Mieszkańcy Tłuszcza i okolic znają historię Borek, osiedla które niegdyś było prężnie działającym folwarkiem i letniskiem. Znane jest nazwisko Edmunda Lehra, jego ostatniego właściciela.
Co się z nim stało? Dlaczego musiał opuścić Borki? Czy podpisał volkslistę i dołączył do okupantów? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdują się w filmie, a udało się je uzyskać dzięki materiałom zgromadzonym przez śp. pana Ryszarda Badonia-Lehra, za których udostępnienie dziękujemy panu Michałowi Badoniowi-Lehrowi.Czytaj dalej

Dwa są — czy raczej: — były — majątki ziemskie opodal Tłuszcza, które dobrze znałem dawnymi laty, a to mniejszy Ulasek nad rzeczką Cienką (cienką w istocie) oraz spore dobra Chrzęsne przy Postoliskach. (…) Ulasek zresztą opisywał tu także jego dzisiejszy dziedzic, gdyby brać rzecz formalnie, a więc syn ostatnich właścicieli, moich wujostwa, Zdzisław Wiśniewski. Sukcesor całkiem abstrakcyjny, dodajmy, albowiem reforma rolna roku 1944 oddała ziemię ulaskową z jednej strony gospodarzom ze wsi Stryjki, z drugiej wsi Ołdaki, te dwa sioła więc spotkały się na terenie byłego majątku, sam zaś majątek automatycznie „wyparował z mapy”… Był wprawdzie projekt okolicznych mieszkańców, aby szkołę, zbudowaną na miejscu spalonego dworu nazwać szkołą w Ulasku, lecz chyba się to nie przyjęło i tym trybem miano to praktycznie zanikło.Czytaj dalej

O ile powietrze wiejskie staje się dusznem dla rolników z zawodu, o tyle coraz więcej nabiera uroku dla tych, którzy oddychają niem tylko przez kilka tygodni w roku. Wielkie miasta wyrzucają na lato tysiące rodzin z wnętrz swoich na świeżą murawę wiejską. Jest to częściowem zrównoważeniem prądu, centralizującego wszystko w wielkich ogniskach życia i nadającego im coraz większe rozmiary. Inteligencya i kapitały spływają wszelkiemi drogami do wielkich miast. Niechże przynajmniej cząstkę tego odda miasto wsi w ciągu lata.

Czytaj dalej

Wołomin w okresie międzywojennym był znaną miejscowością letniskową i uzdrowiskową dla Warszawy. Nasze miasto wśród mieszkańców stolicy znane było ze swoistego mikroklimatu sosnowego. Wielu z nich zbudowało tutaj swoje wille, dwory, a te które zachowały się do dzisiaj stanowią sentymentalną pamiątkę tamtego okresu. Ogromną atrakcją międzywojennego Wołomina był tramwaj konny, obsługujący przede wszystkim letników przybywających na wakacje i weekendy z Warszawy.Czytaj dalej

Inaczej niż w podgórskich wsiach letniskowych nad Popradem w woj. krakowskim, które odwiedziłem w ub. roku, kształtuje się sytuacja w letniskowych wsiach nad Liwcem, w woj. warszawskim. Wioski nad Popradem awansują dopiero do rangi letniskowych. Miejscowych gospodarzy zachęca się do przyjmowania turystów i letników na sezon. Udziela im wszechstronnej pomocy spółdzielczość wiejska. Tej zachęty nie potrzebują wsie letniskowe nad Liwcem, m.in. Urle. Są tam w tym względzie zakorzenione od dziesiątków lat tradycje.Czytaj dalej

W poprzednim swoim artykule wskazywałem na szereg ujemnych warunków letniskowych na linji kolejowej i kolejkowej Warszawa — Otwock, Obecnie pragnę skreślić kilka uwag odnośnie letniska Zenonów, odległego o 2 km, od st. Zagościniec, Warunki letniskowe na miejscu są dosyć korzystne, bowiem poszczególne parcele znajdują się w lesie sosnowym, względnie w sosnowym zagajniku. Lokale są rozmaite, wygodne, przeważa jednak ilość domków o niezbyt korzystnym i zachęcającym wyglądzie. Tytułem opłaty za najem żądano za 2 pokoje z kuchnią od zł. 300.— do zł. 350.— Na kilku posesjach widać domki i ogrody zapomniane i bardzo opuszczone. Można domniemywać się, że wzmiankowane domy widocznie w czasie działań wojennych były uszkodzone, a właściciel posesji nie ma potrzebnej sumy gotówki i dlatego nie zajął się naprawą.Czytaj dalej

