20 Kobiet skazanych na areszt za samowolny pogrzeb na nieuznanym cmentarzu

Sąd apelacyjny w Warszawie rozważał wczoraj sprawę, która przez analogię przypominała niedawne zajścia na pogrzebie Maślanych. Rzecz dotyczyła zajść na pogrzebie śp. Kazimiery Monczewskiej w Wołominie. Ludność tej osady po usamodzielnieniu wydzielona została z parafji Kobyłki i zaczęła zabiegać o utworzenie cmentarza parafialnego. Wybrane na ten cel tereny na krańcu osady opodal Nowych Lipin, acz ogrodzone na koszt gminy i przygotowane do użytku, zostały zakwestionowane ze względów zdrowotnych. Odmowną decyzję władz tłómaczono intrygami właścicieli okolicznych gruntów i nie dość mocną postawą władz gminnych.Czytaj dalej

W swoim czasie, gdy została utworzona parafja Wołomin, po wydzieleniu z parafji Kobyłki, powstała kwestja założenia cmentarza parafjalnego. O dpowiedni teren został wydzielony we wsi Nowe Lipiny, jednak władze, rozpatrując plany i projekty cmentarza, po upływie roku prawie od chwili przedłożenia projektów , nie zatwierdziły ich, motywując decyzję względami sanitarnemi. Z niecierpliwiona oczekiwaniem decyzji ludność postanowiła jednak, wbrew zakazowi grzebać zmarłych na nowym cmentarzu. Czytaj dalej

W stołecznym grodzie Wołominie, jak w garnku, który lekkomyślna Marysia postawiła na fajerce, by następnie oddać się bez przeszkód flirtowi z “bratem”, poznanym wczoraj w parku Skaryszewskim. Woda kipi, garnek podryguje niecierpliwie, pokrywka tań­czy zapamiętale shimmy, ale Marysia nie widzi tego. Jej sumienie kucharki wrzeszczy wielkim głosem, że garnek należy zestawić, bo dziura wygotuje się w nim na wylot, Marysia jednak głucha jest na ten głos sumienia. Albowiem duch jest silny, ale ciało mdłe…Czytaj dalej

Grono osób dobrej woli, wespół ze Stowarzyszeniem weteranów, wezwało społeczeństwo za pośrednictwem gazet do złożenia hołdu poległym w walkach z naporem bolszewików, przez wzięcie udziału w rocznicę d. 14 sierpnia w uroczystości u mogiły bratniej na polach wsi Ossowa. Prawie wszystkie osoby, które pośpieszyły na wezwanie, wyjechały rannym pociągiem z dworca wileńskiego do przystanku Zielonka. Zebrało się kilkaset osób różnej płci, wieku, różnych stanowisk. Były i dzieci, prowadzone przez odczuwających ważność chwili dobrych rodziców. Kilkukilometrową przestrzeń, dzielącą Zielonkę od miejsca walki pod Ossowem, przebyto wspólnie nader pomyślnie, bo cała droga prowadziła wśród pól, łąk i drzew nad brzegiem ruczaju. Ranny deszczyk sprawił, że nie było kurzu, ani spiekoty.Czytaj dalej

Z parafji Radzymińskiej. Do zapuszczonych parafij naszych należy i parafja Radzymińska. Kościół parafjalny jest nadzwyczaj ubogi i mały; większość parafji mieszka zdala od kościoła. Troskliwością otacza swe domy modlitwy prawie każda wieś, tylko o parafjalnym kościele zapominają wszyscy. Jak mało dbają parafjanie o swe dobre imię, świadczy zaniedbany cmentarz w Radzyminie: nieogrodzony jest on pastwiskiem dla nierogacizny. A są w Radzyminie i zamożni ewangelicy, którzy mogliby zająć się trochę swym cmentarzem.

Zwiastun Ewangeliczny
R. 9, nr 2 (15 lutego 1906)