Pomimo, że każdy wieśniak nie gardzi zarobkiem, owszem idzie chętnie, byle mu tylko czas pozwalał, to jednak jest pewien rodzaj zarobku, od którego ludzie wiejscy uciekają, jak od zarażonego powietrza. Są to podwody pod wojsko. Chociaż władze wojenne plącą rzetelnie za każdą wiorstę, i to nawet z góry, to jednak każdy, jeśli tylko może, to się rublem wykręca zaraz w gminie, albo ucieka już przyjęty przez wojsko z narażeniem własnej skóry na tęgie razy, albo, jeśli już nie może inaczej, opłaca się kilku kopiejkami żołnierzom, aby mu się dostał lżejszy ładunek.Czytaj dalej

Przed kilku tygodniami spotkałem się ze znajomym z gm. Strachówka, więc pytam: „Co tam u was słychać”? „Roboty huk tak że człek niema drugi raz czasu i łyżki strawy poczciwie zjeść”. Podobno mieliście wybory na sędziego gminnego? „A tak” powiada znajomy, „były wybory, i to może pierwsze, z których jestem zupełnie zadowolony”. — „Czy może aby nie z panem sędzią przyszłym rozmawiam?” żartuję sobie ze znajomego. „Możecie sobie żartować ze mnie, nie jestem ci ja taki uczony, żeby aż sędzią być, lecz swoją drogą rad jestem z wyborów”. — „Więc powiedzcie czego u licha tak się cieszycie? Sędzią was nie wybrali — ławnikiem także”. „Bo wybory przeszły jednogłośnie, czego u nas nie bywało”.Czytaj dalej

Liczne klęski pożarowe co rok nawiedzają nasz kraj pozostawiając bez dachu tysiące rodzin, niszcząc i ubożąc dobytek narodowy. Szczególnie wielkie spustoszenia czynią pożary we wsiach i osadach, gdzie domy drewniane, kryte słomą sprzyjają rozszerzaniu się ognia. Często bywa tak, że nieszczęścia jedną okolicę omijają, drugą zaś nawiedzają dosyć często. Jedną z tych nieszczęśliwych okolic stał się powiat Radzymiński: w samej tylko parafii Klembowskiej w ciągu jednego roku było dziewięć pożarów, z których dwa były dosyć groźne. Mianowicie przed rokiem spaliła się prawie cala wieś Klembów, składająca się z pięćdziesięciu kilku osad, a przed paroma tygodniami we wsi Lipka spaliło się dziesięć domów z całemi zabudowaniami gospodarskiemu Prócz tego, w sąsiedniej parafii pod Radzyminem przed paroma tygodniami w samo południe wybuchł pożar we wsi Dybów, spaliło się przeszło dwadzieścia zabudowań, a nadto ofiarą ognia padła jedna kobieta ratująca swe mienie. Żywiołowi sprzyjał wiatr i słomiane strzechy, i byłaby może cała wieś poszła z dymem, gdyby nie straż ochotnicza, która przybyła z Radzymina, i udzieliła po mocy w miarę swych sil.Czytaj dalej