W początkach czerwca 1901 r. na szosie wiodącej do wsi Trojany, w pow. radzymińskim, włościanie miejscowi zatrzymali dwóch mężczyzn, jadących konno. Na zapytanie dokąd jadą, nieznajomi nic nie odpowiedzieli, lecz zaciąwszy konie, pragnęli zemknąć. Włościanie ściągnęli jeźdźców z koni i wówczas przekonali się, iż nieznajomi są znanymi na całą okolicę koniokradami.  Owi amatorowie cudzych koni: Jan Bożymek i Stanisław Abramczyk powracali właśnie ze wsi Słońsk na koniach, skradzionych tam Stanisławowi Urbaniakowi i Feliksowi Manieckiemu. Dając folgę swej nienawiści do złapanych złoczyńców, kmiotkowie nie szczędzili im razów, przedłużając tę operację z małemi przerwami aż do rana, t. j . aż do chwili, kiedy sołtys odesłał koniokradów do gminy.Czytaj dalej

W Zenonowie, pod Wołominem, w pobliżu Warszawy, stanie w najbliższej przyszłości kościółek z pomieszczeniem na trzysta osób. Pozwolenie na budowę otrzymał już właściciel Zenonowa, p. Zieliński, który, prócz gruntu pod kościół, ofiarował jeszcze sto tysięcy sztuk cegły. Kościół, w stylu wiślano-baltyckim, stanie na wzgórzu, pod lasem, i będzie stanowił filię parafii Kobyłka.

Kronika Rodzinna
pismo dwutygodniowe
R.36, nr 46 (12 listopada 1903)

Właściciel Zenonowa, p. Zenon Zieliński otrzymał pozwolenie ministerjum spraw wewnętrznych na budowę kościoła z pomieszczeniem dla 300 osób, na wzgórzu pod lasem zenonowskim. Z kościołka tego będą korzystali mieszkańcy: Czarnej, Annopola, Nowej Wsi, Helenowa, Rżyska i Zagościńca. Dotąd najbliższe świątynie od wymienionych miejscowości istnieją w Kobyłce i Radzyminie t. j. w oddaleniu od 6—8 wiorst.Czytaj dalej

W roku bieżącym ulokowałem na lato swoją rodzinę w Strudze, przy stacji tejże nazwy kolejki wąskotorowej mareckiej. W początkach zeszłego miesiąca pod moją nieobecność 4-letnia moja córeczka rozchorowała się ciężko, chwyciły ją bowiem długotrwałe konwulsje przy uprzedniej już silnej gorączce. Wobec groźnego stanu dzieciny natychmiast o godz. 3-ej po południu posłano po najbliższego lekarza do osady Marek, oddalonej o 4 wiorsty szosą od Strugi; ponieważ jednak w całej wsi niema żadnego ekwipażu, ekspedycję po doktora uskuteczniono na zwyczajnym chłopskim wózku z urządzonem na nim siedzeniem. Gdy furman zjawił się u lekarza z propozycją natychmiastowego przyjazdu i objaśnieniem, że dziecko ma konwulsje, eskulap, zobaczywszy wózek chłopski, odpowiedział: „jeżeli nie macie powozu, to wozem nie fatygujcie się, ponieważ nie mam kości na sprzedanie.”Czytaj dalej

Bardzo ochoczym wieczorem tanecznym zakończono sezon letni w Urlach. Dzięki więc uprzejmości pana Jana Thonnesa, kasyno udekorowano na ten wieczór istną powodzią lampek, a pirotechnik-amator, p. Wiśniakowski, urozmaicił wieczór pięknemi ogniami sztucznemi i spaleniem fajerwerku z ognistym znakiem D. Z. (Do zobaczenia).Czytaj dalej

Sekretarz pow. radzymińskiego, Stanisław Bartmański, został referentem do spraw finansowych w tymże powiecie. P.o. archiwisty, dziennikarza i ekspedytora powiatu radzymińskiego, Stanisław Marszał, został p.o. sekretarza tegoż powiatu. B. starszy pomocnik referenta wydziału prawnego w rządzie gubernjalnym warszawskim, Lucjan Lewicki, został archiwistą, dziennikarzem i ekspedytorem w pow. radzymińskim.

Kurjer Warszawski
R.83, nr 189 (11 lipca 1903)

Uroczystość otwarcia schroniska w Drewnicy w dniu 12 maja 1903 r.

Wczoraj o g. 2-ej po południu w Drewnicy pod Warszawą otwarto uroczyście pierwsze schronienie dla chorych umysłowo i nerwowo nieuleczalnych, założone przez warszawskie Towarzystwo opieki nad takimi chorymi. O godz. 1-ej m. 15 po południu pociągiem umyślnym kolei mareckiej i końmi udało się wczoraj około 200 osób zaproszonych do Drewnicy, w których obecności zarząd, zgromadzony w pełnym składzie, z prezesem, p. Stanisławem Libickim, na czele, dopełnił otwarcia nowego schroniska dla obłąkanych.Czytaj dalej

Spytałem dr. R., jednego z najczynniejszych członków Tow. opieki nad nerwowo i umysłowo chorymi, którego niespożytej energii zawdzięczać należy powstanie schroniska dla spokojnych chorych umysłowych w Drewnicy.

— Jakże stoi sprawa schroniska?

