Od ponad 58 lat jest mieszkanką Wołomina. Doskonale czuje się na „scenie” wtedy, kiedy uwaga słuchacza jest na nią skierowana: śpiewa, deklamuje wiersze i reżyseruje emeryckie „spektakle”. Wcześniej, o czym wiedzą tylko nieliczni, była wiejską nauczycielką…Czytaj dalej

Pierwsze lata Kazimierza Czechowskiego w Jasienicy

W roku 1931 lub 1932 do Jasienicy przybywa, aby objąć swą posadę nowy kierownik tutejszej Szkoły Powszechnej Kazimierz Czechowski. Człowiek wówczas dwudziestoośmioletni, absolwent Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Ursynowie, z ośmioletnim stażem w zawodzie nauczyciela i pierwszymi doświadczeniami na stanowisku kierownika szkoły. Na miejscu zastaje bardzo trudną sytuację i duże wyzwanie. W samym centrum wsi znajduje się zaledwie przed kilku laty wykończony budynek szkoły. Jest to w istocie drewniany, jednoizbowy, kryty strzechą dom przywieziony tutaj z Urli. Spełnione marzenie ówczesnego właściciela majątku ziemskiego w Jasienicy – prawdopodobnie Antoniego Czyżewskiego lub Józefa Leśniewskiego, które nie znalazło zrozumienia wśród lokalnej ludności.Czytaj dalej

Władysław Złotek urodził się 26 października 1903 r. w rodzinie chłopskiej, we wsi Wrzawy, pow. tarnobrzeskiego. W 1926 r. ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Rudniku nad Sanem. Posadę nauczycielską z braku wolnych etatów w szkołach otrzymał dopiero z dniem 1 maja 1927 r. i to tylko na okres 2 miesięcy – maj i czerwiec. Od 1 listopada 1927 r. do 31 sierpnia 1929 r. uczył w szkołach powszechnych w Grabinach i Kalinowcu, pow. węgrowskiego. Po zawarciu związku małżeńskiego został przeniesiony wraz z żoną Józefą do szkoły powszechnej dwuklasowej w Polkowie-Segałach, w której pracował do 31 sierpnia 1945 r. Z uwagi na konieczność kształcenia w szkołach średnich własnych dzieci z dniem 1 września 1945 r. został przeniesiony na własną prośbę do Szkoły Podstawowej nr 1 w Kobyłce. W szkole tej uczył geografii, biologii, śpiewu i wychowania fizycznego w klasach wyższych. Od 1 września 1949 r. do 15 grudnia 1951 r. pełnił obowiązki kierownika Szkoły Podstawowej nr 2 w Kobyłce-Stefanówce.Czytaj dalej

Został tylko Rosenthal

Ulica Lipińska, przy której mieszkała rodzina Kwapiszewskich; w czasie wojny prowadziła prosto do getta.

– Do mamy przychodzili znajomi, mówili: „Pani Kwapiszewska, niech nas pani ratuje. Pani przechowa dokumenty, bo nas przecież zabiją”. Matka odmawiała przyjmowania kosztowności, tłumaczyła, że za te złoto można przeżyć kilka dni.Czytaj dalej

– Ja w ogóle nie przywiązuję wagi do medali i odznaczeń,| może dlatego, że mam ich bardzo dużo. Jako jedna z pierwszych dostałam Medal Edukacji Narodowej. Dla mnie najważniejsza jest ludzka pamięć. Bo tak naprawdę, co teraz młodych ludzi obchodzi nauczyciel, który uczył dwadzieścia lat temu. Odznaczenie jest symbolem wdzięczności. Mam uczniów rozrzuconych po całym Świecie, którzy mówią, że lata, kiedy ich uczyłam, były najpiękniejszymi w ich życiu. Nie pamiętają bomb, okupacji, tylko te komplety w małym drewnianym domku przy ulicy Lipińskiej.Czytaj dalej

Na tablicy (ul. Ogrodowa 1A w Wołominie) poświęconej nauczycielom ziemi wołomińskiej, zamordowanym przez hitlerowskiego okupanta w latach 1939-1945, umieszczono dwanaście nazwisk. Wśród nich znajdują się Anna Zawadzka i Bronisław Zawadzki. Dziś, po prawie 27 latach od chwili odsłonięcia tej tablicy wiem, że żona Bronisława miała na imię Aleksandra i była nauczycielką… swoich pięciorga dzieci: Marysi, Mundka, Wandy, Sabiny i najmłodszego Stefanka. Była rodzoną siostrą: Anieli, Eugenii, Stanisławy, Karola, Wacława i Telesfora Badetków. I to nazwisko rodowe Aleksandry – „Badetko” było dla mnie drogowskazem prowadzącym do odnalezienia jej dzieci. Marysia Wawrzynowska i Mundek już nie żyją. Sabina mieszka w Pyrzycach, a w Warszawie Wanda i Stefan, dzięki którym poszerzyłam biografię ich rodziców.Czytaj dalej

