Kobyłka należy do najstarszych miejscowości na Mazowszu na terenach na wschód od Wisły. Rozwój osadnictwa w tym miejscu był ściśle związany z przyjęciem przez Polskę chrześcijaństwa. Gdy w 966 roku Mieszko I wraz z dworem przyjmował chrzest, ziemie na prawym brzegu Wisły niemal bezludne wciąż pokrywały rozległe puszcze i bagna i tylko gdzieniegdzie, głównie w pobliżu rzek, można było natknąć się na niewielkie osady. Pierwsze biskupstwo w Płocku, które swym zasięgiem objęło również nasz region, ustanowił król Bolesław Śmiały w roku 1075. Odtąd na terenach leśnych trwa intensywna akcja kolonizacyjna. W wyniku nadań książęcych bądź kościelnych rozpoczyna się karczowanie lasów. Książę, który był faktycznym właścicielem tych ziem, oddawał w dzierżawę bądź sprzedawał działy nadające się do zamieszkania swoim urzędnikom oraz drobnej szlachcie, która przenosiła się tu z zachodniego Mazowsza.Czytaj dalej

Parafia Klembów

Parafia Klembów obejmowała w XVI wieku następujące miejscowości: Klembów, Szczepanek, Międzylesie, Jasienicę, Łysobyki, Jaźwie, Cisie, Miąse, Lipkę, przedmiecie Radzymina, Łosie, Kraszewo, Dobczyn, Dybów, Czarną, Mokre, Rżyska (Rziska), Rudę, Trzcianę i Radzymin Kauczkie (?). Parafia ta należy do najstarszych w regionie. Już przed 1075 r. należała do arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, następnie przeszła do diecezji płockiej.

Klembów w XVI w. był sporą wsią. Z miejscowości tej wywodzi się ród Klembowskich (Kłębowskich). Z biegiem lat podzielił się na dwie linie, mające dwa herby: Jastrzębiec i Roch. W 1581 r. Klembów dziedziczyli po przodkach Piotr, Grzegorz i Mikołaj Klembowscy. Także druga linia rodu miała tu swoje działy.Czytaj dalej

Z parafji Cygowskiej w powiecie radzymińskim, województwie Warsawskiem, piszą do nas: W dniu 10 listopada upłynął rok od śmierci proboszcza naszego, ś. p. księdza Teofila Chylickiego, który, jako gorliwy kapłan i działacz społeczny, głęboko się w sercach parafjan zapisał. Toteż wdzięczni parafjanie wznieśli mu pomnik. Dnia 10-go listopada, w rocznicę śmierci, odbyło się poświęcenie pomnika. Przybyło czterech księży z sąsiednich parafij, a między nimi ksiądz Sadowski, który był dawniej proboszczem w Cygowie. Uroczystość rozpoczęto odśpiewaniem wigilij i jednocześnie odprawianemi trzema mszami św. za duszę zmarłego; potem udano się z procesją na cmentarz. Tam po poświęceniu pomnika ksiądz Sadowski w pięknej przemowie wyraził uznanie parafjanom cygowskim za przywiązanie do swych dusz pasterzy i za pamięć o nich. Wzruszeni parafjanie, podziękowawszy księdzu Sadowskiemu, pomodlili się za duszę ś. p. księdza Chylickiego, poczem pod wrażeniem pięknej, choć smutuej uroczystości udali się do domów.

Czytelnik

Gazeta Świąteczna
R.45, nr 2339 (29 listopada 1925)

I oto znowu przerzedził szeregi prawdziwych bojowników za sprawę Chrystusową wielce gorliwy kapłan i pasterz, proboszcz z Cygowa, ziemi warszawskiej, ś. p. ksiądz Teofil Chylicki. Może niejeden z Sz. Czytelników po raz pierwszy Jego nazwisko przeczyta, był to bowiem cichy pracownik na niwie Chrystusowej, lecz zarazem był to jeden z tych opiekuńczych aniołów, co goili rany ludzkości strapionej, a których na ziemi tak mało! — bo jeśli jest człowiek godzien pochwały potomnych i prawdziwie podobający się Bogu, to zapewne będzie ów kapłan, który na wzór Boskiego Zbawcy poświecą się bliźnich zbawieniu i szczęściu, uczy ich, jak żyć mają tutaj na świecie, aby sobie żywot wieczny zapewnić. Jak wielkie przeznaczenie!Czytaj dalej

Ś. p. Ks. Teofil Chylicki urodził się w Janinach ziemi Suwalskiej 25 kwietnia 1858 r. Seminarjum Warszawskie ukończył w r. 1884. Kolejno zajmuje rozmaite stanowiska w Archidiecezji — był wik. p. Tarczynie, w Łodzi w par. Wniebow. N. M. P., prefekta szkół w Łodzi. Nie był to ksiądz przeciętny. Wyróżniał się zdolnościami i pilnością, a czego się nauczył, dobrze pamiętał. Na wszelkich egzaminach był przygotowany expedite.Czytaj dalej

