Kij ma dwa końce…

Ostatnio odbyła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozprawa 5-ciu członków Zarządu Związku Robotników Przemysłu Spożywczego w Polsce — Oddział w Wołominie, ttow. Zycha, Szymaniaka, Kiełczykowskiego, Bambuta, Głowackiego — oskarżonym o “nieprawdziwe opisywanie warunków pracy robotników w piekarni Jana Żmudzkiego w Wołominie“. Mianowicie w lipcu 1935 roku wymieniony Zarząd wydał odezwę, w której wskazał na nieludzkie traktowanie robotników przez Żmudzkiego; na zmuszanie do pracy po 16, a nawet więcej godzin na dobę; na wyzysk, polegający na zapłacie wynoszącej połowę normalnego wynagrodzenia za dwukrotnie większą ilość godzin pracy; na terror panujący w piekarni i wyrzucanie z niej należących do Związku robotników; wreszcie na fatalne warunki higieniczne, polegające na tern, iż piekarnia mieści się tuż obok dwu ustępów nieskanalizowanych oraz śmietnika, a wydzieliny zatruwają pracujących robotników i mąkę używaną do wypieku. Związek wzywał ogół ludności do bojkotu piekarni i właściciela, który na wyzysku dorobił się trzech domów (przybył do Wołomina niemal bez grosza) — i istotnie, drogą ulotek osiągnął w znacznej mierze swój cel — uświadomienie opinji publicznej Wołomina i okolic.Czytaj dalej

O Stanisławie Szpotańskim

Stanisław Szpotański umarł z piórem w ręku. Niespodzianie dla najbliższej rodziny, dla samego siebie, z niepowetowaną szkodą dla piśmiennictwa polskiego. Wielki talent, wielka wiedza, umysł głęboki. Niedoceniony jako powieściopisarz, nie dość rozsławiony, jako historyk kultury polskiej, zamało przytaczany, przedrukowywany, jako publicysta. Nie mówię o człowieku. Rzadkiej był szlachetności, ujmujący, wyrozumiały, serdeczny bez frazesów. Zakochany w Polsce, że mógłby powiedzieć za Mochnackim: „Jedynym romansem mego życia była Polska”.Czytaj dalej