Romuald Badetko

Ur. 7 II 1927 w Warszawie – zm. 20 VI 1999 w Warszawie.

Lekarz, s. Jana Bolesława (1895–1957) i Marty z d. Streich (1891–1986), brat Brunona (1929–1945), mąż Krystyny Ludwiki z d. Grzelec (1929–2008), ojciec Elwiry, Małgorzaty i Jana. W czasie okupacji niemieckiej żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych. Absolwent Publicznej Szkoły Powszechnej nr 1 w Wołominie (1941), Miejskiego Gimnazjum i Liceum im. dra med. Jana Sikorskiego w Wołominie (1946), student Szkoły Oficerskiej Lotnictwa na Bemowie w Warszawie, absolwent Wyższej Szkoły Higieny Psychicznej w Warszawie (1947–1951), Akademii Medycznej w Warszawie (1951–1956). Lekarz w Przychodni Zdrowia w Morągu k. Ostródy (1956–1961), w Zespole Pogotowia Ratunkowego w Wołominie (od 1961), w gabinecie prywatnym przy ul. Henryka Rutkowskiego (obecnie ul. Chmielna) w Warszawie i w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych w Warszawie. Prowadził „Prywatną Praktykę Lekarską – Romuald Badetko” (leczenie homeopatyczne) przy ul. Śmiałej 4 m. 18 na Żoliborzu w Warszawie.Czytaj dalej

Jest sobie w Siedleckiem niewielkie, ale treściwe miasteczko Jadów, sławne m.in. z tego, iż w rynku można kupić najlepsze lody świata. Nie tylko my, czyli okolica wraz z zastępami letników, ale pewien Włoch z ojczyzny renomowanych „gellati” uznał je za hit w tej dziedzinie. A mój ośmioletni wnuk Maksio w najautorytatywniejszy sposób stwierdził, że są „lepsze niż w Eurodisneylandzie!”Czytaj dalej

Urodził się 22 czerwca 1914 r. w Tyflisie, w Gruzji237. W 1925 r został wraz z rodziną repatriowany do Polski. Po ukończeniu gimnazjum w Toruniu, w 1927 r. wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Chełmie, następnie w 1932 r. po zdaniu egzaminu do Szkoły Podchorążych Sanitarnych w Warszawie, odbył studia lekarskie na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. W 1938 r. otrzymał dyplom lekarza. Ukończył też Szkołę Podchorążych Sanitarnych (III lokata) — w dniu 15.10.1938 r. został mianowany podporucznikiem lekarzem.Czytaj dalej

O doktorze medycyny Kazimierzu Izdebskim, pomimo znacznego upływu czasu od jego śmierci, pamięta jeszcze wielu mieszkańców Wołomina i okolic. Złożyło się na to wiele przyczyn. Jedną z nich jest bez wątpienia to, że był lekarzem w okresie, tak dla Wołomina, jak i całej Polski, krańcowo trudnym, kiedy pomoc drugiemu człowiekowi miała wartość najwyższą i nieocenioną. Niósł pomoc potrzebującym, kiedy Wołomin był pod okupacją niemiecką – od 1940 r., podczas działań frontowych 1944/45 i wiele lat po zakończeniu wojny.Czytaj dalej

Jan Mossakowski został zapamiętany w Wołominie jako zięć dziedzica Henryka Konstantego Woyciechowskiego i mąż ostatniej właścicielki majątku w Wołominie – Wacławy z Woyciechowskich.1

Przede wszystkim jednak był wybitnym chirurgiem, profesorem Akademii Medycznej w Warszawie. W historii polskiej medycyny zajął ważne i trwałe miejsce. Przedmiotem jego badań naukowych były m.in. zmiany biochemiczne zachodzące u operowanych (tzw. choroba pooperacyjna) oraz zagadnienia związane z oddziaływaniem układu siateczkowo-śródnabłonkowego i patologią śledziony. Pierwszy wprowadził do użytku anatomopatologicznego rozwieracz klatki piersiowej.Czytaj dalej

Wydaje się nieprawdopodobne, że ta siwowłosa starannie ubrana pani, o twarzy niemal bez zmarszczek, ma 90 lat. Trudno w to uwierzyć, gdy widzi się, że nie nosi okularów, że dopisuje jej słuch, pamięć i przytomność umysłu, że nie tylko obywa się bez laski, lecz także taszczy wiadro z brudną wodą w kąt ogrodu. Pani doktor Maria Koczorowska pod wieloma względami jest wyjątkową kobietą. Całe życie poświęciła dla innych, uważając, że to całkiem zwyczajne. W czasie pierwszej wojny światowej walczyła z epidemią tyfusu. Przypłaciła to sama ciężką chorobą. W czasie drugiej wojny, po wyrzuceniu jej przez Niemców z Warszawy, osiadła w Ostrówku koło Wołomina i zorganizowała tu wiejski ośrodek zdrowia. Była jedynym lekarzem w promieniu kilkunastu kilometrów. Przemierzała je pieszo, chodząc do chorych o świcie, o zmierzchu, o północy, nie bacząc na godzinę policyjną.Czytaj dalej

Drewnica obchodziła wczoraj podniosłą uroczystość odsłonięcia pomnika ś. p. dr. med. Karola Rychlińskiego, twórcy i kuratora tamtejszego zakładu dla umysłowo chorych. Zmarły przed dwoma laty dr. K. Rychliński położył wobec społeczeństwa olbrzymią zasługę powołania do życia w początku bieżącego stulecia szpitala w Drewnicy (obecnie na 450 łóżek). Zważywszy, że istniejące dawniej szpital św. Jana Bożego w Warszawie i oddział przy szpitalu w Lublinie zaspakajały zaledwie 1 procent potrzeb ludności, zaś szpital w Tworkach, jak to wykazała jego ewakuacja w chwili wojny, był prawie całkowicie zajęty przez chorych z Cesarstwa, dzieło dr. Rychlińskiego było wprost dobrodziejstwem dla naszego kraju.Czytaj dalej

W roku bieżącym ulokowałem na lato swoją rodzinę w Strudze, przy stacji tejże nazwy kolejki wąskotorowej mareckiej. W początkach zeszłego miesiąca pod moją nieobecność 4-letnia moja córeczka rozchorowała się ciężko, chwyciły ją bowiem długotrwałe konwulsje przy uprzedniej już silnej gorączce. Wobec groźnego stanu dzieciny natychmiast o godz. 3-ej po południu posłano po najbliższego lekarza do osady Marek, oddalonej o 4 wiorsty szosą od Strugi; ponieważ jednak w całej wsi niema żadnego ekwipażu, ekspedycję po doktora uskuteczniono na zwyczajnym chłopskim wózku z urządzonem na nim siedzeniem. Gdy furman zjawił się u lekarza z propozycją natychmiastowego przyjazdu i objaśnieniem, że dziecko ma konwulsje, eskulap, zobaczywszy wózek chłopski, odpowiedział: „jeżeli nie macie powozu, to wozem nie fatygujcie się, ponieważ nie mam kości na sprzedanie.”Czytaj dalej