Miasto Wołomin, niedawno jeszcze puste piaski, rozwija się bardzo żywo i rozciąga wzdłuż plantu kolei petersburskiej. Ma ono wraz z okolicami dużą przyszłość przed sobą. Sadowić się tam zaczynają niewielkie fabryki. Od Wołomina już trzy linje tramwajowe prowadzą do całego szeregu letnisk w różnych kierunkach. W odległości wiorsty od stacji kolejowej na prawo w bok, piasczysta droga przez zwykły lasek wiedzie do wsi Lipiny. W kącie rozwartym, utworzonym przez tę drogę, w bardzo pięknem położeniu, duża budowla świeci czerwonemi cegłami. Zbliżamy się z ciekawością, pytając coby to być mogło? Nowa fabryka, śpichrz wielki, czy coś innego. Otóż nie! Są to mury zamierzonego kościoła!Czytaj dalej

W Wołominie istniejąca tam huta szklana Lejby Szrettera została zamknięta przed 3 miesiącami. Część robotników z liczby 600 porozjeżdżała się, część zaś postanowiła wytrwać. Tym ostatnim pospieszyli z pomocą właściciele domów w Wołominie i przy pomocy inżyniera Lisickiego, który bezinteresownie zajmuje się tą sprawą — zorganizowano spółkę firmowo komandytową z udziałem robotników w celu otworzenia własnej huty. Kontrakt notaryusza sporządzony został u Okołowicza w Warszawie. Przeszło 50 osób nabyło udziały od 100 do 500 rubli, robotnicy zaś mają udziały storublowe. Nabyto już plac od włościanina Wróbla i przystąpiono do budowy huty w pobliżu nowego kościoła na Lipinach. Dojście tej spółki doprowadził do skutku między innymi ks. Zagańczyk, proboszcz z Kobyłki. Inżynier Lisicki jest głównym kierownikiem podobnej huty robotniczej w Wyszkowie.

Robotnik Polski – bezpłatny dodatek do “Polaka” i “Kuryera Śląskiego”
R. 9, nr 30 (5 sierpnia 1913)