„Walki na ulicach Warszawy w nocy z 29 na 30 listopada poruszyły do głębi mieszkańców okolicznych miejscowości. Weteran napoleoński Leon Drewnicki przebywał wtedy w swoim folwarku. Szybko zareagował na wydarzenia Nocy Listopadowej. „Ja całą noc u kowali Ząbek i wsi Grodzisko (leżącej między Markami a Pragą, dziś w obrębie Warszawy – L.P.) kazałem kupić piki i zebrałem wszystkich strzelców i gajowych leśnych – pisał – także 500 włościan uzbrojonych w piki, a 80 strzelców z bronią palną. Żona moja w nocy wyszyła na białym płótnie czerwonymi wstążkami napis: „Za wolność i ojczyznę” i przyszyła do wysokiej tyczki. Z tą chorągwią przede dniem, z tym orszakiem z mojej kolonii, potraktowawszy na kuraż wódką, wyszedłem i naprzód udałem się do kolonii Łotra Lewickiego” (który okrutnie traktował swoich robotników polskich – L.P.). Generał zdążył już uciec ze swymi kozakami. Oddział powstańców, jak widać z przekazu Drewnickiego złożony z włościan z Drewnicy, Ząbek, Marek i innych sąsiednich miejscowości, uwolnił więźniów przetrzymywanych przez generała rosyjskiego, zdobył i wypił ukryte w piwnicy wódki, likiery i wina, splądrował pomieszczenia.

Zdobyte srebra stołowe Drewnicki kazał załadować na wozy, zabrał bydło i konie i pomaszerował z łupami do Warszawy. Po drodze zdobył prochownię rosyjską na Pradze. Po przybyciu mostem do Warszawy oddział Drewnickiego natrafił na wiwatujący na jego część tłum mieszczan. „Proch rozdałem między lud, bydło przepędziłem pod bank (dziś Plac Bankowy). Rzeźnik Jakub Kałużyński z Ząbek ze swoją czeladzią porżnął bydło i rozdał mięso między sfatygowane i głodne wojsko polskie. Srebro, konie i wozy zaprowadziłem na ratusz” (przekazując je władzom powstańczym).

Po kilkugodzinnym pobycie w stolicy, zrażony opieszałością i konserwatyzmem władz powstania, powrócił do swojej Drewnicy. Tu załadował wozy żywnością i furażem ze swego folwarku i posłał do Warszawy na wyżywienie wojska i koni wojskowych. Uczynił to zupełnie bezinteresownie. „Ja wszystko (cały majątek – L.P.) straciłem i całą wojnę ze swymi strzelcami biłem się bezpłatnie i bez żywności – pisał później. – Sam (na swój koszt) podkomendnych żywiłem.

Po wybuchu wojny polsko-rosyjskiej 1831 r. Drewnicki wraz ze swym oddziałem zaciągnął się w szeregi. 24-25 lutego walczył pod Białołęką (między Markami i Pragą, dziś w obrębie Warszawy) przeciw korpusowi rosyjskiemu gen. Szachowskiego, a następnie w walnej bitwie z głównymi siłami feldmarszałka Dybicza pod Grochowem. Tutaj celnym ogniem ze swej dubeltówki położył trupem 9 Rosjan, zwracając tym uwagę jednego z oficerów. Gdy ten spytał go o nazwisko, unikając rozgłosu Drewnicki nazwał się Józefem z Nowego Miasta. Następnego dnia prasa warszawska wysławiała żołnierza Józefa z Nowego Miasta.

W czasie bitwy grochowskiej brygada grenadierów litewskich gen. Mikołaja Murawiewa zaatakowała Ząbki obsadzone batalionem piechoty mjr. Kiekiernickiego i baterią konną ppłk. Tomasza Konarskiego. W pobliżu znajdowała się też dywizja jazdy gen. Jana Umińskiego. Rosjanie uderzyli na Ząbki przez bagna od strony Kawęczyna, zostali jednak odparci ogniem baterii polskiej. Uderzyli więc po raz drugi, wsparci teraz ogniem kilkunastu dział. Bateria Konarskiego odpowiedziała im skutecznie, dzielnie wspierali ją ogniem i bagnetem piechurzy Kiekiernickiego. Po odparciu ataków na Ząbki walka przeniosła się pod kolonię Elsnera, leżącą między Ząbkami i Kawęczynem. Pod Ząbki przybył niebawem sam Dybicz, usiłujący tędy przedrzeć się na lewe skrzydło polskie broniące Olszynki Grochowskiej. Bagna i silny opór powstańców zniweczyły jego zamiary, toteż wódz rosyjski postanowił przerzucić korpus Szachowskiego spod Białołęki pod Grochów. Ułatwił mu to zadanie gen. Umiński wycofując siły polskie Z Ząbek. Po południu 25 grana Szachowski przez Ząbki i Kawęczyn dotarł pod Grochów, gdzie Rosjanie po morderczej bitwie zdobyli wreszcie Olszynkę i zmusili Polaków do odwrotu na Pragę. Dybicz odniósł w sumie iście pyrrusowe zwycięstwo, poniósł ogromne straty i zatrzymał się pod Pragą.

