Dzisiaj Radzymin posiada domów ze 200, (w tem kilkanaście murowanych), mieszkańców zaś do półsiódma tysiąca, (w tem prawie 2/3 żydów). Jest on połączony z Warszawą drogą bitą, zbudowaną więcej niż przed laty 70, a od lat 5 jest połączony i, pierwszą w naszym kraju, kolejką podjazdową marecką, ułożoną na jednej stronie tej samej drogi bitej, a stanowiącą prywatną własność Towarzystwa Akcyjnego, którego głównym akcyonaryuszem jest obywatel miasta Warszawy, pan Julian Różycki. Kolejka odchodzi stąd do Warszawy osiem razy dziennie, a cała podróż trwa nieco więcej, niż godzinę. Słusznie tedy mieszkańcy Radzymina uważają dzisiaj Radzymin za przedmieście Warszawy.Czytaj dalej

(…) W Dąbrówce także było bractwo miłosierdzia i wygodny szpital dla 10 ubogich, utrzymywanych głównie przez księdza. W Radzyminie szpital bez funduszów, podobnyż w Skaryszewie, Wieliszewie i Tarhominie, gdzie szpital składał się z 4 izb. W Cygowie wybudował w XVIII w. szp. pleban. W Okuninie był dom szpitalny, a także w Pniewniku i Pustelniku, gdzie ubodzy utrzymywali się z kwesty. W Stanisławowie było bractwo miłosierdzia. W parafji Klembowskiej przy kościele parafjalnym był szpital św. Józefa z altarją; miał 2 izby i mieścił 14 osób; przez kolatorów, kasztelanów Czosnowskich, był wzniesiony na podziękowanie Bogu za ocalenie ich poddanych od moru. Erekcja z 1705 r. znajduje się w konsystorzu pułtuskim. Dochodu rocznego mieli ubodzy 140 złp. od sumy 4,000 złp., na dobrach Woli Rasztowskiej zapisanych, oraz kilkadziesiąt złp. z karbony; nadto należał plac 20 prętów długi i 16 szeroki, dwie stodołki, ogródek, 2 obórki. Altarzysta pobierał procent 110 złp. od sumy 3,200 złp., z dziesięcin pieniężnych 135 złp., z dziesięcin wytycznych 180 złp. Ubodzy obowiązani byli mszy ś. słuchać i po 5 pacierzy w piątek za dobrodziejów odmawiać. Był tu prebendarzem pod koniec XVIII w. ks. G. Gacki (cf. Akta Wizyt w Arch, kapit. płock.. i Rozporządzenia i Pisma Pasterskie bpa M. Poniatowskiego, Warsz. 1785).

Encyklopedja kościelna
podług teologicznej encyklopedji Wetzera i Weltego, z licznemi jej dopełnieniami., T. 28
1905

Otrzymaliśmy następującą, wielce i znamienną uchwałę gminną:

„My, obywatele gminy Małopole powiatu radzymińskiego, gubernji warszawskiej, zebrani w liczbie 446 osób na prawomocnym zebraniu gminnem, odbytem 18 grudnia 1905 roku, w lokalu zarządu gminnego małopolskiego w Dąbrówce, jednogłośnie na zasadzie Ukazu 1864 roku i Manifestu z d. 30 października r. b. postanawiamy i uchwalamy:

Prowadzenie wszelkiej biurowości i korespondencji w urzędowaniu gminnem wyłącznie w języku polskim. Sądy powinny sądzić po polsku, jak również ich biurowość powinna być prowadzona wyłącznie po polsku. W szkołach gminnych nauka powinna być prowadzona jedynie po polsku. Gdyby zaś nauczyciele nie chcieli się zastosować do tego, postanawiamy odmówić im wypłaty pensji i usunąć a zajmowanego mieszkania. Czytaj dalej

Ur. 1850 w Radzyminie, uk. gimn. w Lublinie 1867, wstąpił zaraz do Szk. Gł. Przez rok na wyd. filologii pisze rozprawę „O metodzie badań psychologicznych” (I nagroda). Uk. Uniw. Warsz. w 1872, w 1873 doktoryzacya w Lipsku (rozpr „O warunkach świadomości”). W r. 1875 docent psychol., filoz., przyrody i antropologii, w uniw. we Lwowie do 1881.Czytaj dalej

czas

Z Warszawy piszą nam: Wypadek w Markach, traktowany przez tutejszą prasę dość oględnie, przedstawia się w głównych zarysach tak, jak doniosły dzienniki. Zrozumieć go jednak można zupełnie wtedy dopiero, gdy się zna wydarzenia poprzednie, które tworzą tło i przygotowanie. Według wiarygodnych informacyj rzecz tak się miała: P. Briggs, Anglik rodem, lecz żonaty z Polką, założył przed pewnym czasem wielkie przedsiębiorstwo przędzalniane w Markach pod Łodzią. Towarzystwo, do którego należał, reprezentowało olbrzymie kapitały. Dość powiedzieć, że w Marki włożono około dziesięciu milionów rubli, a dzięki temu, z pustyni, jaką była niedawno jeszcze ta miejscowość, zrobiła się kwitnąca osada. Powstał szpital, czytelnia, sala zajęć, domy dla robotników, a ludność znalazła suty zarobek.Czytaj dalej

Urle, d. 8 sierpnia.

Zupełnie śliczne są te Urle. Skryte w powodzi drzew szpilkowych, przepojono powietrzem cudnie balsamicznem, nieprzeparcie każą się kochać od pierwszego wejrzenia. Mimo wszystkie swe uroki skromnemi pozostały do tej chwili i bez wszelkich pretensji. Od łat paru modne bardzo i letnikami warszawskimi przepełnione naprawdę Urle jeszcze i teraz niezbyt są cywilizacją ludzką popsute. Wille pyszne, sztukaterjami zdobne, jeszcze tu nieznane. Urle współczesne to domki, domki, domki… Większość z nich słomą kryta, każdy z efektowną werandą, wokoło każdego moc zieleni… Do niedawna rokrocznie bawiło tu do 4000 letników. Obecny sezon należy do słabszych. Niema i 2000 osób. Ruch towarzyski naprawdę prawie żaden. Może to i lepiej. Można wśród lasów przewijać się w najmniej wyszukanej  toalecie. Taka swoboda też coś warta…Czytaj dalej

Administracja przędzalni p. f. „Briggs i sp.” w Markach zamierza wprowadzić jako siłę pociągową do wozów motory, zamiast koni. Motory takie, opalone naftą, używane są oddawna jako siła pociągowa u wozów w Anglii i w Ameryce, oddając znaczne usługi przy przewożeniu ciężarów. O pozwolenie na zastosowanie tego rodzaju siły pociągowej firma „Briggs i sp.” poczyniła już starania. Wkrótce ma być dokonana z niemi próba na ulicach Warszawy.

Kurjer Codzienny
R.41, nr 140, (4 czerwca 1905)