W planie inspekcyj sanitarno-porządkowych ministra spraw wewnętrznych, gen. dr. Sławoja-Składkowskiego, leży przedewszystkiem inspekcja letnisk podmiejskich. Jedną z takich inspekcyj przeprowadził p. minister w dniu 24-ym b. m. o godz. 5.30 w Urlach. P. minister zwiedził jeden pensjonat oraz piekarnie i jatki. W jatkach i piekarniach polecił p. minister wywiesić cenniki. W przejeździe przez miasteczko Jadów które jest punktem aprowidującym Urle, p. minister dokonał inspekcji rzeźni, gdzie odbywa się ubój bydła. Min. Składkowski zauważył braki w urządzeniu tej rzeźni, która wymaga przebudowy, przedewszystkiem zaś racjonalnego urządzenia ścieków i studni z doprowadzeniem wody do rzeźni.

Polska Zbrojna
pismo codzienne
R.10, nr 201 (25 lipca 1930)

Gospodarze z Urli nie chcą stosować bojkotu wobec letników żydów. Delegacja gospodarzy Urli w “Naszym Przeglądzie”

Wczoraj w godzinach po południowych zgłosiła się do redakcji naszego pisma delegacja gospodarzy ze wsi Urle, aby sprostować wiadomości, rozpowszechniane przez rozwojowców, że gospodarze w Urlach nie będą w tym roku wynajmowali mieszkań żydom. Delegacja wręczyła nam oświadczenie, podpisane przez 22 właścicieli domków, którą drukujemy poniżej zgodnie z oryginałem, z zachowaniem stylu i ortografji. W oświadczeniu pp. gospodarzy z Urli chcemy widzieć zdrowy i uczciwy odruch przeciw zakusom agitatorów rozwojowych, którzy usiłują zatruć duszę ludu polskiego jadem antysemityzmu. Musimy też na tem miejscu podkreślić obywatelskie stanowisko podpisanych pod oświadczeniem właścicieli domków, którzy przeciwstawiają się antykonstytucyjnym knowaniom “odżydzaczy letnisk”.Czytaj dalej

Okolice Wołomina.

W okolicy Wołomina istnieją letniska, których szybki w krótkim stosunkowo czasie wzrost wróży dobrze o przyszłości.

Pierwszą taką miejscowością letniczą był “Wołominek”, roz parcelowany przez właściciela ś. p. Grancowa między warszawiaków. Brak dogodnej komunikacji z Warszawą, trudny dojazd do dalszych działek odstraszał nabywców od budowania domków. Pierwszy dworek stanął w 1895 r. przy ul. Tramwajowej, pod nazwą „Danuta”, obecnie własność p. Kowalskiego.Czytaj dalej

Pod tą prostą, a pociągającą nazwą, odbędzie się w Urlach, jednem z najludniejszych i najpiękniejszych letnisk pod Warszawą, zabawa w sobotę nadchodzącą, d. 18-go b. m. Dochód z zabawy przeznaczono na rozszerzenie szwalni przy wydziale wyszukiwania pracy. Całe grono pań i panien-gospodyń zabiega, ażeby zapewnić “Wieczorowi wiejskiemu” w Urlach powodzenie doborowym programem, a tembardziej ma widoki urzeczywistnienia, że na wieczór sobotni wybiera się do Url (koleją petersburską) wiele osób z Warszawy.

