Zaginiony sztandar

We wrześniu 1938 r. delegacje Katolickiego Stowarzyszenia Męskiego i Żeńskiego wzięły udział w trzydniowym ogólnopolskim zlocie młodzieży katolickiej w Częstochowie. W zlocie uczestniczyło 110 tys. Młodzieży zrzeszonej w KSMiŻ w całej Polsce. Delegacja wołomińska składała się z piętnastu druhen i osiemnastu druhów. Wszyscy uczestnicy zlotu otrzymali od organizatorów pamiątkowe emblematy, które po powrocie z Częstochowy zostały zawieszone jako vota przy głównym ołtarzu kościoła p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej. Vota zawiesili: prezeska KSMŻ Krystyna Bereżecka i prezes KSMM Jan Kazimierz Sobczyk.Czytaj dalej

Niedługo świeciły pustkami szaro zielonkawe płótna namiotów w Urlach. Ledwie się rozjechali uczestnicy Obozu Kadrowego, a już zaczęły się zjeżdżać grupy niebieskich koszul z terenu okręgu białostockiego. Dotknięte „obozową zarazą”, opanowane „bakcylem zadowolenia”, z pieśnią na ustach, a walizką lub plecakiem na ramieniu, ciągnęły wesołe grupy ze stacji nad leniwy, błękitnowody Liwiec, gdzie w ciemnozielonej otoczy sosen rozsiadło się buńczuczne państwo dziesięciu namiotów. Radośnie i ochoczo jechała młodzież do obozu i tą radosną pogodą i werwą wypełniła namioty. I nietylko weselem, nietylko rozgwarem pełni młodzieńczego życia, ale i pracą, solidną pracą wyszkoleniową rozpoczętą dnia 16 lipca, gdy Komendant Obozu ob. Rokosz Andrzej otworzył uroczyście obóz. W pogodny wieczór lipcowy, poraz pierwszy za brzmiała pieśń ompiacka, poraz pierwszy gromkie „Cześć Pracy” przeleciało ponad sennemi łęgami, poraz pierwszy na maszt obozowy wpłynął majestatycznie sztandar. I rozpoczęły się obozowe dwa tygodnie, pełne ompiackiej pracy nad sobą, dwa tygodnie pracowitego odpoczynku, zdala od zgiełku i gwaru miast, w bezpośredniem zetknięciu się z ożywczą naturą.Czytaj dalej

Obserwator życia w Zielonce, bez trudu mógł zauważyć, że w ostatnich czasach coś się zmieniło. Życie to jakby nabiera pewnych form i barw. Coś się robi. Praca zaczyna być widoczna. Powstają, Koła Młodzeży, Przedszkole, Zw. Pracy Ob. Kob. Prowadzą one wprawdzie narazie skromny żywot, lecz winę za to ponosi miejscowe społeczeństwo, żadnego zainteresowania, a jeśli ono jest to tylko chyba poto, by wyszukiwać w całym dziurę i polować na sensację.Czytaj dalej

We wsi Łosie, w parafii Radzymińskiej młodzież urządza sobie nocne schadzki, sprowadza wódkę, piwo i tak tym przeklętym alkoholem się upija. Młodzież wspomnianej wsi urządza te niecne schadzki bardzo często; toteż urządziła i dnia drugiego grudnia. Przy takiej zabawce doszło do bójki, a bójki strasznej, bo już się bili nie pięściami, ale poprostu, jak jaka dzicz, kłóli się nożami tak, że pokłótych musiano odwieźć do szpitala. Wstyd i hańba wam, młodzieży ze wsi Losie! Wiedzcie o tem, że na młodzieży polega przyszłość narodu — ale na młodzieży tej, która się garnie do oświaty, do wiedzy, ale nie na takiej, jak wy. Młodzież taka jest zgnilizną każącą młodsze pokolenia Polskie!Czytaj dalej

Ponieważ w Nr 2 „Siewby” był umieszczony artykuł p. Kosy o młodzieży Radzym. powiatu, postanowiłem i ja coś nie coś napisać o młodzieży w naszej Postoliskiej parafii. Pod względem oświaty młodzież nasza stoi bardzo nizko. Nie znaczy to, aby u nas było trudno o oświatę, boć w naszej parafii jest dwie początkowe szkółki, a teraz, istnieje już od pół roku trzecia, założona przez Macierz Szkolną; ale brak nam zamiłowania do nauki. To też chociaż zaledwie może trzecia część nie umie czytać, ale cóż z tego, że czytać umią, kiedy z tego nie korzystają. Dużo, a nawet bardzo dużo jest takich, którzy, od czasu jak do szkoły przestali chodzić, do książki nie zaglądali. Mamy obecnie długie zimowe wieczory. Chłopcy wieczorem nie mają roboty, więc spędzają całe wieczory przy kartach, lub przy pustej gadaninie, od której aż uszy bolą. Dziewczyny, gdy się zejdą z kądzielami, obmawiają jedne drugie już nie tylko w swojej wsi, ale po całej parafii: ta chodzi zawolno, ta zaprędko, tamta się niepięknie ubiera, bo niedbała, a ta się stroi, bo się chce chłopcom przypodobać — i tak dalej trajkoczą, jak ich kołowrotki. Czytaj dalej