Feliodor Parzęcki, granatowy policjant prześladował do 1939 r. na terenie pow. radzymińskiego działaczy demokratycznych i brał udział w tłumieniu strajków chłopskich na terenie pow. warszawskiego. M.inn. w Jadowie, gdzie zabito 7 osób. Podczas okupacji Parzęcki pracował nadal w policji i współdziałał aktywnie z żandarmerią niemiecką w tępieniu członków organizacji podziemnych. Jak głosi akt oskarżenia Parzęcki zastrzelił członka AL Bachniewicza, zabił jednego żołnierza radzieckiego uciekającego z niewoli oraz 2 Żydów.

Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Parzęckiego na karę śmierci.Czytaj dalej

Nakazali w nocy warty, bo bohaterski burmistrz Cichecki i dzielna policja zwiała gdzie pieprz rośnie. Wzięłam więc kij, gwizdek Hani, latarkę i chodziłam po ogrodzie do 1-ej, od 1-ej do świtu Augustyniak. Zawsze mogłabym zaalarmować w razie pożaru, czy kradzieży. Sąsiedzi też podobno dyżurują. Ziuta nie przyjeżdża, denerwuję się, bo już bym ją tu chciała mieć. Naszykowałam pokój i szafkę dla niej.

6 września 1939

Śledztwo w sprawie bestialskiego morderstwa kasjera kolejowego w Ząbkach śp. Babulewicza, o czym do­nosiliśmy, zebrało w ciągu dnia wczo­rajszego poważny materiał, który nie­wątpliwie posłuży do szybkiego ujęcia zbrodniarza. Z oględzin miejsca zbrodni wynika, że morderstwo dokonane zostało mię­dzy godz. 2— 3.30 nad ranem. Zbro­dniarz na parę minut przed drugą wszedł prawdopodobnie do poczekalni stacyjnej, która nigdy pomimo zaopa­trzenia drzwi w zamek nie była zamy­kana. Wykorzystywały to elementy awanturnicze, które często spędzały tu noc.Czytaj dalej

Sprawa włamania do starostwa w Radzyminie

Przed Sądem Grodzkim w Warszawie toczyła się sensacyjna rozprawa przeciwko sprawcom włamania do starostwa powiatowego w Radzyminie, Janowi Maniakowi, Feliksowi Bartosiakowi i Władysławowi Kołodziejczykowi, którzy, jak ustaliło dochodzenie pozostawali w kontaktach z terrorystyczną organizacją ukraińską OUN. W roku ub. do starostwa powiatowego w Radzyminie zakradli się w nocy złodzieje, którzy zrabowali pieczęcie urzędowe, rewolwery oraz blankiety do paszportów zagranicznych. Blankiety paszportowe złodzieje wyprzedali osobom, które nielegalnie chciały przekroczyć granicę znalazłszy się w kolizji z prawem.Czytaj dalej

Całą bandę włamywaczy aresztowano

W swoim czasie banda nieujawnionych na razie sprawców dokonała włamania do lokalu starostwa w Radzyminie. Łupem złodziei padło kilkanaście rewolwerów, blankiety paszportów zagranicznych, pieczęcie, 18 zasłon okiennych i t.d. Obecnie w wyniku dochodzeń okazało się, iż hersztem bandy włamywaczy był Jan Maniak, drukarz, z pochodzenia Ukrainiec, znany policji jako podejrzany o udział w kilku zamachach terorystycznych. Spólnikami jego byli znani i kilkakrotnie już karani kasiarze Feliks Bartosiak i Zygmunt Kołodziejczak.Czytaj dalej

Podrzucone kosztowności zwrócono proboszczowi

Dozorczyni domu Nr. 4 przy ul. Ząbkowskiej w Warszawie, Władysława Wernikowa, schodząc do piwnicy znalazła w korytarzu jakieś zawiniątko, w którym znajdował się kielich do komunikantów i złota patyna. Znalezione przedmioty dozorczyni zaniosła do XV komisariatu P. P. Ponieważ nie ulegało wątpliwości, iż kielich oraz paty na pochodzą z świętokradczej kradzieży policja wszczęła dochodzenie, by ustalić skąd przedmioty te pochodzą. Po kiikudniowem śledztwie ustalono. iż kielich oraz patyna zostały skradzione z kościoła parafji w Cygowie Poświętnym pod Wołominem. Wczoraj przyjechał do Warszawy proboszcz tej parafji ks. Sobczak, który poznał znaleziony kielich oraz patynę i zabrał ze sobą. Dalsze dochodzenie prowadzone jest w kierunku wykrycia sprawców świętokradztwa.

Nowy Czas
R.4, nr 63 (4 marca 1934)

We wsi Tule (gm. Kłębów), już od dłuższego czasu grasowali w tej i sąsiedniej wsi Kłębowie, czterej synowie rolnika, Ponichterowie. Byli oni postrachem mieszkańców tych wsi, domagając się pieniędzy na wódkę, w przeciwnym razie grozili zemstą. Podobny teror uprawiali w stosunku do właścicieli sklepów. Swego czasu w Kłębowie, po wyjściu z karczmy, jeden z Ponichterów, usiłował pobić 22-letniego Czesława Zycha, syna sołtysa, ze wsi Tuły. Zych okazał się silniejszy. Ponichter, oddalając się, groził zemstą.Czytaj dalej

Wczoraj w Wołominie pod Warszawą rozlepiono plakaty, wzywające do bicia żydów, a to, jak głosi plakat „za przykładem Berlina”. Plakaty zdarła policja i wdrożyli dochodzenie: podobno przywiózł je i rozlepił jakiś student ze Lwowa. Nie pochwycono go jeszcze; śledztwo trwa.Czytaj dalej

W Wołominie aresztowano tow.tow. Walentynowicza, Tobolskiego i Piątkowskiego. Tow. Piątkowski został aresztowany w chwili, kiedy przyjechał do Wołomina, zwolniony z więzienia za kaucją. Aresztowanych towarzyszy trzymano w miejscowym areszcie. Zwolnieni oni zostali na 15 minut przed końcem wyborów.Czytaj dalej

W schludnym jednopiętrowym dworku mieści się komenda i posterunek miejski policji państw. w Radzyminie. Wewnątrz zaś, to już niezwykła schludność, a elegancja schludności: nie dostrzeżesz pyłka kurzu w sieni, na schodach, w przejściach: pomimo tak licznych interesantów, odwiedzających biuro, panuje tu iście pedantyczny porządek! Na piętrze — komenda, gdzie rezyduje jej komendant, komisarz p. St. Duchiński, parter zajmuje posterunek i tu znajduje się Bibljoteka, o której mowa.Czytaj dalej

Prowokacyjne zarządzenia władz powiatowych. Krwawy wiec monarchistyczny. Pokrzywdzenie miejscowych władz policyjnych.

W nocy z dn. 12 na 13 maja r. b. Komendant Posterunku Policji w Wołominie otrzymał od Komendanta Powiatowego w Radzyminie polecenie dokonania rewizji i aresztowania osób, rzekomo politycznie podejrzanych, a będących członkami Stowarzyszeń Kulturalnych, oraz Radnego miasta Wołomina. Równocześnie zaś Dowództwo Sztabu Gen. wydało rozkaz zaniechania bezpodstawnych aresztowań. Ponieważ miejscowi “podejrzani” zachowywali się zupełnie spokojnie i nie przejawiali absolutnie dążeń do wywołania jakich bądź wystąpień, policja ograniczyła się tylko do nadzoru nad nimi, a rewizji i aresztowań zaniechała.Czytaj dalej