Po latach tłustych przyszły lata chude. Siatkarze Huraganu Wołomin znaleŸli się na równi pochyłej. Coraz trudniej przychodziło im walczyć o sukcesy. Złożyło się na to wiele czynników, a najważniejszym z nich był brak pieniędzy, o czym będzie mowa w tym odcinku.

W marcu zakończyły się rozgrywki w lidze międzywojewódzkiej i jeszcze raz Huragan otrzymał szansę walki o II ligę. Po przebrnięciu przez sito eliminacji, w dniach od 5 do 7 kwietnia 1968r odbyły się w Wołominie mecze półfinałowe o awans do finału i wejście do II ligi. W turnieju wzięły udział trzy zespoły: Huragan Wołomin, AZS Poznań i Stal Grudziądz.Czytaj dalej

Pytanie o liczbę mieszkańców Wołomina jest nieco kłopotliwe. Wprawdzie dawno minęły czasy, kiedy na jedno mieszkanie przypadało tutaj aż 15 dusz, z czego 10 nie tyle martwych, co fikcyjnie zameldowanych, ale ciągle jeszcze statystyki niezupełnie odpowiadają rzeczywistości. Ojcowie miasta obliczają, że rzeczywistych wołominian jest w całym powiecie 170.000. Mniej więcej jedna szósta czyli około 27.000 mieszka w samym Wołominie. Informacja powyższa byłaby jednak niepełna, gdyby zabrakło jednej danej — otóż 33.000 obywateli powiatu wołomińskiego dojeżdża codziennie do pracy w Warszawie.Czytaj dalej

Na każdy pociąg od strony Warszawy czeka w Urlach autobus PKS, ale trzeba do niego biec wyciągniętym kłusem, żeby się wcisnąć, bo do Jadowa, jakby nie było, ponad 4 km a pasażerów wielu. Najgorzej jest w środę, dni targowe. Mimo iż połowa pracujących mieszkańców gminy zatrudniona jest w rolnictwie, to z tej drugiej połowy zaledwie kilka procent pracuje w miejscowych przedsiębiorstwach i placówkach usługowych. Reszta dojeżdża do Warszawy, Tłuszcza, Wołomina. Niektórzy wstają po godz. 24, bo pierwszy pociąg z Urli wyjeżdża o 3.30 i tylko tym można zdążyć na I zmianę.Czytaj dalej

Niezapomniana przyjaźń żołnierza i dziecka

Panie Misza!
Jak strasznie smutno mi bez pana, czekam kiedy pan przyjedzie do mnie. Proszę pisać do mnie dużo o sobie, będę się bardzo cieszyła.

Pozdrawiam i całuję
1000
Basia

Adresat: „W-ny Pan Michał Chromow”.

Ani śladu adresu, znaczka czy choćby datownika. Albo tę pocztówkę doręczono osobiście, albo przesłano przez kogoś, a może w kopercie? Niestety, Michaił Chromow dostarczył do moskiewskiej placówki „Życia Warszawy” tę pocztówkę, jedno pamiątkowe zdjęcie i zżółkły od starości maszynopis rozkazu bez żadnych informacji. Dodał gorącą prośbę, żeby w miarę możliwości poszukać tej małej (wówczas) Basi, bo bardzo chciałby nawiązać z nią kontakt teraz, w 30 lat od tamtych niezapomnianych dni.Czytaj dalej