Zegar na budynku urzędu miejskiego w Wołominie wygrywa melodię „Ej przeleciał ptaszek” i nie jest to przypadek, bo pierwsze „Mazowszanki” wywodziły się z tych stron, spod Klembowa dokładnie. Miejscowe tradycje śpiewacze upamiętnił tutejszy cech zegarmistrzów niespełna rok temu. Miejscowe tradycje śpiewacze wywędrowały w świat lat temu z górą dwadzieścia. Wtedy Wołomin nie dochrapał się jeszcze nawet rangi stolicy powiatu, miał za sobą niedługą i biedną historię i złą sławę z zapadnięciem zmroku. Zła sława — uważa naczelnik Bogdan Kowalski — nie była przecież jakąś wyjątkową specyfiką Wołomina. Dotknęła właściwie wszystkie miasta podwarszawskie zatrzymując fale przybyszów, przed którymi zamknęły się stołeczne biura meldunkowe. Dotknęła zwłaszcza miasta ubogie.Czytaj dalej