Losy parafii w latach II wojny światowej

Stosunki z podziemiem, działalność konspiracyjna na terenie gminy.

Okres II wojny światowej był dla mieszkańców parafii Klembów okrutnym czasem. O ile pierwsze lata wojny nie przyniosły większych zniszczeń i strat w ludności cywilnej na tym terenie, o tyle koniec wojny i toczone na terenie parafii walki doprowadziły do niemal zupełnego zdewastowania terenu. Już 1.IX.1939 r. nad niebem powiatu rozgrywały się walki powietrzne. Polskiego nieba broniła Polska Myśliwska Brygada Pościgowa, której samoloty startowały z polowego lotniska w Zielonce. 11 września Niemcy zajęli Tłuszcz, 13 Radzymin, a 14 Wołomin.[62] Do jednej z wsi parafii Klembów – Kraszewa wkroczyli 13 września. Jedna z mieszkanek tak wspomina ten dzień:Czytaj dalej

W czasach nowożytnych

Wołomin

Jeszcze przed inkorporacją Mazowsza do Korony (1526) Wołomin był drobną wsią szlachecką, podobną do wielu innych na Mazowszu. W wieku XVI mieszkało w niej 25-30 osób. Tereny zalesione, bagienne, trudno dostępne. W okolicy powstawały nowe osady, a wołomińska wieś aż do połowy XVIII w. żyła w warunkach prymitywnej gospodarki rolno-leśnej. Wśród właścicieli Wołomina historia odnotowuje rodzinę de Volumin – Woł(u)omińskich, panowali oni jeszcze w XVIII wieku, ale w drugiej jego połowie wioskę sprzedali Nakwaskim. 76 Oni z kolei odstąpili ją (1794) świeżo nobilitowanemu (1793) mieszczaninowi warszawskiemu, Wawrzyńcowi Meyerowi.77

Czytaj dalej

Z życiorysu Mirosława Hentosza można by zrobić niezwykle barwny film sensacyjno-historyczny. A gdyby scenarzysta dochował wierności faktom, to nikt by nie uwierzył, że film powstał w oparciu o prawdziwe życie. 

Workuta. Pónocnowschodnia Rosja, Republika Komi, nieopodal północnego pasma Uralu oraz Morza Karskiego. Workuta, wieczna zmarzlina. Śnieg tu topnieje w czerwcu, a we wrzeniu zaczyna już sypać nowy. Dwa, najwyżej trzy miesiące lata i białe noce.  

Workuta. Ta nazwa kojarzy się wielu europejskim i azjatyckim narodom z łagrami, cierpieniem i śmiercią. Są jednak takie osoby, które, dzięki mocy charakteru oraz pogodzie ducha przeszli przez to mroźne, stalinowskie piekło bez dramatycznych obrażeń. Dziś pozostały wspomnienia, najczęściej złe, choć są również i te dobre. Taką osobą jest Mirosław Hentosz, emeryt, mieszkaniec Wołomina, przed laty więzień Worukty. Czytaj dalej