Nad grobem ś.p. Jana Adamowicza

W ostatnich dniach ub. miesiąca na cmentarzu wsi Postoliska pod Tłuszczem zgromadziło się około dwóch tysięcy ludu wiejskiego: starszych i młodzieży Związku Młodej Wsi, mężczyzn i kobiet w strojach świątecznych, przeważnie ludowych, z zapaskami na ramionach. Stanęli tak dokoła grobu, przed 30 laty zmarłego w Tłuszczu, a w Postolisku pochowanego, ś. p. Jana Adamowicza. Nad grobem piękny pomnik dłuta Dunikowskiego. A dokoła niego właśnie — ludu wiejskiego tłum dwutysięczny w nastroju głęboko poważnym słuchający o pracy tego, którego właśnie za serc swych nakazem uczcić przybyli.Czytaj dalej

Wspomnienie pośmiertne

11 lutego r. b. zakończył życie nauczyciel szkoły powszechnej w Tłuszczu p. Mińsko-Mazowieckiego Włodzimierz Charzewski, przeżywszy lat 39. W Tłuszczu pracował lat 16. Zmarły pracował również bardzo wiele i poza szkołą. Za działalność polityczną w 1905 roku został wysłany na osiedlenie do gub. Wołogodzkiej, skąd powróciwszy w połowie r. 1906, znów objął szkołę w Tłuszczu. Pozatem był współpracownikiem gazety ludowej „Siewby”. Przyczynił się w znacznym stopniu do założenia w Tłuszczu straży ogniowej i w tym celu organizował przedstawienia amatorskie.Czytaj dalej

Gmina nasza świętowała uroczyście rocznicę Kościuszkowską dn. 15 października, w poniedziałek. Ludność powstrzymała się od zajęć i tłumnie pośpieszyła do kościoła w Postoliskach, gdzie proboszcz miejscowy, ks. Koskowski, po Mszy św. w podniosłych słowach wytłumaczył gromadnie zebranym parafjanom bohaterski żywot naszego chłopskiego Naczelnika. Kościół i szkoła w Postoliskach przybrane były w zieleń i narodowe barwy. Straże ogniowe z Postolisk i Tłuszcza wystąpiły w odświętnych mundurach. W szczególności ładnie wyglądała straż z Tłuszcza w swych zielonych z czerwonemi wyłogami mundurach. Sprawność jej budziła powszechne zainteresowanie.Czytaj dalej

Korespondencja własna „Wyzwolenia”.

Jednej soboty w miesiącu lipcu wybrałam się w odwiedziny w te strony kraju, gdzie w roku 1906 jaśniejszym płomieniem gorzał duch ludowy, gdzie żyli wybitni jego wyznawcy, gdzie powstał Związek Młodej Polski i niezapomniana w dziejach młodego ruchu ludowego „Siewba”. Ciekawa byłam zobaczyć zbliska, co się tam dzisiaj dzieje. Spostrzeżenia moje robiłam ze wsi kościelnej Postoliskach, która w tym roku obchodziła smutną uroczystość, bo pogrzeb wiejski „chłopa działacza”, redaktora „SiewbyJana Kielaka. Tysiące ludzi żegnało, odprowadzając go na cmentarz postoliski, który mieści innego wielkiego pracownika ludowego, poetę-ludowca Jana Adamowicza-Pilińskiego. Na tym cmentarzu pod jednym kamieniem śpią snem wiecznym razem prochy dwuch przyjaciół, wyznawców jednych zasad i pragnień; dawnego kierownika literackiego „Siewby” i redaktora tego pisma, których za życia łączyła gorąca wypróbowana przyjaźń, a po śmierci złączył ich wspólny kamień grobowy. Śpijcie snem spokojnym pracownicy za Wolność i Lud, a Wasza mogiła niech będzie jedną z tych, które do nowego życia i trudu budzą młode pokolenia i wskazują im drogę prostą, jak miedza polna, a pewną, jak słowa przysięgi prawego człowieka.Czytaj dalej

Radzymińskie chyba już do historji przejdzie Takiego ogólnie wziąwszy, zwyrodnienia moralnego, zachłanności w pogoni za pieniądzem, karciarstwa, rozpusty i pijaństwa jeżeli gdzie się znajdzie w Polsce, to chyba z wielkim trudem. A jako wynik tych „zalet”, to obojętność na sprawy społeczne i narodowe, rozwój przesądów, niechęć do oświaty i podejrzliwość względem tych, co chcieliby miejscowemu życiu nadać inny kierunek.Czytaj dalej

