W Ulasku mieszkaliśmy jeszcze przez kilka miesięcy. Sowiecka klacz została przerobiona na niezbyt smaczne kiełbasy. Odczuwało się, że znajdujemy się w strefie przyfrontowej. Latały nad nami samoloty. Dwa sowieckie (myśliwiec i szturmowiec) zaryły kiedyś brzuchami na polu pod Balcerami. Piloci uratowali się. Stodoła służyła za salę kinową. Służby polityczno-wychowawcze wyświetlały w niej kroniki wojenne dla żołnierzy. Ekran wisiał na wierzejach. “Bojcy” siedzieli na klepisku, sąsieku lub na belkach konstrukcji. Wypatrywałem na ekranie polskich żołnierzy, bo wiedziałem że biją się razem z armią sowiecką, ale nie pokazywano ich.Czytaj dalej

W tym odcinku przedstawiam zapomniana Bitwę pod Warszawą, która była impulsem dla Armii Krajowej oraz wybuchu Powstania Warszawskiego – bitwy, która zakończyła się radziecką porażką i która do dziś budzi kontrowersje – czy Stalin specjalnie dopuścił do upadku Powstania?

Czytaj dalej

„Dwór stoi cały (…). Z jednej strony wieś wołomińska jest spalona, z drugiej strony, tuż za rozparcelowanym i częściowo zabudowanym ogrodem, parę domów miasteczka zburzonych przez bomby. Na ocalałym kominie wisi do dziś dnia tapczan, na którym leżał człowiek sparaliżowany. Zginął on i paru innych w tym domu, odległym stąd o naprawdę kilkadziesiąt kroków”1.

Tak opisała Wołomin 5 października 1939 roku Zofia Nałkowska, gdy przyszła do miasta w poszukiwaniu matki i siostry. Czytaj dalej

Na początku stycznia odezwała się do mnie Pani Elwira Sawicka-Wojdyna która po przeczytaniu nowego rysu historycznego na stronie internetowej gminy Klembów postanowiła podzielić się wspomnieniami swojej babci Stanisławy Sawickiej. Wspomnienia obejmują lata II wojny światowej i ukazują wydarzenia jakie miały miejsce w Ostrówku i Lipce, czyli w rodzinnych miejscowościach autorki wspomnień.  Pani Stanisława była córką Emilii z Wierzbickich i Jana Radzkiego, pierwszego nauczyciela w Lipce po odrodzeniu się Rzeczpospolitej i jednego z inicjatorów budowy szkoły w Ostrówku. Przez pierwsze pięć lat swojego życia Pani Stanisława mieszkała w Lipce skąd w 1931 r. rodzina Radzkich przeprowadziła się do nowego domu w Ostrówku.Czytaj dalej

Katolickie Stowarzyszenie Męskiejako jedna z organizacji dzialajacych przy parafii pw. Św. Izydora - Oracza w Markach.. W środku przy sztandarze proboszcz ks. Teodor Jesionowski. Fot. lata 30 XX w.

Ksiądz Teodor Jesionowski urodził się dnia 30 października 1890 roku we wsi Ozarnowo, par. Goworowo w pow. ostrołęckim. Rodzice jego byli to ludzie prości ale zacni i religijni, cieszący się nieposzlakowaną opinią. Jego ojciec pełnił obowiązki gajowego-leśnika i był ogromnie szanowany przez swego pracodawcę. Teodor był siódmym z kolei dzieckiem, a było u rodziców ich jedenaścioro. Pochodził więc z rodziny licznej i niezamożnej. Jeszcze jako małe dziecko odznaczał się łagodnością i dobrocią, był cichy i posłuszny. Matka jego opowiadała, że gdy poszła z małym Teodorkiem do kościoła to ludzie zwracali na niego szczególną uwagę, gdyż swoim skromnym wyglądem przypominał aniołka, klęczał grzecznie z rączkami złożonymi do modlitwy i rozrzewniał szczególnie matki, które zazdrościły pani Jasionowskiej takiego synka.Czytaj dalej

Nazwisko niemieckiego żandarma Steina zna chyba każdy mieszkaniec naszej okolicy, który choć trochę interesuje się historią lokalną. Przewija się ono we wspomnieniach wielu osób, które przeżyły II wojnę światową w tym rejonie. Człowiek ten zasłużył sobie na taką pamięć wyjątkowym okrucieństwem i bestialstwem. Świadkowie przypisują mu kilkadziesiąt mordów.  Polskie Państwo Podziemne nie było w tej sytuacji bezczynne. Na bestię wydano wyrok śmierci. Film opowiada historię wszystkich zamachów przeprowadzonych na życie Hauptwachtmeistera Steina.Czytaj dalej

Rodzeństwo. Ich było pięciu i ona jedna. Dziś Pani Irena – wołomińska nauczycielka, mimo swoich 99 lat doskonale pamięta tamten czas, czas II wojny światowej, okupacji hitlerowskiej i Powstania Warszawskiego. Trzech jej braci brało udział w Powstaniu Warszawskim, ona wraz mężem Janem Łukomskim działała w ruchu oporu. Pierwszy z nich: Wituś – zaginął podczas walk w powstaniu, miejsca pochówku i zwłok nie zidentyfikowano. Walduś – walczył w Śródmieściu (kwatera przy ulicy Zielnej 45). W stopniu starszego strzelca był dowódcą kompanii. Po upadku powstania przebywał w Obozie Landorsf w Opolu – Stalag VII B. Po wojnie osiadł w Anglii. Leszek – podczas powstania walczył na Starym Mieście oraz w Śródmieściu. Został ranny, miał przestrzeloną prawą rękę. Po powstaniu był internowany, najpierw w Ożarowie, później przebywał w Obozie Jenieckim XIB Fallingbostel, 6J Dorsten oraz w komanderówce w Krefeldzie. Znalazł się w Armii Andersa we Włoszech, a następnie w Anglii. Po demobilizacji przebywał w Afryce. Ostatecznie osiadł w Perth w Australii.Czytaj dalej

