Radzymińskie zabytki
W monografii o dziejach Radzymina, sporządzonej przez dra. Łagowskiego zaznaczona (str. 29) że rejent Smolak wybudował sobie w Radzyminie jeden z najpiękniejszych domów (zwykła drewniana...
Julian Frydrychewicz
Szczęśliwym zdarzeniem dla Radzymina było osiedlenie się na stałe z rodziną około roku 1900 Juliana Frydrychewicza, warszawianina energicznego, światłego i pełnego zapału do pracy społecznej...
Pamiętnik Boguwoli – 20 stycznia 1943
Wczoraj rano idąc do miasta widziałam na torze zabitego. Podobno żydzi uciekali z pociągu, wywozili ich z getta i niemcy do uciekających strzelali. Tak leżało...
Pamiętnik Boguwoli – 26 kwietnia 1940
Zauważyłam rzecz dziwną. Wobec wojny wszystko jest tymczasem. To, że na ludzkie sprawy mają mniejszą wagę, np. mniej przejmujemy się ubraniem, życiem, tj. jedzeniem itd. to zrozumiałe, ale i chorują ludzie mniej. Nawet podobno mniej umierają? Może dlatego, że nie myślą o sobie, swoim reumatyzmie, czy płucach. Wszystko to mogę sobie jeszcze jakoś umotywować. Ale np. taka rzecz: dawniej ciągle pękały szkiełka u lampki i tłukły się szklanki. Teraz nie. Czemu? Nie wiem. Widocznie i przedmioty martwe czują, że czas jest anormalny i własne „pęknięcie” odkładają do lepszych czasów.
Pamiętnik Boguwoli – między 22.11.1939 a 25.04.1940
A cywile? Nieszczęśni cywile, którzy w obecnej wojnie muszą brać udział? Znów bohaterstwo wyrzeczenia się wszystkiego i to bohaterstwo bierne, raczej mazgajowate. Jeść byle przeżyć, palić byle nie zmarznąć. I jednocześnie ponieważ woda wciąż mętna, to zarzucać sieć, może się coś wyłowi. Nie wykuje, wypracuje, a wyłowi.
Pamiętnik Boguwoli – listopad 1939
1.XI Zabrali kołdrę Marysi dla jeńców 10.XI Aresztowano księży, doktora Siedleckiego, rabina. Kościoły zamknięte na 3 dni. (więcej…)
Pamiętnik Boguwoli – październik 1939
5 października Jasio, Zosia i Jadzia poszli do Warszawy 6 października Wrócił Kunc. O Andrzeju nic nie wie. (więcej…)
Pamiętnik Boguwoli – 2 października
Byłam u spowiedzi i Komunii Świętej. Uprzątnęłam gnój koński. Szłam właśnie alejką w bok, koło rabarbaru, a tu – Jasio!! Nogi się pode mną ugięły....
Pamiętnik Boguwoli – 1 października
Poszłam do Wołomina, do kościoła. Rozlepione rozporządzenie, żeby witać przy spotkaniu żołnierzy, a żyd ma schodzić z trotuaru. Po powrocie zastałam całą kompanię wyszykowaną na...
Pamiętnik Boguwoli – 30 września 1939
Noc spokojna. Poszły po kartofle. Augustyniakowa zrobiła mi awanturę o ptaka, którego dzieci złapały. Aż się spłakałam. W ogóle ważna! Bo niemcy u niej skwarki...
Pamiętnik Boguwoli – 29 września 1939
Wczoraj gdzieś zarekwirowali wieprza. Zapłacili 50 marek, według tego co niejaki Sobota, fachman od wieprza powiedział. Od rana istny film. Zabił i rozebrał wieprza, jakby...
Pamiętnik Boguwoli – 28 września 1939
Wszyscy są bardzo grzeczni, zapewniają, że będzie świetnie, drogi, mosty i bogactwo, oczywiście słucham, aż nie wytrzymałam i rąbnęłam jakiemuś poczciwemu mazurowi: - A jeśli...
Pamiętnik Boguwoli – 27 września 1939
Stoją też dwa konie, najpierw koło bramy, potem koło kapliczki. Prosiłam, żeby odsunęli. Ciągle coś jedzą ci niemcy. Rano myją się, twarz, ręce i szyję,...
Pamiętnik Boguwoli – 26 września 1939
Była pani Kuklowa. Podobno czekają na bolszewików? Po południu cios! Kwatera – 30 żołnierzy i podoficer Dębski. Na dole śpi u Jasia, a żołnierze na...