Pana Romualda i jego żonę Władysławę poznałam w latach sześćdziesiątych. Mieszkali przy ulicy Paplińskiego, obecnie Wileńskiej 21 m. 9, na drugim piętrze, nad Państwowym Przedszkolem nr 1, w którym odbywałam praktyki
pedagogiczne. Lubił patrzeć na rozbrykaną gromadkę dzieci wychodzących na spacer. Uśmiechał się i śpiewnym, kresowym głosem upominał, aby były grzeczne. W latach osiemdziesiątych, już jako dyrektor Państwowego Przedszkola nr 10 przy ulicy Prądzyńskiego 3 w Wołominie, biegałam na ulicę Kościelną do introligatorni pana Romualda z różnymi czasopismami do oprawienia. Dziś nie ma zakładu i nie ma mistrza, który najpierw był nauczycielem…Czytaj dalej

Po ostatnim artykule na temat historii kościoła w Postoliskach za probostwa ks. Aleksandra Bujalskiego (1925-1928) i ks. Romana Adamskiego (1928-1946) skontaktował się z nami pan Edward Kur. Słusznie zwrócił uwagę, że osobą która uratowała neogotycką świątynię od zniszczenia przez Niemców w sierpniu 1944 roku była nie matka ks. Adamskiego lecz Henryka Kurówna, córka ówczesnego organisty Mateusza.Czytaj dalej

W 1932 roku dwudziestotrzyletnia panna „Helena Zofia Tabaszewska rodem z Trzebini po zakończeniu studjów z zakresu pedagogicznego (dział rachunkowości handlowej) i złożeniu dyplomowego egzaminu klauzurowego oraz ustnego otrzymała dyplom (…) na podstawie rozprawy naukowej pt. „Instytucje popierające eksport Polski”. Cztery lata nauki w krakowskiej Wyższej Szkole Handlowej dały jej solidne przygotowanie teoretyczne do przyszłej pracy. Na praktykę przyjechała do Warszawy i rozpoczęła pracę… w Centrali PKO w Wydziale Oszczędnościowym.Czytaj dalej

Kazimiera była córką państwa Olszewskich: łagodnego Karola i energicznej, trochę nerwowej Rozalii – właścicieli dworu w Zabrańcu. W wieku 13 lat poznała Jana Sałygę, który w 1925 roku przyjechał nauczać dzieci. 1- klasowa szkoła, mieściła się w jej rodzinnym domu, tu też był pokoik dla nauczyciela. Wtedy darzyła „Pana Nauczyciela” szacunkiem należnym osobie starszej i „ważnej”, z czasem…Czytaj dalej

Mieszkańcy Starego Grabia darzyli ją szacunkiem i sympatią. Uczniowie cenili za umiejętność przekazywania wiedzy i cierpliwość. Toteż, w 1999 roku, w 21 rocznicę Jej śmierci Rada Sołecka pod przewodnictwem  sołtys Heleny Maguzy, przy wsparciu mieszkańców, społeczności uczniowskiej i Rady Pedagogicznej szkoły na czele z dyrektorką Hanną Śniadałą, wystąpiła z wnioskiem do Rady Miejskiej w Wołominie o uhonorowanie pracy „Swojej Pani” i nadanie wiejskiej ulicy nazwy: Marii Magdaleny Cichorackiej.Czytaj dalej

Na pytanie: czy pamięta pan/pani wołomińską rodzinę Bohuszów? – najczęściej w odpowiedzi słyszałam: o, tak, pamiętam – lekarza… I to jest prawda, ponieważ Eugenia i Bolesław Bohuszowie mieli dwóch synów: Sławomira i Bohdana. Pierwszy był lekarzem internistą, drugi chirurgiem ortopedą. Dziś obaj, niestety nie żyją. Najmłodszym dzieckiem państwa Bohuszów jest córka Teresa – ekonomistka i rodzinna archiwistka. To dzięki m.in. pani Teresie napisałam biografie jej rodziców i wuja Bolesława Pławskiego – wołomińskich nauczycieli.Czytaj dalej