W kazamatach wołomińskiego i warszawskiego UB

Po kilkutygodniowym śledztwie prowadzonym przez NKWD 12 stycznia 1945 roku, Estkowski (wciąż pod fałszywym nazwiskiem Korzyb) trafił do siedziby wołomińskiego UB przy ulicy Sienkiewicza. Został osadzony w betonowej piwnicy na środku podwórza. Rozpoczęły się przesłuchania. Zachowały się protokoły sporządzone w trakcie dochodzeń, przez oficera śledczego Teodora Prokopczuka. W trakcie śledztwa Estkowski był pytany o to co robił przed wojną. Ten używając cały czas fałszywego nazwiska z grubsza opisał swoja edukację szkolną i wojskową. Na pytanie, gdzie pracował wymienił kilka miejsc. Nie wszystkie.Czytaj dalej

Marian Sarnacki

Urodził się 2 grudnia 1903 w Wołominie,  zmarł 27 września 1944 w Czarncy, pow. Włoszczowa. Lekkoatleta, s. Bronisława (ur. 1880) – cieśli, hutnika w Hucie Szkła w Wołominie, jednego z druhów – członków założycieli Straży Ogniowej Ochotniczej w Wołominie (1908) i Marianny z d. Dąbrowskiej (ur. 1884), brat Jadwigi Golińskiej (1910–1988) – żołnierza Armii Krajowej ps. „Baśka”, mąż Władysławy z d. Wierzba (zm. 1944), ojciec Wojciecha Mariana (ur. 1932) i Andrzeja (ur. 1934). Absolwent Szkoły Technicznej Hipolita Wawelberga i Stanisława Rotwanda przy ul. Mokotowskiej 6 w Warszawie. Budowniczy gmachów użyteczności publicznej w II RP. Lekkoatleta, długodystansowiec, zawodnik i opiekun sekcji lekkoatletycznej w KS „Huragan” w Wołominie (1925–1927) i w Klubie Sportowym „Warszawianka” w Warszawie (1927–1932).Czytaj dalej

Szkolnictwo na terenie gminy Dąbrówka po 1945 r.

Po zakończeniu okupacji życie na terenie Dąbrówki powoli zaczęło wracać do normy. Nauczycielami w 1948 r. w poszczególnych szkołach na terenie gminy byli: Adela Goszczyńska – Głuchy, Helena Sieradzka – Dąbrówka, Zofia Schottówna – Dąbrówka, Józefa Kozłowska – Kołaków, Roman Kozłowski – Kołaków, Maria Biesiadecka – Józefów, Leokadia Werelyńska – Marianów, Matylda Damchlewska – Kuligów, Władysław Kowalski – Józefów, Jadwiga Niegowska – Słopsk, Henryk Markowski – Marianów, Maria Urbaniak – Słopsk23. Z powodu braku materiałów źródłowych, dotyczących funkcjonowania wszystkich wyżej wymienionych szkół, poniżej przedstawiono jedynie rys historyczny placówek w Dąbrówce, Marianowie (Dręszewie), Guzowatce,  Józefowie, Ślężanach i Wszeborach.Czytaj dalej

Radzymińskie getto, rok 1940

Ważniejsze żydowskie organizacje i stowarzyszenia to: Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe “Tarbuth”, wspomniany już wcześniej Linas Hacedek, Bikur Cholim – organizacja opiekująca się ludźmi chorymi oraz Szomrej Szabat. Ponadto w Radzyminie istniały: bank “Achdut”, biblioteka im. Pereca, koło dramatyczne, orkiestra żydowska oraz kluby i stowarzyszenia sportowe: Hagibor, Makabi, Jutrznia i Gwiazda (niektórzy sportowcy żydowscy m.in. Mosze Berman oraz Szlomo Majorowicz reprezentowali barwy drużyny piłkarskiej “Mazura” Radzymin).Czytaj dalej

Dzień po apokalipsie

Gdy tylko rozeszła się wieść, że cała okolica zajęta jest już przez wojsko sowieckie, rodzice postanowili wracać na swoje. Pożegnawszy się z gościnnymi państwem Rozmirskimi z Ksawerowa, ruszyliśmy wozem zaprzęgniętym w dwa konie w kierunku drogi do Sulejowa. Po krótkim odcinku leśnym droga biegła przez pokiereszowane, zryte pociskami pola. Była to droga dotychczas mi nieznana.Czytaj dalej

Czesław Rozmirski

Exodus

Któregoś dnia (chyba było to 11 sierpnia) dowódca stacjonującego oddziału – młody, przystojny, dobrze zbudowany blondyn – wezwał Ojca i oznajmił mu, że jutro skoro świt będzie tu wojsko frontowe, zajmie dom i wyrzuci nas z niego natychmiast. Rozpoczęły się gwałtowne przygotowania do wyjazdu. Wytworzył się rozgardiasz i nastrój zdenerwowania. Służba, która tak samo jak my, walczyła o swoje głowy, przestała reagować na polecenia. Aby dostać jakąś usługę, trzeba było grzecznie poprosić.Czytaj dalej