Zima swoim całunem przykryła ziemię i pogrążyła w śnie, aby wraz z wiosną znów pod promieniami budzącego słońca i tchnień natury powołać do życia tak wówczas gwarne Urle. Praca jednak, jak nam wiadomo, trwa pomimo pozornego letargu; posuwa się nie w tempie może kinematograficznym, ale krok za krokiem, a pewnie ku lepszemu. Stowarzyszenie Miłośników Urli, które spowodowało utworzenie gminy Urle opiera się dosłownie na kilku zaledwie osobach rozumiejących doniosłość organizowania narodu i życia społecznego. Zrozumienia jednak wśród miejscowej ludności dla swego dobra i przyszłości swoich dzieci pomimo syzyfowych wysiłków pełnych poświęceń tego Stowarzyszenia — zasadniczo niema. Kilku zaledwie lepiej myślących gospodarzy, którzy li tylko dobro ogółu, a nie swoje mające na uwadze, dopomaga warszawiakom w ciężkiej pracy nad sobą, swymi blizkimi i swoją gminą.Czytaj dalej

Obchód w rodzinnej miejscowości gen. Żymirskiego

Wczoraj minęło 100 lat od śmierci bohaterskiego generała dywizji wojsk polskich Franci­szka Żymirskiego, śmiertelnie rannego na polach Grochowa. Zwłoki jego spoczęły w Klem­bowie pod Wołominem w podziemiach miejscowego kościoła, ufundowanego przez Żymirskiego, jako właściciela tego majątku.Czytaj dalej

Ogólny kryzys gospodarczy, jaki objął wszystkie niemal dziedziny przemysłu, handlu i rolnictwa, oraz co za tem idzie, potęgujące się bezrobocie, stwarzają podatny grunt dla agitacji komunistycznej. Dało się to również odczuć i w Markach, spokojnej miejscowości pod Warszawą, która w dniu 23 lutego r. b. stały się widownią nieszczęśliwych wypadków i godnych pożałowania scen. W dniu tym tłum bezrobotnych w liczbie 500 osób manifestował przed magistratem swe ciężkie położenie, żądając zasiłków. Nieszczęśliwie położenie bezrobotnych wykorzystali agitatorzy komunistyczni. Jakieś podejrzane indywidua zaczęły się kręcić w tłumie i oto, po pewnym czasie zorganizował się pochód z czerwoną chorągwią na czele, z antypaństwowemi okrzykami, posuwający się naprzód.Czytaj dalej

“Serce moie drogie. Ostatni duch mego życia było westchnieniem do Ciebie, droga y nayukochańsza Saluniu, y do lubych mych Dzieciaków. Dziękuię Ci, za przyjemności, któremiś mię przez kilkanaście lat uszczęśliwiała. Kochałem Cię y byłem Ci wierny aż do zgonu, Bóg temu świadkiem. Lecz nie zamknę oczów, dopokąd Cię nie ubłagam, abyś była spokoyną y zachowała się dla mych Sierot, które iuż Oyca tak ich kochaiącego nie maią.Czytaj dalej