Drewnicki ze swymi strzelcami nie uczestniczył w końcowej fazie bitwy, udał się bowiem do Marek. Stąd lasami dotarł do Kobyłki, gdzie zaskoczył i rozgromił stojący tu oddział kozaków. Ochotnicy zdobyli bogate łupy zagrabione ludności przez kozaków, sam Drewnicki wziął ze zdobyczy dwa pistolety. Tymczasem po bitwie grochowskiej Dybicz okopał się pod Wawrem, gdzie Rosjanie zbudowali baraki z drzewa z rozebranych chałup chłopskich w Grochowie, Kawęczynie i Ząbkach.

Natomiast Drewnicki powrócił do Ząbek, skąd przepędził oddział kozaków stojący w ogrodzie dworskim gen. Lewickiego. W kilkanaście dni później po raz drugi przepędził nieprzyjaciela z Ząbek i Drewnicy. Wtedy “przyszedłem do mojej kolonii po raz pierwszy po jej opuszczeniu. Zastałem pustki, bo moi komornicy domy opuścili. Okna i drzwi Moskale zabrali do swego obozu, fortepian też. Zabrali zboże, siano, kapustę, kartofle, pszczoły wydarli, tylko puste pnie leżały porąbane – pisał. – Poszedłem do lasu, gdziem rzeczy zakopał. Puste jamy znalazłem, bo Moskale i tam je znaleźli i wykopali”. Zginęły nawet ulubione gołębie Drewnickiego.

Niebawem oddział naszego bohatera zorganizował w Markach zasadzkę na dragonów rosyjskich. Wpadł w nią cały oddział, tracąc 31 zabitych i 5 rannych jeńców. Po tej potyczce jeden z ochotników, gajowy Kawka z Nieporętu, zwolniony na urlop do żony i dzieci, przeprowadził do dowódcy 98 koni porwanych Rosjanom podczas snu na postoju.

Wkrótce Drewnicki przebrany za żebraka zlustrował wojska rosyjskie osaczające Pragę i wyrysował na planie zajmowane przez nie stanowiska wzdłuż dróg wiodących z Pragi na Ząbki, Kawęczyn i Grochów. 27 marca przedostał się z tym planem na Pragę i zdał relację dowódcom polskim. Jego informacje zgadzały się z innymi danymi wywiadu. Na podstawie tych relacji dowództwo polskie opracowało plan kontrofensywy polskiej, w której Drewnicki odegrał istotną rolę. W nocy z 30 na 31 marca przeprowadził swój ząbkowski oddział przez bagna i lasy w stronę Wawra, na tyły stojącego tu korpusu gen. Fiodora Geisnera. W ślad za Drewnickim przeszła cała dywizja polska gen. Macieja Rybińskiego. Rankiem Polacy zaatakowali nieprzyjaciela. Drewnicki ze swym oddziałem pierwszy wdarł się do obozu Rosjan przyczyniając się w dużej mierze do świetnego zwycięstwa. Ofensywa polska wzdłuż szosy brzeskiej doprowadziła do kilku kolejnych zwycięstw. W dalszych walkach oddział Drewnickiego bił się pod Liwem nad Liwcem, pod Kuflem koło Mińska Mazowieckiego, pod Węgrowem i pod Popowem, gdzie ocalił od zagłady osaczony przez Rosjan batalion polski. Dzięki wojennym zasługom Drewnicki został awansowany do stopnia majora.

Później został dowódcą pospolitego ruszenia powiatu stanisławowskiego. Na Targówku i Bródnie, w Ząbkach, Markach, Nieporęcie i Białołęce przeprowadził ćwiczenia wojskowe dla nowych żołnierzy. Podstawą jego oddziału był batalion partyzancki uformowany w Noc Listopadową w Drewnicy i Ząbkach. Na jego czele walczył pod Radzyminem i w innych miejscowościach naszego regionu. Największy sukces odniósł pod Czarnowem nad Bugiem, gdzie rozgromił duży oddział kozaków. Stopniowo jednak wojna przybrała niekorzystny obrót dla Polaków, fatalnie dowodzonych przez gen. Jana Skrzyneckiego. Drewnicki walczył do końca powstania. Ostatnią swą bitwę Stoczył w obronie Warszawy we wrześniu 1831 r. Po upadku powstania rozpuścił swój oddział, a sam udał się na emigrację do Francji, gdzie zmarł w 1870 r. W powstaniu stracił cały swój majątek, zarekwirowany przez Rosjan po upadku Warszawy. Jego postawę życiową charakteryzują słowa wypowiedziane do żony wypominającej mu, że stale wojuje i naraża ją na wczesne wdowieństwo: „Żono, kocham cię nad życie, a Polskę i wolność nad Ciebie!”. Ten bohater wojen napoleońskich i Powstania Listopadowego, który poświęcił dla sprawy całe swe życie prywatne i majątek jest jedną z najpiękniejszych postaci w dziejach Ząbek.

Wieści Podwarszawskie
1997

 73 odsłon,  4 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.