historia terenów powiatu wołomińskiego

w dokumentach i wspomnieniach

kronika wydarzeń przed I Wojną Światową Urle wycinki

Z letnisk podmiejskich

W tym sezonie bawi w Urlach sporo wybitnie ładnych buziaków. A że i młodzieży męskiej nie brak, więc flirt miejscami odchodzi pierwszorzędny. Gdyby się jeszcze znalazł jakiś żywszy towarzyski spiritus movens, Urle rozbawiłyby się na dobre. Dawniej umiał je rozruszać adwokat, p. John, stale tu zjeżdżający. Tego roku go brak, a z nim brak też większego ożywienia towarzyskiego i zebrań. Ale starsi  letnicy ten defekt mocno sobie chwalą. Po swojemu może mają rację.

kronika wydarzeń przed I Wojną Światową Radzymin wycinki

Radzymin i jego największa osobliwość

Baliński, Lipiński i Martynowski twierdzą jednogłośnie (właściwie: trójgłośnie), że w Radzyminie rzeczami godnemi uwagi są: „wujenka króla Stanisława Augusta” oraz kościół, poświęcony przez biskupa M. Poniatowskiego w roku 1781. Lapidarniejszy od nich Krynicki poświęca Radzyminowi tylko półtora wiersza, i dostrzega w nim jedynie: “wielkie smolarnie”.

kronika wydarzeń przed I Wojną Światową Urle wycinki

Nudna dziura

Dla starych dzieci Urle mniej mają powabu, z wyjątkiem młodych stadeł małżeńskich i par zakochanych. Ale powiedzcie mi państwo, czy takim jest gdzie źle na świecie? Mniej powabu mają dlatego, że, proszę mi przebaczyć jasne postawienie kwestii, Urle są… nudną dziurą. Podobno w ostatnich latach przebywa w nich rocznie 3—4 tysięcy letników — i letnicy ci nie mają żadnej rozrywki, żadnego koncertu, restauracji, kawiarni, żadnej czytelni, żadnego kasyna. Garstka ich bawi się, urządzając teatrzyki amatorskie, skacząc w małej salce i słuchając wycia gramofonów. Ale wszystko to pochodzi z inicjatywy osób prywatnych — tego rodzaju zabawy można zresztą urządzać wszędzie, gdzie przepędza lato nie 3000, lecz 100 osób – przedsiębiorcy na Urle nie raczyli zwrócić uwagi.