Oryginalny wypadek wydarzył się w Postoliskach w g. warszawskiej. W tych dniach podczas burzy uderzył piorun w miejscową plebanię, w chwili, gdy proboszcz ks. Bolesław Koskowski skończył nabożeństwo. Ksiądz wybiegł natychmiast, nakazując bić w dzwony na ratunek. W chwili, gdy ludność miejscowa przybiegła, ażeby nieść pomoc i udaremnić pożar, uderzył piorun po raz drugi i szerzący się już pożar stłumił.

Wiadomości Maryawickie
R.2, nr 56 (16 lipca 1910)

W ubiegłą sobotę (d. 27 czerwca) nieoczekiwana wieść o śmierci Jana Adamowicza — Pilińskiego do głębi serc zasmuciła przyjaciół, kolegów i znajomych. Liczne to grono bolało nad przedwczesnym i niespodziewanym zgonem, wszyscy żałowali serdecznie człowieka szlachetnego, działacza wytrwałego, ducha i doradcy nieocenionego. Ale gdy wieść o śmierci jego przyprowadziła dawniejszych jego towarzyszy i przyjaciół z Galicyi i gdy ci opowiedziedzieli dzieje jego życia na tle tych opowieści i wspomnień sylwetka zmarłego zarysowała się silnie, a odkrycie wielu dotychczas przez najbliższych zaledwie przeczuwanych walk, które zmarły otaczał, rzuciły promienne światło na tę niezwykłą postać.Czytaj dalej

Ponieważ w Nr 2 „Siewby” był umieszczony artykuł p. Kosy o młodzieży Radzym. powiatu, postanowiłem i ja coś nie coś napisać o młodzieży w naszej Postoliskiej parafii. Pod względem oświaty młodzież nasza stoi bardzo nizko. Nie znaczy to, aby u nas było trudno o oświatę, boć w naszej parafii jest dwie początkowe szkółki, a teraz, istnieje już od pół roku trzecia, założona przez Macierz Szkolną; ale brak nam zamiłowania do nauki. To też chociaż zaledwie może trzecia część nie umie czytać, ale cóż z tego, że czytać umią, kiedy z tego nie korzystają. Dużo, a nawet bardzo dużo jest takich, którzy, od czasu jak do szkoły przestali chodzić, do książki nie zaglądali. Mamy obecnie długie zimowe wieczory. Chłopcy wieczorem nie mają roboty, więc spędzają całe wieczory przy kartach, lub przy pustej gadaninie, od której aż uszy bolą. Dziewczyny, gdy się zejdą z kądzielami, obmawiają jedne drugie już nie tylko w swojej wsi, ale po całej parafii: ta chodzi zawolno, ta zaprędko, tamta się niepięknie ubiera, bo niedbała, a ta się stroi, bo się chce chłopcom przypodobać — i tak dalej trajkoczą, jak ich kołowrotki. Czytaj dalej

Lud w Radzymińskim wie, że dzień 8-y maja, dzień św. Stanisława, to dla Polaków wielkie męczeństwa święto — to dzień chwały Jednego z wielu Polskiej ziemi najlepszych synów, i dlatego rok rocznie podnioslemi uroczystościami wspólnie z dobrą Matką narodów, Kościołem Katolickim, ten dzień obchodzi. Zawsze a szczególniej w roku bieżącym radowało się serce ludu Bożego, a nadmiar uczuć pobożnych i podniosłych w pieśni i modlitwie wylewaliśmy w ubożuchnym kościółku w Postoliskach.Czytaj dalej

Cicha wiejska parafijka, dekanatu radzymińskiego, Postoliska, obchodziła w dniu 12 b.m. niezwykłą uroczystość — złotych godów kapłańskich proboszcza swego, ks. Romualda Ignacego Batogowskicgo, o. zakonu Benedyktynów, proboszcza, który przez lat 35 zarządzając jedną i tąż samą parafią, trzy pokolenia już wychował, chrzcił i w pieczy kapłańskiej trzymał. Oto parę szczegółów biograficznych sędziwego jubilata.Czytaj dalej

