Pewnego dnia zadzwoniła do mnie Genia. Każdy kto ma cokolwiek wspólnego z naszą literaturą wie o kim mówię. W roku 1945 do Zofii Nałkowskiej przyszła dziewczyna ze wsi, szukała pracy domowej. Nie umiała ani czytać ani pisać. Pisarka posłała ją do szkół, dzisiaj każdy kto usiłuje dotrzeć do Nałkowskiej natrafia na Genię, bez niej, jak mówią wtajemniczeni, “mucha nie siądzie”. Umieszczona za fotelem pisarki całuje ją raz po raz w głowę, słucha i ocenia nowe teksty autorki “Medaljonów”. Gdy słucha czegoś ładnego, od razu płacze. Gdy w pierwszych lalach po wojnie peeselowska “Gazeta Ludowa” piórkiem maczanym w jadzie opryskiwała pisarkę, Genia na własną rękę konfiskowała pismo by ono nie dostało się do rąk atakowanej. “Tylko niech pan i aby nic nie mówi – zaklinała nas wszystkich po kolei, może się nie dowie”. Razem z autorką dwudziestu kilku książek napisanych na przestrzeni pięćdziesięciu lat Genia na pewno wejdzie do literatury, skąd po wsze czasy przyciągać będzie oczy wszystkich tych, którzy cenią piękny przymiot natury ludzkiej – wierność. My dzisiaj uczcijmy to dziecko ludu dobrym słowem za to wszystko, co robi dla naszej pisarki.

Czytaj dalej

Wczoraj, jako w dzień, w którym czci się pamięć zmarłych, dokonano na cmentarzu w Kobyłce pod Warszawą poświęcenia nagrobka przedwcześnie przed półrokiem zgasłego pisarza, ś. p. Stanisława Szpotańskiego. Uroczystość poprzedziło żałobne nabożeństw w Warszawie, odprawione o godz. 9½ zrana w kaplicy Matki Boskiej w kościele Św. Krzyża przez dyrektora Katolickiej Akcji Prasowej, ks. prałata Z. Kaczyńskiego. Na nabożeństwo przybyli licznie przyjaciele, koledzy i wielbiciele talentu autora “Czerwonych maków”.Czytaj dalej

O Stanisławie Szpotańskim

Stanisław Szpotański umarł z piórem w ręku. Niespodzianie dla najbliższej rodziny, dla samego siebie, z niepowetowaną szkodą dla piśmiennictwa polskiego. Wielki talent, wielka wiedza, umysł głęboki. Niedoceniony jako powieściopisarz, nie dość rozsławiony, jako historyk kultury polskiej, zamało przytaczany, przedrukowywany, jako publicysta. Nie mówię o człowieku. Rzadkiej był szlachetności, ujmujący, wyrozumiały, serdeczny bez frazesów. Zakochany w Polsce, że mógłby powiedzieć za Mochnackim: „Jedynym romansem mego życia była Polska”.Czytaj dalej

O wczesnej, jak na Warszawę, godzinie, na dworcu wileńskim zebrało się liczne grono tych, którzy zapragnęli oddać ostatnią usługę znakomitemu pisarzowi i tak niepowszedniemu człowiekowi, jakim był ś. p. Stanisław Szpotański, publicysta, literat i uczony.Czytaj dalej