Kurjer Warszawski
R.88, nr 194 (15 lipca 1908)

Warszawiacy na letowisko już się do nas zjechali. Domy na letnie mieszkania jużeśmy wszystkie powynajmowali i strat w tym roku mieć nie będziemy. Jest tu nas spora gromada, a i dzieci kolo 80, a najbliższa szkoła w Sitnem, o 6 wiorst od nas, trudno więc nam było gnać dzieciska tak daleko. Obecnie bieda nasza pewnie się skończy. Za pobudką szlachetniejszych dusz z pośród goszczących tu w tym roku warszawiaków, a głównie dzięki zabiegom p. Jaworskiej, właścicielki czytelni w Urlach, nasi letnicy postanowili pozostawić po sobie nam piękną pamiątkę. W d. 3 lipca r. b. odbyła się narada, na której wspólnie uradziliśmy tak: my damy na budowę szkoły 200 rubli i poczynimy starania, by właściciel dóbr Łochowskich dał nam drzewo na budowę szkoły, letnicy zaś cały czysty dochód osiągnięty z prowadzonego przez lato pod kierunkiem p. Jaworskiej domu zabaw (kasyna) przeznaczają raz na zawsze na potrzeby szkoły początkowej i utrzymanie nauczyciela w Urlach. Tym sposobem dzięki naszym usiłowaniom, poparciu i dobrej woli naszych letników, zaradzimy najludniejszej naszej potrzebie.

Urlak

Siewba
organ ludu polskiego
R.2, nr 14 (14 lipca 1907)

Urle, d. 8 sierpnia.

Zupełnie śliczne są te Urle. Skryte w powodzi drzew szpilkowych, przepojono powietrzem cudnie balsamicznem, nieprzeparcie każą się kochać od pierwszego wejrzenia. Mimo wszystkie swe uroki skromnemi pozostały do tej chwili i bez wszelkich pretensji. Od łat paru modne bardzo i letnikami warszawskimi przepełnione naprawdę Urle jeszcze i teraz niezbyt są cywilizacją ludzką popsute. Wille pyszne, sztukaterjami zdobne, jeszcze tu nieznane. Urle współczesne to domki, domki, domki… Większość z nich słomą kryta, każdy z efektowną werandą, wokoło każdego moc zieleni… Do niedawna rokrocznie bawiło tu do 4000 letników. Obecny sezon należy do słabszych. Niema i 2000 osób. Ruch towarzyski naprawdę prawie żaden. Może to i lepiej. Można wśród lasów przewijać się w najmniej wyszukanej  toalecie. Taka swoboda też coś warta…Czytaj dalej

Tłuszcz. Letnisko nie letnisko, ale raczej punkt zborny. Bo choć i w samym Tłuszczu wygodne domki położone w pięknym ogrodzie folwarcznym z roku na rok posiadają niemal stałych lokatorów płci obojej — lecz właściwy proceder letniczy promieniuje dużo dalej, sięgając z jednej strony po Wyszków, z drugiej po Stanisławów. Dla całej tej okolicy Tłuszcz — dzięki podwójnej linji kolejowej (petersburska i nadnarwiańska), stacji pocztowej, kilku spożywczych sklepów i targów co wtorek, jest poniekąd — jak już powyżej nadmieniłem — punktem zbornym, osią kilkomilowego w promieuiu środowiska letniego. Czytaj dalej

Kiedy lato nadchodzi, każdy człek miejski czuje gwałtowną potrzebę naocznego przekonania się, czy jeszcze resztki lasów nie zostały wycięte, czy rechoczą żaby po stawach i moczarach i czy jak dawniej na miedzach „zrzadka ciche grusze siedzą”. To też w każdą pogodną niedzielę warszawianki i warszawiacy, posiadający zdrowe nogi i kilka złotówek w kieszeni, oblegają kasy kolejowe i kolejkowe, aby uciec od zgiełku wielkiego miasta i wciągnąć w swe płuca, zapas świeżego powietrza. Poszedłem i ja za ich chwalebnym przykładem, dzięki czemu odnowiłem znajomość z Wilanowem, a poznałem Urle i Pyry. O Wilanowie pisać nie będę, bo któż go nie zna z mieszkańców Warszawy, a któż o nim przynajmniej nie słyszał nietylko z tych, wśród których „nasza się Wisła ukochana toczy”, ale i z tych, co  mieszkają nad Wartą i nad Dunajcem, Sanem i Dniestrem i nad owym Niemnem, do którego się tuli „litewskich strumieni rodzica”. Inna rzecz Urle i Pyry. O istnieniu pierwszych dowiedziałem się dopiero w roku zeszłym, a co do drugich, to jeszcze przed dwoma tygodniami gotów byłbym przysięgać, że takiej miejscowości nie zna „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”.Czytaj dalej