Złote gody z suknią kapłańską obchodził w dniu 12 b. m. proboszcz parafji Postoliska dekanatu radzymińskiego ks. Romuald Ignacy Batogowski. Jubilat, urodzony w Batogowie (pow. makowski) 1820 d. 28 grudnia, po ukończeniu seminarjum duchownego w Pułtusku i otrzymaniu święceń kapłańskich, w r. 1850 wstąpił do benedyktynów, gdzie do chwili skasowania zakonu w r. 1864 piastował urząd prokuratora. Następnie już jako kapłan świecki, po krótkim pobycie na Bielanach i w Kamieńczyku, mianowany proboszczem Postolisk był pasterzem powierzonych jego pieczy parafjan bez przerwy przeszło lat 35, pozyskując sobie serca wszystkich cichą użyteczną pracą i prawdziwie chrześcijańską dobrocią i miłosierdziem.Czytaj dalej

Kupiec warszawski, zarazem właściciel dóbr Fiukały pod Tłuszczem, p. S., pojechał powozem w sąsiedztwo, a nie chcąc powracać nocą końmi młodemi i płochliwemi, wysłał woźnicę na wypożyczonym koniu, aby sprowadził z domu inną parę. Przejeżdżając przez Postoliska, gdzie odbywało się wesele, stangret postanowił zażartować sobie z podchmielonych godowników i powiedział im, że goni rabusiów, którzy jego panu skradli konia i powóz. Już późną nocą p. S. nie doczekawszy się powrotu posłańca, jechał swemi młodemi końmi przez wieś pomienioną. Podchmieleni wieśniacy, poznawszy zaprzęg “dziedzica” i pewni, że mają do czynienia z rabusiem, puścili się w pogoń za powozom i usiłowali odebrać powóz przemocą, z czego wynikło przykre starcie p. S. bowiem, napastowany przez tłum, bronił się zapamiętale. Dopiero po pewnym czasie chłopi poznali poturbowanego p. S.

Kurjer Warszawski
R.78, nr 285 (15 października 1898)

 

Adolfa z Zambrzyckich Koskowska, obywatelka ziemska, opatrzona św. Sakramentami zasnęła w Bogu w majątku Chrzęsnem w dniu 23-im marca 1895 r., przeżywszy lat 66. Wyprowadzenie zwłok do kościoła parafjalnego w Postoliskach nastąpi w dniu 85-ym b.m. o godzinie 3-ej po południu. Nabożeństwo żałobne za spokój jej duszy odprawione będzie w dn. 26-ym b.m., po skończeniu którego nastąpi złożenie zwłok w grobach familijnych na cmentarzu miejscowym. Na te smutne obrzędy pozostali stroskani: córki, zięciowie i wnuki zapraszają krewnych, przyjaciół i znajomych. Osobne zaproszenia rozsyłane nie będą.

Kurjer Warszawski
R. 75, 1895, nr 84

W dniu 2 lipca otwarto też prawdziwie okazałą gospodę chrześćjańską we wsi parafjalnej Postoliskach, w powiecie Radzymińskim, gubernji Warszawskiej. Budynek na nią złożony z czterech izb i sklepu, został umyślnie wybudowany staraniem proboszcza, księdza Batogowskiego. W gospodzie tej każdy może się posilić za małe pieniądze i zabawić uczciwą pogawędką lub czytaniem gazety, która tam jest na zawołanie; w sklepie zaś, przy tejże gospodzie urządzonym, włościanie dostać mogą prawie wszystkiego, co w miasteczku na targach kupują, za wyłączeniem tylko napojów odurzających i tytuniu.

Jest w tejże wsi jeszcze i druga gospoda, urządzona już poprzednio z dawniejszej karczmy, w której dzierżawca propinacji, dziedzic wsi Fiukał, zniósł sprzedaż trunków, chociaż tym sposobem sam pozbył się dobrowolnie dochodu. Tak tedy jedna wieś Postoliska ma już aż dwie gospody, a ileż to jeszcze jest gmin, nawet całych powiatów, w których i ze świecą gospody nie znajdziesz, a tylko brudne karczmy, te szkoły pijaństwa i wszelkiego zepsucia.

Gazeta Świąteczna
R.2, nr 79 (9 lipca 1882)