Henryk Loelhoeffel von Löwensprung, przybyły z Prus wschodnich 1740 r., został lekarzem nadwornym Augusta III-go, ożenił się z Konstancją Jauchówną, generałówną saską, osiadł w Warszawie, gdzie mu się urodziła córka Teresa, następnie żona Adama Cieciszowskiego, pisarza wielkiego koronnego (DW. 100 f. 1128; 103 f. 1072 i 110 f. 1130) i syn Karol Maurycy. Henryk, umarł 1763 r.; a wdowa po nim 1805 r. Karol Maurycy, ur. 1748 r. otrzymał indygenat na sejmie 1768 r. (V. L. VII f. 373), dyplom wydano mu 1775 r. i potwierdzono 1777 r. (Kancl. 42 f. 146; M. Lit. 220 A f. 139). W dyplomie zmieniono mu nazwisko na Lelewel i potwierdzono dawny herb, jaki otrzymał jego przodek Jerzy Frydryk Loelhoeffel 1713 r., od Wilhelma pruskiego. Herb ten przedstawia na tarczy ściętej w polu górnym srebrnym czarne orle skrzydło, w dolnym błękitnym złoty lew dwuogoniasty, wspięty, trzymający doniczkę z dwoma gałązkami konwalji (Ostr. Nr. 1738). Czytaj dalej

Pomimo, że każdy wieśniak nie gardzi zarobkiem, owszem idzie chętnie, byle mu tylko czas pozwalał, to jednak jest pewien rodzaj zarobku, od którego ludzie wiejscy uciekają, jak od zarażonego powietrza. Są to podwody pod wojsko. Chociaż władze wojenne plącą rzetelnie za każdą wiorstę, i to nawet z góry, to jednak każdy, jeśli tylko może, to się rublem wykręca zaraz w gminie, albo ucieka już przyjęty przez wojsko z narażeniem własnej skóry na tęgie razy, albo, jeśli już nie może inaczej, opłaca się kilku kopiejkami żołnierzom, aby mu się dostał lżejszy ładunek.Czytaj dalej

Rodzinę Lelewelów, rozmaicie zwaną nawet w dokumentach rządowych: Loelhoeffel, Lelhövel, Lölhöffel, Lelhefel, zwykle podawano u nas w encyklopedyach i historyach literatury jako przybyłą z Augustem II z Saxonii do Polski. Rozpatrzenie się w dokumentach oryginalnych, udzielonych piszącemu te słowa przez świeżo zgasłego ś. p. Prota Lelewela, przekonywa w sposób niewątpliwy, iż
Lelewelowie przybyli do Warszawy nie z niemieckiego zachodu, lecz z dawnego litewskiego i polskiego północo-wschodu. Podanie rodzinne głosi, iż gniazdem Lelewelów były okolice Instrucia w Prussiech Wschodnich, dobrowolnie poddanych Polsce przez stany pruskie za Kazimierza Jagiellończyka. Najpierwszy zaś dokument autentyczny, dyplom akademii wileńskiej z początku wieku XVIII, świadczy, iż Lelewelowie siedzieli naówczas w litewskiej Kłajpedzie, przezwanej przez Niemców Memlem. Byli to więc w starych czasach rodacy Falcków, Heweliuszów, Lengnichów, Lindych, a w dzisiejszych czasach Kątczyńskich, z “pochodzenia” Niemcy, z “narodowości” Polacy, jak już niejednokrotnie podobni im sami pisali.Czytaj dalej

Szczególny to był dwór, Wola Cygowska w Stanisławowskiem; szczególny nie ze swojego starego domu mieszkalnego i nowych budowli gospodarskich, ale z powodu swojego gospodarza i jego otoczenia. Jak ów Klucznik z epopei, pilnujący ruin zamczyska Horeszków, tak pan Prot zewsząd był otoczony pamiątkami po dziadach, ojcach i braciach, pilnował ich jak oka w głowie, rad opowiadał dzieje każdego drobiazgu, ożywiał je wspomnieniami całych szeregów ludzi zasłużonych, których z Lelewelami łączyło powinowactwo, przyjaźń lub wspólność sprawy. Czytaj dalej

Pośród żółtych mazowieckich piasków, poprzerzynanych czarnemi smugami sosnowych lasów leży wioska jedna z tych co jak niegdyś Czarnylas, powinna być znaną szeroko, bardzo szeroko. Wioska, o której mówimy, to od wieku siedziba rodziny Lelewelów, Wola Cygowska, gdzie młodzieńcze lata pędził Joachim i gdzie kilka dni temu pod rodzinną strzechą zakończył życie młodszy brat jego Prot Lelewel. Stary, nizki dworek w Woli Cygowskiej, niemy świadek zamierzchłej dziś przeszłości stał się skarbnicą, w której każdy sprzęt jest pamiątką, jest relikwją. W tym pochylonych od starości domku o kilku pokojach, o sprzętach starych, wyblakłych wszystko mówi jakiemi byli ludzie co tu życie spędzili… Jakkolwiek losem na obczyznę rzucony Joachim, żył tu sercem i wspomnieniami.Czytaj dalej

Bardzo często trybunały  są świadkami gorszących processów między krewnymi, prawującymi się o sukcessyą. Udzielamy poniżej przykład postępku zupełnie odmiennego, przytoczonego przez jeden z dzienników porannych.Czytaj dalej

— Jeżeli zgon znakomitego z dostojności męża sprawia rozgłos po kraiu, połączony z smutnym krewnych i przyiaciół uczuciem, to niezwrócona strata cnotliwego obywatela, z rzetelnych zasług znanego Urzędnika, Patryarchę rodziny swoiej, napełnić powinna żalem Wszystkich bliższe bąć dalsze i nim związki maiących. Takie uczucie wzbudzi smutna Wiadomość o śmierci Karola Lelewela, którego długie życie było ciągłem i nieprzerwanem pasmem usług kraiowych, cnót domowych, osobistych zalet i wzoru dobrego obywatelstwa.Czytaj dalej

Wóyci gminy Cygów i gminy Wola Cygowska przesłali Towarzystwu wielką urnę czyli popielnicę, wykopaną na dziedzińcu dworskim wsi Cygów w Obwodzie Stanisławowskim, odległey o mile od Stanisławowa, o połtorey mili od Okuniewa. Położenie, gdzie takowe popielnice znayduią się, iest nieco wyżey od okolicznych równin wzniesione. Zdaie się wskazywać podobieństwa do domysłu, że to kiedyś musiało bydź mieysce jakiegoś starożytnego uroczyszcza bądź pogrzebiszcza popiołow umarłych. Utrzvmuie się między ludem powieść, że te popielniki dawniey wydobywano, i znowu zakopywano w innych spokoynievszycb mieyseach. Czytaj dalej