Polska Macierz Szkolna na terenie życia mieszczańskiej i półmieszczańskiej ludności krzepi swe siły, zawdzięczając poparcie takim Obywatelom patrjotom, jak pp. Helena i Stefan Nasfeterowie. Na ten temat rozmowa toczy się w jednym z salonów stolicy w gronie oświatowych działaczy społecznych, nie brak tu korespondentów i sympatyków instytucji z Radzymińskiej dzielnicy Macierzy. Obecny na posiedzeniu publicysta warszawski współpracujący już cały szereg lat z Macierzą, ma okazję wysłuchania wiadomości podobnej treści: …Pani Helena Nasfeter i Jej mąż Stefan, to dobre duchy opiekuńcze Koła Polskiej Macierzy Szkolnej w Wołominie. Pani w maju r. b. rozszerzyła działalność Koła z Wołomina i na Osiedlach „Miasto-Ogród Stefanówka” i „Miasto-Las-Helenówka”, a pan N. ofiaruje w domu własnym lokal na Czytelnię Koła i stara się o bibljotekę dla niej.Czytaj dalej

W planie inspekcyj sanitarno-porządkowych ministra spraw wewnętrznych, gen. dr. Sławoja-Składkowskiego, leży przedewszystkiem inspekcja letnisk podmiejskich. Jedną z takich inspekcyj przeprowadził p. minister w dniu 24-ym b. m. o godz. 5.30 w Urlach. P. minister zwiedził jeden pensjonat oraz piekarnie i jatki. W jatkach i piekarniach polecił p. minister wywiesić cenniki. W przejeździe przez miasteczko Jadów które jest punktem aprowidującym Urle, p. minister dokonał inspekcji rzeźni, gdzie odbywa się ubój bydła. Min. Składkowski zauważył braki w urządzeniu tej rzeźni, która wymaga przebudowy, przedewszystkiem zaś racjonalnego urządzenia ścieków i studni z doprowadzeniem wody do rzeźni.

Polska Zbrojna
pismo codzienne
R.10, nr 201 (25 lipca 1930)

Kto jest Gospodarzem Rzeczypospolitej Polskiej? Najdostojniejszy tej Ziemi Obywatel: Prezydent.

A kto jest (i być powinien) Gospodarzem miasta, tego lub innego miasta, jednego z tych pereł kulturalnego i gospodarczego naszyjnika Polski? Także: prezydent miasta, burmistrz… Wołomin obecnie burmistrza nie ma…
Burmistrz ma być z wyboroów… Te wybory!…Czytaj dalej

(…) Otóż odbyło się u nas w dn. 6 lipca b-r. poświęcenie Domu Ludowego, powstałego dzięki staraninom Stow. Miłośników Urli. Rzecz przedstawiam, jak było. O gdz. 11 m. 30 r. została odprawiona przed polowym ołtarzem msza św. przez ks. prałata Michalskiego w asyście miejscowego kapłana ks. Białko. Poczem wygłosił ks. prałat Michalski kazanie, w którem między in. tematami nadmienił, że ludność miejscowa modlić się winna za tych. którzy tak ofiarną pracą starają się pracować wśród ludu. Poczem Prezes Stowarzyszenia P. Roman Pawelski, wygłosił przemówienie, witając Wice-wojewodę p. Władysława Długockiego i gości. Zobrazował etapy prac dokonanych i zamierzonych. trudności jakie przezwyciężyć należało. Kończąc wzywał do pracy służenia radami i wskazówkami. Pan wice-wojewoda przecinając symboliczną wstęgę zakomunikował, że władze w miarę możności przciwności będą usuwały i popierały zamierzenia. Następnie łącznie z ks. prałatem wszedł do wnętrza budynku. Ks. Prałat Michalski dokonał uroczystego poświęcenia. Ulewa przeszkodziła podniosłej uroczystości. Czytaj dalej

List z pow. Radzymińskiego.

Różne się dzieją rzeczy w polityce, ale to, co teraz zaczyna robić „sanacja moralna”, to istne cuda. Cudowny to naród i czarodzieje nielada. W dniu 25 maja r. b. „sanacyjny” poseł Kielak z wiernymi sobie po kieliszku „kumami” i przy pomocy też cudownego „tamkowego” związku młodzieży wiejskiej — urządzili w lesie koło Tłuszcza tak zwiane „święto wiosny”. A jakże! Wielkie to było święto „radosnej twórczości”. Ho, ho! Dużo różności „sanacja” pokazywała, ale już najciekawsze to było „palenie ciemnoty”. Panowie ci zwykli żartować, więc wypchali worek słomą, ustroili bałwana, który miał przedstawiać niby ciemnotę i dalejże go palić. Rozpalili ogień i „spalili ciemnotę”.

I wiesz co, czytelniku? — istne cuda… Pomogło! Za dwa dni później, to jest w dniu 27 maja b. r. odbyło się ogólne zebranie spółdzielni rolniczo – handlowej w Tłuszcza, której Kielak był prezesem, a jego zły duch p. Tarczyński — kierownikiem, a poczciwi „kumowie” wchodzili w znacznej większości do Zarządu i Rady Nadzorczej. Jak tam d panowie gospodarowali w tej spółdzielni — pisał o tem nie będę. Wystarczy tylko nadmienić, że niektórych towarów brakowało w dość znacznych ilościach, zysku spółdzielnia w roku 1929 dała tylko 1400 złotych, lecz sam rejent za protestowanie chłopskich weksli zarobił około 3500 zł., a komornik kilka razy więcej. Panowie władcy wyznaczali sobie pensje bardzo wysokie i t.p. Więc chłopi pracowiali na pp. urzędników.

Ale to jeszcze nie wszystko. Przecież to tylko odbicie na niewielkim terenie tego, co dziś sanacja w całym kraju robi. A ponieważ tam tym dużym „waletom” uchodzi, to i tym waletkom byłoby się upiekło, gdyby nie ta nieszczęsna „ciemnota”. Kielak dwa dni temu ciemnotę spalił, więc chłopy pozbyli się jej i przejrzeli na oczy, no i ma się rozumieć Kielaka z całą spółką z zarządu i Rady spółdzielni wyrzucili. Nic nie pomogło, że Kielak wił się jak piskorz i kręcił jak lisi. Nie trzeba było palić „ciemnoty” — powiadają. Teraz wszystko widzimy i wszystko wiemy. Wynoś się Kielaku!

A może tak teraz „sanacyjny” Kielak na mocy własnego doświadczenia namówi największego sanacyjnego „waleta”, aby urządził taką dużą dla całej sanacji „ciemnotę” i spalił ją… Kto wie… możeby też pomogło.

Ten nie „ciemny”

Wyzwolenie – dawniej Polska Ludowa
pismo tygodniowe ludu polskiego, polityczne, oświatowe, gospodarcze i społeczne
R.17 [i.e.15] , nr 28 (6 lipca 1930)