— Właśnie jutro mamy podpisać protokuł odbiorczy przeróbek, dokonanych w zakładzie. Rzeczoznawcami będą takie powagi w zakresie budowniczym, jak prof. Tołwiński i bud. Domaniewski. Wyjeżdżamy o 9 rano kolejką Marecką. Radzę panu przyłączyć się do nas i naocznie przekonać się o wynikach naszych zabiegów.

Jakoż przedwczoraj stawiłem się o godzinie wyznaczonej na dworcu kolejki i wspólnie z pp. Tołwińskim, Domaniewskim i dr. R. podążyłem do Drewnicy. Czytaj dalej

Jako autor „Kurjerków” jestem dziś dumny bardzo — bowiem ziarna, rzucane na ten mój zagon zaczynają już plon wydawać. Przed tygodniem otrzymałem list z prowincji. w którym była nauczycielka, po przeczytaniu „Kurjerka” o schroniskach dla podeszłych wiekiem nauczycielek w Zielonce, objawia chęć przyjścia z pomocą tej pożytecznej instytucji.Czytaj dalej

Warszawa upięknia się, jej chodniki i bruki, chociaż bardzo kosztowne z powodu ciągłych przeróbek, są lepsze niż w wielu miastach zagranicznych, jej nowe domy, chociaż przeważnie bez żadnego stylu i bez urządzeń postępowych, imponują swą objętością, a kwietniki publiczne świadczą pochlebnie o wiedzy i smaku naszych ogrodników, rozścielających żywe kobierce dokoła pomników, wodotrysków, w ogrodach i na każdem miejscu wolnem pod zasiew trawy. Porównywając nasze skwery z obcemi, nawet z praskiemi, nie mamy powodu wstydzić się, chociaż ogrodnictwo czeskie otrzymałoby nagrodę najwyższą na konkursie wszechświatowym; ustąpić tylko musimy ogrodom i ogródkom holenderskim, zwłaszcza roterdamskim, ciągnącym się prawie bez końca ponad kanałami, utrzymywanemi czyściej, niż miednice w hotelach i szklanki w kawiarniach warszawskich. Długa kwiecista tęcza rozwesela wzrok przechodnia, towarzyszy mu przez całe miasto i po za miasto, zachęca nadbrzeżnych mieszkańców do ozdabiania kwiatami swych mieszkań w bogatych willach i ubogich domostwach.Czytaj dalej

— Jakże stoi sprawa Drewnicy? —spytałem jednego z najruchliwszych członków Tow. opieki nad umysłowo i nerwowo chorymi.

— Czy istotnie obchodzi pana ta sprawa?

— Czy mię obchodzi, doktorze? Ależ dziennikarzem jestem i mniemam, że nienajgorzej odczuwam bolączki naszego społeczeństwa. Pojmuję, że kwestya opieki nad całą rzeszą najnieszczęśliwszych, których opiekunowie nie od wczoraj daremnie kołacą do przepełnionych szpitali — należy do spraw bardzo poważnych…

— Tem lepiej. Więc powiem panu, że niebawem stosunki ułożą się na lepsze, dzięki dobrej woli garstki osób, trzymających rękę na pulsie naszych potrzeb społecznych… Zakład w Drewnicy powołany będzie do życia już od Nowego Roku.Czytaj dalej

Zawahałem się, kładąc nagłówek powyższy. To Urle, czy też pluralia tantum — te Urle? Rzecz nie rozstrzygnięta. Ponieważ jednak przeważna część mieszkańców modnej obecnie miejscowości letniczej używa pierwszej formy i ponieważ ta forma już się utarła w mowie potocznej, przeto poszedłem za przykładem innych i zamiast „w tych Urlach”, będę pisał „w tem Urlu”.Czytaj dalej

Do parafji Cygów, w pow. radzymińiskim, należą wsie: Poświętne, Krzywica i Renczaje, liczące łącznie z Cygowem 5,120 parafjan. Kościół rzeczonej parafji istnieje w Poświętnem, wzniesiony przed 200 laty, z drzewa sosnowego, z pomieszczeniem dla 700 osób, kosztem Dyzmy Szymanowskiego. Do parafji tej oprócz Szymanowskich, należały niegdyś rodziny Zamoyskich, Lelewelów i Platerów. W podziemiach tej świątyni spoczywają zwłoki Lelewela, jednego z Platerów i małżonków Szymanowskich. Czytaj dalej

„Warszawa opustoszała”. Nie jest to frazes zdawkowy, powtarzany corocznie w lipcu i sierpniu, ale fakt, któremu zaprzeczyć niepodobna. Rzuca się to przecież w oczy każdemu na ulicach miasta. Ile osób wyjechało i dokąd, z całą ścisłością odpowiedzieć trudno, nie będzie chyba jednak przesady w twierdzeniu, że conajmniej dziesiąta część mieszkańców Warszawy w obecnej porze pożegnała mury duszne miasta i podążyła szukać wypoczynku u wód i uzdrowisk lub na letnich mieszkaniach. Pomijam tych, którzy bawią w Zakopanem, Krynicy, Szczawnicy lub u wód austryackich, belgijskich czy skandynawskich. Ci kuracyusze stanowią mały procent od ogólnej liczby letników, gros wyjeżdżających z Warszawy — to właśnie ci, którzy z rozmaitych względów szukają siedzib w pobliżu.Czytaj dalej