jednakże podczas odpustu, naprzyklad, kiedy w całym kościele jest ścisk okrutny, to wtenczas jest pełno i w zakrystyi. Kapłani z trudem przedostają się do kościoła, jednakże cierpią; ale kiedy najdzie tyle ludzi, że i ruszyć się trudno, to już koniecznie trzeba zakrystyę zamykać i nie puszczać ni kogo, prócz kapłanów i służby kościelnej. Czytaj dalej

Ponieważ w Nr 2 „Siewby” był umieszczony artykuł p. Kosy o młodzieży Radzym. powiatu, postanowiłem i ja coś nie coś napisać o młodzieży w naszej Postoliskiej parafii. Pod względem oświaty młodzież nasza stoi bardzo nizko. Nie znaczy to, aby u nas było trudno o oświatę, boć w naszej parafii jest dwie początkowe szkółki, a teraz, istnieje już od pół roku trzecia, założona przez Macierz Szkolną; ale brak nam zamiłowania do nauki. To też chociaż zaledwie może trzecia część nie umie czytać, ale cóż z tego, że czytać umią, kiedy z tego nie korzystają. Dużo, a nawet bardzo dużo jest takich, którzy, od czasu jak do szkoły przestali chodzić, do książki nie zaglądali. Mamy obecnie długie zimowe wieczory. Chłopcy wieczorem nie mają roboty, więc spędzają całe wieczory przy kartach, lub przy pustej gadaninie, od której aż uszy bolą. Dziewczyny, gdy się zejdą z kądzielami, obmawiają jedne drugie już nie tylko w swojej wsi, ale po całej parafii: ta chodzi zawolno, ta zaprędko, tamta się niepięknie ubiera, bo niedbała, a ta się stroi, bo się chce chłopcom przypodobać — i tak dalej trajkoczą, jak ich kołowrotki. Czytaj dalej