Z parafji Cygowskiej pod Radzyminem, w gubernji warszawskiej, piszą do nas: Najdostojniejszy arcybiskup warszawski, książę Aleksander Kakowski, objeżdżając parafje w naszej okolicy raczył i nas nie pominąć. Nawiedźmy jego zapowiedziane były na dzień 29 maja. Poczyniwszy zawczasu przygotowania, na jakie tylko mogliśmy się zdobyć, wyszliśmy w dniu oznaczonym na spotkanie pożądanego gościa z całem bractwem, mając na czele proboszcza naszego, księcia Sadowskiego, i kilku innych księży.Czytaj dalej

P. W. Łoniewskiemu. O ks. Sadowskim w paraf. Cygów w pow. radzymińskim już dawno wiemy, że nic więcej nie umie powiedzieć nad to,że „przeczyta Ewangielję św. i „Zaraniu” wymyśla.” Nazywa nas „fałszywymi prorokami.” Czy fałszywi, to już nie ks. S. będzie na to sędzią, ale cieszymy się za to, żeśmy nie faryzeusze, bo piszemy i mówimy prawdę, a jak piszemy i mówimy tak postępujemy. Piszecie, że skutkiem czytania „Zarania” w chłopie dusza pańszczyźniana ginie; lepiej taki prowadzi gospodarkę, nie daje się wyzyskiwać panom i księżom, i za to właśnie ks. Sadowski gromi i potępia „Zaranie”. Jest to słuszna uwaga! Pismo nasze nie jest ani bezreligijnem, ani nie szerzy niemoralności, a jednak jest prześladowane, bo karci tych, co lud uważają za dojną krowę i w tym celu starają się go trzymać w ciemnocie.Czytaj dalej

Wojciech kasztelan warszawski

Wojciech Ręczajski jest osobą historyczną. Spotykamy go w dziejach zaraz w długiem bezkrólewiu, jakie spowodowała śmierć Zygmunta Augusta. Pod Stężycą w roku 1575 na zjeździe, na którym wypowiedziano posłuszeństwo Henrykowi Walezemu, znajdował się Wojciech. Należał tam do stronnictwa narodowego, które obradowało na błoniu za miastem i chciało utrzymać wolną elekcyę, wbrew szopie, w której zasiedli senatorowie rakuskiego ducha. Kiedy się szlachta rozjeżdżała ze Stężycy, nic nie sprawiwszy, był Ręczajski obrany z Mazowsza na deputata do układów z szopą dla czuwania nad interesem narodowym. W deputacyi tej zasiadał obok Wojciecha Słupskiego Bandury, nieszczęśliwego kandydata do tronu w pierwszej elekcyi. Nie wytrwał jednak długo Ręczajski przy swojej chorągwi i rychło dał się skusić rakuszanom. Już wiadomość o elekcyi Stefana Batorego przyjął z niechęcią i ztąd plątał się czynnie do intryg cesarczyków. Związawszy się z surrogatorem czyli zastępcą, starosty warszawskiego, Mikołajem Wolskim (bo starosta wtedy umarł), Ręczajscy, a na ich czele Wojciech, górą szli w Warszawie, która wtedy zupełnie zostawała w ręku cesarczyków. Wojciech napisał nawet silną protestacyą przeciw Batoremu i kazał ją zaciągnąć do akt grodu warszawskiego (20 lutego 1576).Czytaj dalej

Było to jeszcze za dawnych książąt mazowieckich, kiedy szlachta która na lewym posiadała włość Milanowo (dzisiejszy Willanów)* dziedziczyła na prawym brzegu Wisły wieś Ręczaje, położoną, w dawnej ziemi warszawskiej. Za Władysława Jagiełły w Ręczajach już trzy części były szlacheckie (sortes) braci Milanowskich, Jana, Jędrzeja i Piotra. Ci trzej bracia powyprzedawali się ze swoich części, i ustąpili miejsca innej szlachcie, która się pieczętowała herbem Rogalą i która później, już za Zygmuntów Jagiellońskich, powiadała, że pochodzi z jednej linii co i Łascy, co rzecz zresztą mniej jest pewna, a to dla wielu powodów: najprzód szli Łascy z Wielkiej Polski, a panowie na Ręczaju byli Mazurami, potem Łascy używali Korabia, a Ręczajscy Rogali, wreszcie i pokrewieństwo rodzin wtenczas dopiero się znalazło, kiedy Łascy wyrośli na wielkich ludzi w rzeczypospolitej. Wiadoma zaś rzecz, jak to łatwo znaleźć wtedy krewnych a nawet przyjaciół, kiedy się ma stopień i znaczenie.Czytaj dalej